Gość (37.30.*.*)
Kwestia praw ojca w systemach prawnych na całym świecie to temat, który w ostatnich latach przeszedł ogromną ewolucję. Choć historycznie w większości krajów zachodnich obowiązywała tzw. doktryna czułych lat (ang. tender years doctrine), która niemal automatycznie przyznawała opiekę matkom, nowoczesne ustawodawstwo coraz częściej przesuwa środek ciężkości w stronę pełnej równości lub wręcz faworyzowania udziału ojca w wychowaniu. Szukając krajów z „proojcowskim” podejściem, musimy rozróżnić dwie kwestie: kraje promujące równouprawnienie (opieka naprzemienna) oraz systemy tradycyjne, gdzie ojciec jest prawnym opiekunem z definicji.
Kraje skandynawskie, takie jak Szwecja, Norwegia czy Dania, są często wskazywane jako wzór w kontekście praw ojców. Choć prawo tam nie mówi wprost o „uprzywilejowaniu ojca”, to system jest skonstruowany tak, aby maksymalnie angażować go w życie dziecka od pierwszych dni.
W Szwecji prawo rodzinne opiera się na silnym domniemaniu wspólnej opieki. Sądy wychodzą z założenia, że dziecko potrzebuje obojga rodziców w równym stopniu, co w praktyce oznacza, że ojcowie mają bardzo silną pozycję negocjacyjną. Dlaczego tak jest? To wynik dekad polityki społecznej promującej urlopy tacierzyńskie i model rodziny, w którym oboje rodziców pracuje i zajmuje się domem. Dzięki temu ojcowie w Skandynawii nie są traktowani jako „rodzice drugiego wyboru”, lecz jako równorzędni opiekunowie.
Belgia jest jednym z niewielu krajów na świecie, który wprowadził bardzo konkretne przepisy promujące opiekę naprzemienną (50/50). Ustawa z 2006 roku nakłada na sędziów obowiązek priorytetowego rozważenia równego podziału czasu opieki, jeśli jeden z rodziców o to zawnioskuje.
To podejście jest uznawane za proojcowskie, ponieważ systemowo przełamuje monopol matek na opiekę nad dziećmi po rozwodzie. Przyczyną wprowadzenia tych zmian były liczne protesty grup ojcowskich oraz badania psychologiczne wskazujące, że dzieci wychowujące się w modelu naprzemiennym wykazują lepszy dobrostan emocjonalny.
W USA prawo rodzinne zależy od konkretnego stanu, ale w ostatnich latach obserwujemy tam prawdziwy boom na przepisy wspierające ojców. Stan Kentucky w 2018 roku jako pierwszy wprowadził prawo, które ustanawia domniemanie, że wspólna opieka fizyczna (dzielona po połowie) jest w najlepszym interesie dziecka. Podobne zmiany wprowadziła niedawno Floryda.
Dlaczego to się zmienia? W USA silny wpływ mają lobby ojcowskie, które argumentują, że dotychczasowy system „widzeń w co drugi weekend” był krzywdzący zarówno dla mężczyzn, jak i dla rozwoju dzieci. Nowe przepisy zmuszają sądy do udowodnienia, że ojciec jest „niezdolny”, zamiast zmuszać ojca do udowadniania, że „zasługuje” na czas z dzieckiem.
W krajach, gdzie prawo rodzinne opiera się na prawie szariatu (np. Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie czy Katar), sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Tutaj prawo w pewnym sensie jest „proojcowskie” w sposób tradycyjny i strukturalny.
W tych systemach rozróżnia się dwa rodzaje opieki:
W tym kontekście ojciec ma decydujący głos w kluczowych sprawach dotyczących życia dziecka, nawet jeśli nie mieszka z nim na co dzień. Wynika to z tradycyjnej interpretacji ról społecznych, gdzie mężczyzna jest postrzegany jako główny opiekun prawny i finansowy linii rodowej.
Trend w stronę wzmacniania praw ojców w krajach zachodnich nie bierze się z próby osłabienia pozycji kobiet, ale z nowych danych naukowych i zmian społecznych. Oto główne powody:
W Islandii system urlopów rodzicielskich jest skonstruowany w modelu „3-3-3”. Trzy miesiące dla matki, trzy dla ojca i trzy do wspólnego podziału. Jeśli ojciec nie wykorzysta swojej części, przepada ona bezpowrotnie. To sprawia, że niemal 90% islandzkich ojców bierze czynny udział w opiece nad niemowlęciem, co później przekłada się na znacznie łatwiejsze uzyskanie równej opieki w przypadku ewentualnego rozstania rodziców. Sądy widzą bowiem, że więź ojca z dzieckiem była budowana od pierwszych dni życia.