Gość (37.30.*.*)
Choć w potocznym języku często używamy tych słów zamiennie, w rzeczywistości opisują one dwa różne, choć mocno ze sobą powiązane aspekty sztuki przekonywania. Wyobraź sobie, że przygotowujesz się do ważnej prezentacji. To, co napiszesz w swoich notatkach, jak ułożysz argumenty i jakich słów użyjesz, to retoryka. Natomiast to, jak staniesz przed ludźmi, jak będziesz operować głosem i gestykulować, to właśnie oratorstwo. Zrozumienie tej różnicy to pierwszy krok do stania się mistrzem komunikacji.
Retoryka to dziedzina znacznie szersza niż samo przemawianie. Wywodzi się z antycznej Grecji i jest definiowana jako sztuka perswazji. To swego rodzaju „zaplecze intelektualne” każdego komunikatu. Retoryka zajmuje się tym, co powiedzieć i jak to ustrukturyzować, aby osiągnąć zamierzony cel – czy to przekonanie kogoś do swoich racji, czy nakłonienie do zakupu produktu.
W skład retoryki wchodzi analiza odbiorcy, dobór odpowiednich argumentów (logicznych – logos, etycznych – ethos, i emocjonalnych – pathos) oraz dbałość o poprawność językową. Co istotne, retoryka nie ogranicza się tylko do słowa mówionego. Możemy mówić o retoryce tekstu pisanego, reklamy, a nawet obrazu. To nauka o tym, jak działają mechanizmy przekonywania.
Aby lepiej zrozumieć, czym jest retoryka, warto spojrzeć na jej tradycyjny podział (tzw. kanon retoryczny):
Oratorstwo (często nazywane krasomówstwem) to praktyczne zastosowanie retoryki w formie ustnej. Jeśli retoryka jest teorią i strategią, to oratorstwo jest wykonaniem i rzemiosłem. Skupia się ono na samym akcie przemawiania przed publicznością.
Dobry orator to osoba, która potrafi „oczarować” tłum nie tylko treścią, ale przede wszystkim formą podania. W oratorstwie kluczowe są:
Oratorstwo jest więc wykonawstwem. Można być świetnym teoretykiem retoryki, pisać genialne przemówienia dla innych (tak pracują tzw. speechwriterzy), ale samemu nie posiadać umiejętności oratorskich. I odwrotnie – można mieć piękny głos i świetną prezencję, ale bez znajomości zasad retoryki mówić rzeczy nielogiczne i mało przekonujące.
Aby łatwiej było zapamiętać, gdzie przebiega granica między tymi pojęciami, warto zestawić je w kilku punktach:
Najsłynniejszy ateński mówca, Demostenes, jest idealnym przykładem na to, jak retoryka i oratorstwo muszą ze sobą współpracować. Demostenes miał genialny umysł (świetna retoryka), ale cierpiał na wadę wymowy i miał słaby głos (słabe oratorstwo). Aby to naprawić, ćwiczył przemawianie z kamykami w ustach i przekrzykiwał szum morskich fal, by wzmocnić swój głos. Dzięki temu połączył doskonałą treść z nienaganną formą, stając się wzorem dla pokoleń mówców.
W dzisiejszym świecie, niezależnie od tego, czy prowadzisz kanał na YouTube, zarządzasz zespołem, czy sprzedajesz usługi, potrzebujesz miksu obu tych dziedzin. Sama retoryka sprawi, że Twoje argumenty będą solidne, ale bez oratorstwa możesz zanudzić odbiorców na śmierć. Z kolei samo oratorstwo bez retoryki to tylko „puste gadanie” – efektowne na początku, ale szybko demaskowane jako brak konkretów.
Współczesna komunikacja wymaga od nas bycia „architektem treści” (retoryka) i „aktorem na własnej scenie” (oratorstwo). Dopiero połączenie logicznej, dobrze skonstruowanej wypowiedzi z pewnym i angażującym sposobem jej przekazania daje prawdziwą siłę przebicia.