Gość (83.4.*.*)
Pomysł powołania organizacji takiej jak UNITGEF (United Nations International Teenage Girls’ Emergency Fund) to fascynujący koncept, który rzuca światło na specyficzne luki w obecnym systemie pomocy międzynarodowej. Choć UN Women wykonuje ogromną pracę na rzecz równości płci, skupienie się wyłącznie na nastolatkach w formie funduszu ratunkowego wprowadziłoby zupełnie nową dynamikę do działań ONZ. Różnice między tymi dwiema strukturami byłyby widoczne nie tylko w grupie odbiorców, ale przede wszystkim w metodach działania i priorytetach.
Podstawową różnicą jest demografia. UN Women (czyli podmiot ONZ na rzecz Równości Płci i Upodmiotowienia Kobiet) ma niezwykle szeroki mandat. Zajmuje się prawami kobiet i dziewcząt w każdym wieku – od niemowląt po seniorki. W praktyce jednak duża część ich działań koncentruje się na dorosłych kobietach: ich udziale w polityce, rynku pracy czy zwalczaniu przemocy domowej.
UNITGEF, wzorując się na pierwotnej misji UNICEF-u, skupiałby się wyłącznie na dziewczętach w wieku nastoletnim (zazwyczaj definiowanym jako 10–19 lat). To krytyczny okres w życiu, w którym dziewczęta wypadają z systemu edukacji, są narażone na wczesne małżeństwa czy specyficzne problemy zdrowotne. Taka specjalizacja pozwoliłaby na tworzenie programów "szytych na miarę", które nie ginęłyby w ogólnym nurcie walki o prawa kobiet.
UN Women działa przede wszystkim jako organ doradczy i polityczny. Współpracuje z rządami, pomaga w tworzeniu ustawodawstwa i monitoruje wdrażanie międzynarodowych standardów. To praca u podstaw systemu, która ma przynieść efekty w skali dekad.
UNITGEF, mając w nazwie człon „Emergency Fund” (Fundusz Ratunkowy), sugerowałby podejście bardziej operacyjne i terenowe, podobne do tego, jak działa UNICEF czy WFP (Światowy Program Żywnościowy). Zamiast skupiać się wyłącznie na pisaniu raportów i lobbowaniu, organizacja ta dostarczałaby bezpośrednią pomoc w sytuacjach kryzysowych. Mogłoby to obejmować:
Choć obie organizacje walczyłyby z dyskryminacją, ich codzienna agenda wyglądałaby inaczej. UN Women kładzie duży nacisk na ekonomiczne wzmocnienie kobiet (płace, przedsiębiorczość) oraz przywództwo polityczne.
UNITGEF musiałby zmierzyć się z problemami specyficznymi dla okresu dojrzewania, które często są pomijane lub traktowane po macoszemu. Mowa tu o:
Jako fundusz (Fund), UNITGEF prawdopodobnie opierałby się na dobrowolnych składkach państw i darczyńców prywatnych, co wymuszałoby dużą transparentność i nastawienie na mierzalne wyniki „tu i teraz”. UN Women, będąc częścią Sekretariatu ONZ, ma nieco inną strukturę budżetową i polityczną.
Wprowadzenie UNITGEF oznaczałoby więcej pracowników terenowych w tzw. "hotspotach" – miejscach, gdzie prawa nastolatek są najbardziej zagrożone. UN Women częściej operuje z poziomu stolic i centrów regionalnych, wpływając na decydentów.
W socjologii i badaniach nad rozwojem często mówi się o zjawisku „luki nastoletniej”. Dzieci do 10. roku życia są objęte opieką pediatryczną i programami UNICEF-u. Kobiety dorosłe mają swoje organizacje i ruchy społeczne. Nastolatki często trafiają do „szarej strefy” – są za stare na klasyczną pomoc dziecięcą, a za młode, by korzystać z programów dla dorosłych kobiet. Powołanie UNITGEF byłoby próbą załatania tej właśnie dziury, uznając, że potrzeby 14-latki w Sudanie czy Afganistanie są diametralnie inne niż potrzeby 35-letniej matki z tego samego regionu.
Podsumowując, UN Women to architekt zmian globalnych i prawnych, podczas gdy UNITGEF byłby wyspecjalizowaną jednostką ratunkową, działającą na pierwszej linii frontu walki o przyszłość młodego pokolenia kobiet. Obie organizacje mogłyby się uzupełniać, pod warunkiem ścisłej współpracy i unikania dublowania kompetencji.