Gość (91.150.*.*)
Kwestia zakupów złota przez Narodowy Bank Polski (NBP) regularnie pojawia się w nagłówkach serwisów informacyjnych, budząc spore emocje i pytania o to, skąd właściwie biorą się na to fundusze. Wiele osób intuicyjnie myśli, że bank centralny korzysta z pieniędzy podatników lub „drukuje” nową walutę, aby sfinansować te transakcje. Prawda jest jednak nieco inna i wiąże się z mechanizmami zarządzania rezerwami państwowymi.
Najważniejszą informacją, którą warto zapamiętać, jest to, że NBP nie kupuje złota za polskie złote (PLN). Transakcje te odbywają się na rynkach międzynarodowych, gdzie płaci się głównie w dolarach amerykańskich lub euro. Środki na ten cel pochodzą z tzw. rezerw dewizowych, którymi zarządza bank centralny.
Rezerwy dewizowe to zasoby walut obcych, które Polska gromadzi od lat. Można je porównać do ogromnego „portfela walutowego” państwa. Kiedy NBP decyduje się na zakup złota, nie wydaje nowych pieniędzy, lecz dokonuje przesunięcia wewnątrz tego portfela. Sprzedaje część posiadanych walut (np. dolary czy euro) i w ich miejsce kupuje kruszec. Jest to proces dywersyfikacji aktywów – zamiana papierowego pieniądza na aktywo fizyczne, które jest uważane za bezpieczną przystań (safe haven).
Skoro wiemy już, że złoto kupowane jest z rezerw dewizowych, warto zapytać, jak te rezerwy w ogóle powstają. NBP pozyskuje waluty obce na kilka sposobów:
Skoro rezerwy w dolarach czy euro przynoszą odsetki, a złoto „leży i nie zarabia”, dlaczego NBP tak chętnie je kupuje? Kluczem jest bezpieczeństwo i niezależność. Złoto nie jest obciążone ryzykiem kredytowym żadnego państwa. Jeśli dany kraj (np. USA) wpadnie w kłopoty finansowe, wartość dolara może spaść, ale złoto zachowa swoją siłę nabywczą.
W ostatnich latach polski bank centralny realizuje strategię zwiększania udziału złota w rezerwach do poziomu około 20%. Ma to na celu wzmocnienie wiarygodności finansowej Polski w oczach inwestorów zagranicznych oraz agencji ratingowych. Im większe i bardziej zróżnicowane rezerwy, tym stabilniejsza waluta krajowa w obliczu kryzysów geopolitycznych.
Przez wiele lat większość polskiego złota znajdowała się w skarbcach Banku Anglii w Londynie. Jest to standardowa praktyka wielu państw, ponieważ Londyn jest centrum światowego handlu kruszcem. Jednak w ostatnich latach NBP przeprowadził spektakularną operację sprowadzenia znacznej części tych zasobów do kraju. Obecnie polskie złoto jest przechowywane w kilku lokalizacjach: w skarbcach NBP na terenie Polski, w Londynie oraz w Systemie Rezerwy Federalnej (Fed) w Nowym Jorku. Rozproszenie to ma na celu dodatkowe zabezpieczenie zasobów na wypadek konfliktów zbrojnych lub innych nieprzewidzianych zdarzeń.
Często pojawia się obawa, że skoro NBP wydaje miliardy na złoto, to może to napędzać inflację. W rzeczywistości związek ten jest znikomy. Jak wspomniano wcześniej, zakupy odbywają się za waluty obce, które już znajdują się w posiadaniu banku. Nie dochodzi więc do zwiększenia ilości pieniądza w obiegu w polskiej gospodarce. Wręcz przeciwnie – posiadanie dużych rezerw złota może działać stabilizująco na kurs złotego, co pośrednio pomaga w walce z inflacją importowaną (np. wynikającą z drogich surowców energetycznych kupowanych za dolary).
Podsumowując, środki na zakup złota nie pochodzą z „dodruku” ani z bezpośrednich podatków, lecz są wynikiem wieloletniego gromadzenia i zarządzania rezerwami walutowymi państwa. To strategiczna zamiana jednych aktywów na inne, mająca na celu budowę fundamentów bezpieczeństwa finansowego Polski.