Gość (37.30.*.*)
Moda barokowa, a zwłaszcza ta promieniująca prosto z Wersalu za czasów Ludwika XIV, była prawdziwym spektaklem formy, koloru i prestiżu. Choć dziś męskie pończochy czy zakolanówki mogą kojarzyć się z zupełnie innymi częściami garderoby, w XVII i XVIII wieku stanowiły one absolutny fundament męskiej elegancji. Nie były to jednak zwykłe kawałki materiału – ich grubość, sposób wykonania oraz kolorystyka niosły ze sobą jasny przekaz o statusie społecznym i majątku właściciela.
W epoce baroku pończochy męskie dzielono przede wszystkim ze względu na materiał, z którego zostały wykonane. Te „grubsze” warianty, o które pytasz, najczęściej powstawały z wysokiej jakości wełny lub grubego, gęsto tkanego jedwabiu. Wełniane zakolanówki były cenione nie tylko za ciepło, co miało ogromne znaczenie w przeciągach ogromnych pałacowych sal, ale także za ich trwałość.
Z kolei najbogatsi arystokraci na dworze wersalskim nosili pończochy jedwabne, które mimo swojej delikatności, bywały tkane w sposób wielowarstwowy, by nadać nodze odpowiedni kształt. Warto wiedzieć, że w tamtym czasie pończochy nie były elastyczne tak jak dzisiejsze skarpetki. Musiały być precyzyjnie krojone z tkaniny lub dziane ręcznie na drutach, co sprawiało, że idealne dopasowanie do łydki było szczytem krawieckiego kunsztu.
Jeśli myślimy o pończochach na dworze Króla Słońce, przed oczami staje nam przede wszystkim intensywna czerwień. Kolor ten był niezwykle kosztowny w produkcji (używano do tego barwnika zwanego koszenilą) i przez długi czas zarezerwowany dla najwyższych warstw szlachty.
Czerwone pończochy, często zestawiane z butami na czerwonym obcasie (talons rouges), były symbolem przynależności do ścisłej elity dworskiej. Ludwik XIV wprowadził restrykcyjne zasady dotyczące ubioru – tylko ci, którzy cieszyli się jego szczególnymi względami, mogli nosić określone kolory i dodatki. Grube, czerwone zakolanówki były więc nie tylko elementem stroju, ale wręcz „przepustką” do wyższych sfer.
Charakterystyczną cechą barokowych zakolanówek były tzw. clocks (kliny). Były to bogato haftowane wzory umieszczane w okolicach kostek, które rozszerzały się ku górze. Hafty te wykonywano złotymi lub srebrnymi nićmi, co dodatkowo pogrubiało materiał w tych miejscach i przyciągało wzrok do łydek.
Aby tak grube i ciężkie pończochy nie zsuwały się z nogi, mężczyźni używali ozdobnych podwiązek. W Wersalu przybierały one formę szerokich wstążek wiązanych w efektowne kokardy tuż pod kolanem. Często były one wysadzane klejnotami lub wykańczane koronką, co stanowiło dodatkowy element dekoracyjny wystający spod krótkich spodni typu culottes.
W baroku męska łydka była uważana za jeden z najbardziej atrakcyjnych atrybutów fizycznych. Mężczyźni robili wszystko, aby ich nogi wyglądały na silne i dobrze uformowane. Jeśli natura nie obdarzyła szlachcica wydatnymi mięśniami, stosowano specjalne wkładki (rodzaj „push-upa” do łydek), które umieszczano pod grubymi pończochami, aby nadać nodze pożądany, atletyczny kształt.
Zakolanówki w epoce baroku sięgały zazwyczaj wysoko nad kolano, ponieważ spodnie (bryczesy) kończyły się tuż za kolanem lub nawet przed nim. Pończochy naciągano na spodnie lub chowano pod nie, zabezpieczając wspomnianymi podwiązkami. Taka konstrukcja zapewniała ciągłość stroju i pozwalała na wyeksponowanie bogactwa tkanin. Grubość materiału miała też wymiar praktyczny – chroniła nogi przed otarciami od sztywnych, skórzanych butów jeździeckich, które często noszono również w sytuacjach oficjalnych.
Podsumowując, grube zakolanówki w epoce baroku były połączeniem luksusu, inżynierii krawieckiej i politycznej manifestacji. Każdy szew, haft i odcień czerwieni miał za zadanie podkreślić, że ich właściciel jest częścią najpotężniejszego dworu ówczesnej Europy.