Gość (37.30.*.*)
Wyobraź sobie scenę niczym z najdroższego hollywoodzkiego hitu: tysiące pędzących rydwanów, tumany kurzu unoszące się nad syryjską ziemią i dwóch najpotężniejszych władców ówczesnego świata stających naprzeciw siebie w walce o dominację. Bitwa pod Kadesz, która rozegrała się około 1274 roku p.n.e., to nie tylko jedno z najważniejszych starć starożytności, ale także fascynująca lekcja strategii, dyplomacji i... starożytnego marketingu.
W XIII wieku p.n.e. Bliski Wschód był areną zmagań dwóch supermocarstw: Egiptu rządzonego przez ambitnego Ramzesa II oraz Imperium Hetytów pod wodzą Muwatalliego II. Kością niezgody była kontrola nad regionem dzisiejszej Syrii i Libanu, a konkretnie nad strategicznym miastem Kadesz. Miasto to leżało na skrzyżowaniu ważnych szlaków handlowych, a ten, kto je kontrolował, trzymał rękę na pulsie ówczesnej gospodarki.
Ramzes II, młody i pełen energii władca, chciał przywrócić Egiptowi dawną chwałę i odzyskać tereny utracone przez swoich poprzedników. Zebrał więc potężną armię, liczącą około 20 tysięcy żołnierzy, podzieloną na cztery dywizje nazwane imionami bogów: Amona, Re, Ptaha i Seta.
Bitwa pod Kadesz jest często nazywana największą bitwą rydwanów w historii ludzkości. Szacuje się, że wzięło w niej udział od 5 do 6 tysięcy tych pojazdów. Jednak zanim doszło do starcia, Ramzes padł ofiarą jednego z najstarszych forteli wojennych.
Hetyccy szpiedzy, udający dezerterów, przekonali faraona, że armia Muwatalliego znajduje się daleko na północy. Pewny siebie Ramzes, prowadząc jedynie dywizję Amona, rozbił obóz pod Kadesz, nie czekając na resztę swoich sił. W rzeczywistości Hetyci ukryli się tuż za wzgórzem. Gdy egipska dywizja Re maszerowała, by dołączyć do faraona, Hetyci uderzyli z boku, całkowicie ją rozbijając.
Sytuacja była dramatyczna. Obóz Ramzesa został zaatakowany, a faraon znalazł się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Według egipskich przekazów, Ramzes II miał wykazać się nadludzką odwagą, osobiście prowadząc szarżę, która powstrzymała napastników do czasu przybycia posiłków (tzw. oddziałów Ne’arin).
Warto zwrócić uwagę na różnice technologiczne, które miały wpływ na przebieg walki:
Jeśli zapytalibyście Ramzesa II, odpowiedź byłaby krótka: totalne zwycięstwo Egiptu. Po powrocie do domu faraon kazał uwiecznić przebieg bitwy na ścianach niemal każdej większej świątyni (m.in. w Luksorze, Karnaku i Abu Simbel). Opisy te przedstawiają go jako herosa, który w pojedynkę rozgramia tysiące wrogów.
Jednak współcześni historycy patrzą na to nieco inaczej. Choć Ramzes uratował swoją armię przed całkowitą klęską, nie udało mu się zdobyć Kadesz. Strategicznie to Hetyci odnieśli sukces, ponieważ utrzymali miasto i rozszerzyli swoje wpływy dalej na południe. Można więc powiedzieć, że bitwa zakończyła się taktycznym patem, ale z lekką przewagą dla Imperium Hetytów.
Najważniejszym skutkiem bitwy pod Kadesz nie było jednak militarne zwycięstwo, lecz to, co wydarzyło się kilkanaście lat później. Oba mocarstwa zrozumiały, że dalsza wojna tylko je osłabia, podczas gdy na horyzoncie pojawiały się nowe zagrożenia (np. Ludy Morza oraz rosnąca w siłę Asyria).
W 1258 roku p.n.e. Ramzes II i następca Muwatalliego, Hattusili III, podpisali tzw. „wieczysty traktat”. Jest to najstarszy znany dokument tego typu, którego treść zachowała się do naszych czasów. Co ciekawe, obie strony zobowiązały się w nim do:
Czy wiesz, że kopia traktatu z Kadesz znajduje się w nowojorskiej siedzibie ONZ? Została tam umieszczona jako symbol dążenia ludzkości do pokoju i dyplomatycznego rozwiązywania konfliktów. Oryginał zapisany na glinianych tabliczkach pismem klinowym można podziwiać w Muzeum Archeologicznym w Stambule, natomiast wersja egipska widnieje na ścianach świątyń w Karnaku i Ramesseum.
Bitwa pod Kadesz to moment zwrotny w historii starożytnego Bliskiego Wschodu. Pokazała, że nawet najpotężniejsze imperia mają swoje granice i że czasem dyplomacja jest skuteczniejsza niż tysiące rydwanów. Dla nas, współczesnych, jest to również fascynujący przykład tego, jak działała starożytna propaganda – Ramzes II, mimo braku realnego zwycięstwa terytorialnego, potrafił przekonać swój lud (i historię na tysiące lat), że był wielkim triumfatorem.
To starcie uczy nas, że historia nie zawsze jest pisana przez zwycięzców, ale często przez tych, którzy mieli lepszych kronikarzy i trwalsze pomniki.