Gość (194.4.*.*)
Historia serca Fryderyka Chopina to jeden z najbardziej poruszających i niemal filmowych wątków w dziejach polskiej kultury. Choć ciało najwybitniejszego polskiego kompozytora spoczywa na paryskim cmentarzu Père-Lachaise, jego serce – zgodnie z ostatnią wolą artysty – powróciło do ojczyzny. To niezwykła relikwia narodowa, która przetrwała powstania, wojny i liczne zawirowania historyczne.
Serce Fryderyka Chopina spoczywa w Warszawie, a konkretnie w bazylice Świętego Krzyża przy Krakowskim Przedmieściu. Jeśli wejdziesz do środka tej barokowej świątyni, skieruj wzrok na lewą stronę nawy głównej. W drugim filarze od strony wejścia znajduje się specjalne wgłębienie, w którym zamurowano urnę.
Miejsce to jest oznaczone pamiątkową tablicą z białego marmuru, na której widnieje napis: „Fryderykowi Chopinowi – Rodacy”. Poniżej umieszczono cytat z Ewangelii według św. Mateusza: „Gdzie skarb twój, tam i serce twoje”. Wybór tego kościoła nie był przypadkowy – była to parafia rodziny Chopinów, w której młody Fryderyk często bywał przed wyjazdem z Polski.
Sposób przechowywania serca Chopina jest równie fascynujący, co historia jego transportu. Serce znajduje się w szczelnie zamkniętym, kryształowym słoju, który wypełniony jest płynem konserwującym. Przez lata spekulowano, co to za substancja – najnowsze badania sugerują, że jest to wysokoprocentowy alkohol, najprawdopodobniej koniak lub brandy, co było powszechną praktyką konserwatorską w XIX wieku.
Słój z sercem nie stoi jednak „luzem” w filarze. Jest on umieszczony w kilku dodatkowych zabezpieczeniach:
Co ciekawe, w 2014 roku przeprowadzono tajną inspekcję stanu zachowania serca. Zespół naukowców i konserwatorów otworzył niszę w filarze, by sprawdzić, czy płyn nie wyparował. Okazało się, że serce jest w doskonałym stanie, a słoik pozostaje szczelny. Podczas tych oględzin naukowcy potwierdzili również prawdopodobną przyczynę śmierci artysty – gruźlicę, która doprowadziła do zapalenia osierdzia.
Historia sprowadzenia serca do Warszawy brzmi jak scenariusz filmu szpiegowskiego. Chopin, umierając w Paryżu w 1849 roku, panicznie bał się, że zostanie pochowany żywcem (cierpiał na tafefobię), dlatego poprosił o otwarcie ciała i wyjęcie serca. Jego siostra, Ludwika Jędrzejewiczowa, podjęła się trudnego zadania przewiezienia go do Polski.
W tamtym czasie granice były pilnie strzeżone, a przewożenie ludzkich szczątków wymagało skomplikowanych pozwoleń. Ludwika postanowiła więc... przemycić serce brata. Ukryła słoik pod szeroką suknią (według niektórych źródeł pod płaszczem) i w ten sposób, unikając kontroli celnej, przewiozła je przez granicę rosyjską do Warszawy.
Podczas powstania warszawskiego kościół Świętego Krzyża znalazł się w samym centrum walk i został niemal całkowicie zniszczony. Niemcy, zdając sobie sprawę z wartości relikwii dla Polaków, wyjęli serce z filaru i wywieźli je do kwatery dowództwa w podwarszawskim Milanówku. Choć brzmi to paradoksalnie, dzięki temu serce ocalało z pożogi Warszawy. Po wojnie, 17 października 1945 roku (w rocznicę śmierci kompozytora), uroczyście zwrócono je do odbudowującej się bazyliki.
Dziś filar w kościele Świętego Krzyża jest miejscem kultu nie tylko dla melomanów, ale dla wszystkich, którzy chcą oddać hołd jednemu z największych Polaków w historii. To serce, które fizycznie wróciło do domu, stało się symbolem polskości, która przetrwała najtrudniejsze chwile.