Gość (37.30.*.*)
Zimnica to nic innego jak dawna, tradycyjna polska nazwa malarii – jednej z najgroźniejszych chorób pasożytniczych na świecie. Choć dziś kojarzy nam się ona głównie z egzotycznymi wyprawami do Afryki, Azji czy Ameryki Południowej, warto wiedzieć, że nazwa „zimnica” idealnie oddaje to, co dzieje się z organizmem chorego podczas ataku. Nazwa ta wywodzi się od charakterystycznych, gwałtownych dreszczy i uczucia przeszywającego zimna, które pojawiają się nawet wtedy, gdy temperatura ciała pacjenta gwałtownie rośnie.
Chorobę wywołują jednokomórkowe pierwotniaki z rodzaju Plasmodium, czyli zarodźce malarii. Istnieje kilka gatunków tych pasożytów, z których najgroźniejszy dla człowieka jest zarodziec sierpowaty (Plasmodium falciparum).
Mechanizm zakażenia jest dość skomplikowany, ale kluczową rolę odgrywa w nim „pośrednik” – samica komara widliszka. To właśnie ona, podczas ukłucia, wprowadza do ludzkiej krwi formy inwazyjne pasożyta. Zarodźce najpierw trafiają do wątroby, gdzie namnażają się, a następnie atakują czerwone krwinki (erytrocyty). To właśnie moment rozpadu zakażonych krwinek i uwalniania kolejnych pokoleń pasożytów do krwiobiegu wywołuje charakterystyczne napady choroby.
Zimnica charakteryzuje się bardzo specyficznym przebiegiem, który często dzieli się na fazy. Najbardziej rozpoznawalnym symptomem są tzw. napady zimnicy, które mogą powtarzać się co 48 lub 72 godziny (zależnie od gatunku zarodźca).
Oprócz tego zimnica prowadzi do anemii (przez niszczenie krwinek) oraz powiększenia śledziony i wątroby. W skrajnych przypadkach, zwłaszcza przy zakażeniu zarodźcem sierpowatym, może dojść do niewydolności nerek, obrzęku mózgu i śmierci.
Dla wielu osób może być to zaskoczeniem, ale zimnica była chorobą endemiczną w Polsce jeszcze w połowie XX wieku. Szczególnie po II wojnie światowej notowano tysiące przypadków, zwłaszcza na terenach podmokłych i w dorzeczach rzek. Dzięki szeroko zakrojonym akcjom osuszania bagien, stosowaniu środków owadobójczych (takich jak DDT) oraz powszechnemu leczeniu chorych, w 1968 roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uznała Polskę za kraj wolny od malarii rodzimej.
Obecnie wszystkie przypadki zimnicy diagnozowane w naszym kraju to tzw. malaria importowana, czyli przywieziona przez turystów lub osoby pracujące w krajach tropikalnych.
Czy wiesz, że jeden z najpopularniejszych drinków na świecie ma swoje korzenie w medycynie tropikalnej? Kluczowym składnikiem toniku jest chinina – substancja pozyskiwana z kory drzewa chinowego, która przez wieki była jedynym skutecznym lekiem na zimnicę. Ponieważ czysta chinina jest ekstremalnie gorzka, brytyjscy żołnierze stacjonujący w Indiach w XIX wieku zaczęli mieszać ją z wodą gazowaną, cukrem i ginem, aby ułatwić sobie przyjmowanie „lekarstwa”. Tak narodził się klasyczny gin z tonikiem.
Jeśli planujesz podróż w rejony występowania zimnicy, pamiętaj, że nie istnieje na nią szczepionka. Ochrona opiera się na dwóch filarach:
Zimnica to choroba, której nie wolno bagatelizować. Jeśli po powrocie z egzotycznych wakacji wystąpi u Ciebie wysoka gorączka, dreszcze lub objawy grypopodobne, koniecznie poinformuj lekarza o swojej podróży – szybka diagnoza może uratować życie.