Gość (37.30.*.*)
Zjełczała oliwa z oliwek to zmora każdej kuchni. Choć jej smak potrafi skutecznie zepsuć nawet najlepszą sałatkę, od razu uspokajamy: zjedzenie porcji takiej oliwy nie jest śmiertelne. Nie oznacza to jednak, że jest ona obojętna dla naszego organizmu. Choć nie wylądujesz na toksykologii po jednej kolacji, regularne spożywanie utlenionych tłuszczów może mieć negatywne skutki zdrowotne.
Jełczenie to proces chemiczny, któremu ulegają tłuszcze pod wpływem światła, tlenu oraz temperatury. W przypadku oliwy z oliwek, która jest bogata w nienasycone kwasy tłuszczowe, proces ten nazywamy autooksydacją. Oto jak przebiega on z punktu widzenia chemii:
To właśnie te końcowe produkty rozpadu – aldehydy i ketony – odpowiadają za charakterystyczny, nieprzyjemny zapach starej farby, mokrego kartonu czy zjełczałego masła oraz za gorzki, metaliczny posmak.
Jeśli przypadkiem zjesz potrawę przygotowaną na starej oliwie, najprawdopodobniej skończy się to jedynie na nieprzyjemnych doznaniach smakowych. U osób z wrażliwym układem pokarmowym mogą jednak wystąpić:
Warto jednak wiedzieć, że zjełczała oliwa traci swoje najcenniejsze właściwości. Proces oksydacji niszczy witaminę E oraz polifenole, które są głównym powodem, dla którego uważamy oliwę za „superfood”. Zamiast dostarczać organizmowi antyoksydantów, serwujesz mu dawkę wolnych rodników, które mogą przyczyniać się do stanów zapalnych w organizmie przy długotrwałym spożyciu.
Oliwa z oliwek nie ma daty ważności w takim sensie jak mleko – nie skwaśnieje nagle z dnia na dzień. Jej jakość pogarsza się stopniowo. Możesz ją sprawdzić za pomocą trzech zmysłów:
Producenci wysokiej jakości oliwy extra virgin nie bez powodu wybierają ciemne szkło lub puszki. Światło jest katalizatorem reakcji utleniania. Przezroczysta butelka postawiona na słonecznym parapecie może sprawić, że nawet najlepsza oliwa zjełczeje w ciągu zaledwie kilku tygodni.
Aby uniknąć procesu jełczenia i cieszyć się pełnią zdrowia, warto przestrzegać kilku prostych zasad:
Podsumowując, zjełczała oliwa nie zabije Cię na miejscu, ale jej jedzenie nie ma żadnego sensu – ani kulinarnego, ani zdrowotnego. Jeśli Twoja butelka „pachnie” starą piwnicą, najlepiej wykorzystaj ją do celów technicznych (np. do konserwacji drewna lub naoliwienia skrzypiących zawiasów) i zainwestuj w nową, świeżą porcję płynnego złota.