Gość (37.30.*.*)
Osoby, o które pytasz, to frutarianie (nazywani również fruktarianami). Jest to najbardziej restrykcyjna odmiana wegetarianizmu i weganizmu, która opiera się na przekonaniu, że rośliny są istotami żywymi i nie należy ich uśmiercać ani ranić dla celów konsumpcyjnych. Choć wielu frutarian dopuszcza zrywanie dojrzałych owoców, najbardziej radykalna grupa – o której wspominasz – spożywa wyłącznie to, co roślina „oddała” sama, czyli owoce i nasiona, które samoistnie opadły na ziemię.
Frutarianizm to nie tylko dieta, ale często głęboka filozofia życiowa, nierzadko zakorzeniona w idei ahinsy (niestosowania przemocy), znanej z dżinizmu czy hinduizmu. Dla ortodoksyjnego frutarianina zjedzenie marchewki czy ziemniaka jest niedopuszczalne, ponieważ wiąże się to z wyrwaniem rośliny z korzeniem, co de facto oznacza jej śmierć. Zrywanie jabłka z drzewa może być postrzegane jako zadawanie roślinie „rany”, dlatego idealnym posiłkiem jest owoc, który dojrzał i spadł pod wpływem grawitacji.
W jadłospisie takiej osoby znajdują się przede wszystkim owoce drzew i krzewów, ale także owoce botaniczne, które w kuchni często traktujemy jako warzywa, np. pomidory, ogórki, papryka, bakłażany czy cukinia. Do tego dochodzą orzechy i nasiona.
Odpowiedź na to pytanie jest złożona, ale z punktu widzenia współczesnej dietetyki klinicznej i medycyny, utrzymanie pełnego zdrowia fizycznego na dłuższą metę przy tak restrykcyjnym podejściu jest niezwykle trudne, a wręcz ryzykowne. Choć owoce są skarbnicą witamin i antyoksydantów, opieranie na nich 100% zapotrzebowania energetycznego prowadzi do szeregu problemów.
W teorii, jeśli frutarianin włącza do diety duże ilości tłustych orzechów, awokado i nasion, może dostarczyć organizmowi niezbędnych kalorii. Jednak w praktyce, czekanie aż produkt „sam spadnie”, drastycznie ogranicza dostępność świeżego i pełnowartościowego pożywienia. Owoce leżące na ziemi szybciej fermentują i gniją, co może prowadzić do problemów z układem pokarmowym.
Jednym z najbardziej znanych zwolenników frutarianizmu był Steve Jobs, współtwórca Apple. To właśnie od jego diety (i faktu, że w tamtym czasie odwiedzał sady jabłoniowe) wzięła się nazwa jego firmy. Jobs wierzył, że taka dieta oczyszcza organizm i pobudza kreatywność. Warto jednak wspomnieć, że aktor Ashton Kutcher, przygotowując się do roli Jobsa w filmie biograficznym, przeszedł na dietę frutariańską i po krótkim czasie trafił do szpitala z powodu poważnych problemów z trzustką.
Jeśli spojrzymy na to przez pryzmat biologii, organizm człowieka jest ewolucyjnie przystosowany do bycia wszystkożercą. Choć dieta roślinna (weganizm) jest uznawana za zdrową przy odpowiedniej suplementacji, to frutarianizm – a zwłaszcza jego wersja oparta na zbieraniu „spadów” – jest uznawany przez lekarzy za dietę niedoborową.
Może ona prowadzić do:
Dla większości osób taka ścieżka żywieniowa jest niemożliwa do utrzymania bez poważnego uszczerbku na zdrowiu w perspektywie kilku lat.