Gość (37.30.*.*)
Smalec od dekad budzi ogromne kontrowersje, będąc raz wychwalanym pod niebiosa przez zwolenników diet wysokotłuszczowych, a raz potępianym przez lekarzy i dietetyków. Choć jest to produkt naturalny, który towarzyszy ludzkości od tysięcy lat, jego zła sława wynika głównie z obaw dotyczących zdrowia układu krążenia. Warto jednak przyjrzeć się faktom, bo rzeczywistość nie jest tak czarno-biała, jak mogłoby się wydawać.
Głównym powodem, dla którego smalec trafił na „czarną listę”, jest wysoka zawartość nasyconych kwasów tłuszczowych oraz cholesterolu. Przez lata dominował pogląd, że to właśnie te składniki są bezpośrednią przyczyną miażdżycy, zawałów serca i udarów. W dobie popularyzacji olejów roślinnych, smalec stał się symbolem niezdrowej, ciężkiej kuchni minionej epoki.
Jednak współczesna nauka rzuca na ten temat nowe światło. Okazuje się, że smalec w około 45% składa się z kwasu oleinowego – tego samego, który jest głównym składnikiem oliwy z oliwek i uchodzi za bardzo zdrowy dla serca. Problem nie leży więc w samym smalcu, ale w jego ilości w diecie oraz w tym, z czym go łączymy. Jeśli smalec ląduje na białym chlebie w towarzystwie przetworzonego mięsa, tworzy bombę kaloryczną, która w połączeniu z brakiem ruchu faktycznie szkodzi.
Mimo krytyki smalec ma unikalne właściwości, których brakuje wielu olejom roślinnym. Przede wszystkim ma bardzo wysoką temperaturę dymienia (ok. 190–200°C), co oznacza, że podczas smażenia nie rozkłada się tak łatwo na substancje toksyczne i rakotwórcze. Ponadto jest stabilny chemicznie i nie jełczeje tak szybko jak tłuszcze wielonienasycone. Co ciekawe, smalec z tradycyjnego chowu (gdzie świnie mają dostęp do słońca) jest jednym z najbogatszych naturalnych źródeł witaminy D.
W przypadku psów smalec może być cennym dodatkiem do diety, ale pod pewnymi rygorystycznymi warunkami. Tłuszcz jest dla psa głównym i najbardziej wydajnym źródłem energii. Psy pracujące, sportowe lub te przebywające zimą na zewnątrz, potrzebują go znacznie więcej niż „kanapowce”.
Warto jednak pamiętać o zagrożeniach:
Koty to bezwzględni mięsożercy, a ich metabolizm jest przystosowany do czerpania energii głównie z tłuszczów i białek zwierzęcych. W diecie typu BARF (surowe żywienie wzorowane na naturze) smalec gęsi lub wieprzowy jest często stosowany jako „paliwo”, gdy samo mięso jest zbyt chude.
Dla kota tłuszcz zwierzęcy jest znacznie lepiej przyswajalny niż oleje roślinne. Smalec może poprawić kondycję sierści oraz smakowitość posiłku. Podobnie jak u psów, kluczowa jest jednak moderacja. Koty niewychodzące, o niskiej aktywności, przy nadmiarze smalcu bardzo szybko przybierają na wadze, co prowadzi do cukrzycy i problemów z wątrobą.
Pytanie o podawanie smalcu świniom może wydawać się dziwne, ale w rolnictwie kwestia tłuszczu w paszy jest istotna. Świnie są zwierzętami wszystkożernymi i teoretycznie mogą trawić tłuszcze zwierzęce. W praktyce jednak karmienie świń produktami pochodzenia zwierzęcego (w tym smalcem z innych świń) jest w wielu krajach, w tym w Unii Europejskiej, surowo zabronione lub restrykcyjnie regulowane ze względu na przepisy dotyczące bezpieczeństwa żywności i zapobiegania chorobom (np. ASF czy choroba szalonych krów w przypadku przeżuwaczy).
Z punktu widzenia fizjologii, nadmiar tłuszczu w diecie świni hodowlanej pogarsza jakość uzyskanego później mięsa – staje się ono zbyt tłuste i miękkie, co jest niepożądane w przemyśle masarskim.
Mało kto wie, że smalec wieprzowy ma strukturę chemiczną bardzo zbliżoną do ludzkiego sebum. Dzięki temu doskonale przenika przez barierę naskórkową. W dawnej farmacji był podstawą niemal każdej maści leczniczej. Do dziś niektórzy producenci naturalnych kosmetyków używają go (pod nazwą Adeps Suillus) jako bazy do kremów regenerujących dla osób z bardzo suchą skórą lub AZS.
Jeśli spojrzymy na smalec od strony czystej chemii i fizyki, jego gęstość energetyczna jest imponująca. Tłuszcz dostarcza ponad dwukrotnie więcej energii niż białka czy węglowodany.
Proste wyliczenie energii:
1 gram tłuszczu (smalcu) = ok. 9 kcal
1 gram białka = ok. 4 kcal
1 gram węglowodanów = ok. 4 kcal
Oznacza to, że zjedzenie zaledwie 100 gramów smalcu dostarcza organizmowi aż 900 kcal. Dla porównania, aby uzyskać taką samą ilość energii z ziemniaków, należałoby ich zjeść ponad kilogram. To właśnie ta niesamowita wydajność sprawiła, że smalec był tak ceniony przez naszych przodków wykonujących ciężką pracę fizyczną, a dziś staje się wyzwaniem w świecie, w którym większość czasu spędzamy przed ekranami komputerów.