Gość (37.30.*.*)
Wyobraź sobie świat, w którym zasady fizyki i biologii nagle ulegają przesunięciu. Choć niektóre z wymienionych przez Ciebie zmian wydają się kosmetyczne, ich kumulacja doprowadziłaby do powstania rzeczywistości, której nie poznalibyśmy na pierwszy rzut oka. To scenariusz rodem z kina katastroficznego, ale oparty na twardych danych naukowych. Przyjrzyjmy się punkt po punkcie, jak zmieniłoby się życie na takiej „nowej” Ziemi.
Obecnie średnie ciśnienie na poziomie morza to około 1013 hPa. Na wysokości 2000 m n.p.m. (czyli np. w okolicach Kasprowego Wierchu) spada ono do około 800 hPa. Gdyby takie ciśnienie zapanowało wszędzie, skutki byłyby natychmiastowe.
Przede wszystkim, woda wrzałaby w niższej temperaturze – około 93°C zamiast 100°C. Wydaje się to drobnostką, ale zmieniłoby to procesy przemysłowe, a nawet sposób gotowania potraw. Dla organizmu ludzkiego oznaczałoby to życie w stanie permanentnego niedotlenienia (hipoksji) dla osób niezaaklimatyzowanych. Nasze serca musiałyby bić szybciej, a krew produkować więcej czerwonych krwinek. Z czasem ewolucja faworyzowałaby osoby o większej pojemności płuc, podobnie jak dzieje się to u mieszkańców Andów czy Tybetu.
Zmiany w składzie gazowym, o których wspominasz, niosą ze sobą paradoks. Wzrost zawartości tlenu o 0,04% i pary wodnej o 0,002% jest praktycznie nieodczuwalny dla organizmów. Jednak spadek stężenia CO2 o 0,042% to prawdziwa bomba ekologiczna.
Obecnie stężenie dwutlenku węgla w atmosferze wynosi około 0,042% (420 ppm). Jeśli stężenie to spadłoby o 0,042%, oznaczałoby to, że CO2 praktycznie znika z atmosfery. Skutki byłyby katastrofalne:
Uderzenie tak ogromnego obiektu to wydarzenie o skali regionalnej lub globalnej katastrofy. Obliczmy energię takiego uderzenia, aby zrozumieć skalę zjawiska.
Krok 1: Obliczenie energii kinetycznej
Przyjmijmy średnią prędkość meteoru wchodzącego w atmosferę jako ~$v = 20\,000 \text{ m/s}~#$ (20 km/s).
Masa meteoru ~$m = 125\,000\,000 \text{ ton} = 1,25 \times 10^{11} \text{ kg}~#$.
Wzór na energię kinetyczną:
~| E_k = \frac{1}{2} m v^2 ~#|
Podstawiamy dane:
~| E_k = 0,5 \times (1,25 \times 10^{11} \text{ kg}) \times (20\,000 \text{ m/s})^2 ~#|
~| E_k = 0,5 \times 1,25 \times 10^{11} \times 4 \times 10^8 ~#|
~| E_k = 2,5 \times 10^{19} \text{ dżuli (J)} ~#|
Krok 2: Porównanie do znanych wartości
Dla porównania, najsilniejsza bomba wodorowa (Car Bomba) wyzwoliła około ~$2 \times 10^{17} \text{ J}~#$. Meteor z Twojego pytania uderzyłby z siłą około 125 razy większą niż najpotężniejsza broń jądrowa w historii. To około 6000 megaton TNT.
Wynik: Takie uderzenie stworzyłoby krater o średnicy kilkunastu kilometrów, wywołało gigantyczne tsunami (jeśli trafiłoby w ocean) i wyrzuciło w atmosferę tyle pyłu, że mogłoby dojść do tzw. zimy impaktowej.
Ciekawostka o składzie meteoru:
Twój meteor zawiera 9% złota. To aż 11,25 miliona ton złota. Dla porównania, ludzkość w całej swojej historii wydobyła tylko około 200 tysięcy ton tego kruszcu. Gdyby udało się je odzyskać, wartość złota spadłaby niemal do zera, całkowicie niszcząc światowy system finansowy oparty na rzadkości tego metalu. 1% litu (1,25 mln ton) byłoby z kolei zbawienne dla przemysłu baterii, choć trudne do wydobycia z krateru.
Wzrost poziomu wód o 1,5 metra oznaczałby zalanie większości miast portowych, takich jak Gdańsk, Nowy Jork czy Londyn. Jednak w połączeniu z dziesięciokrotnie silniejszą erupcją Wezuwiusza, sytuacja stałaby się jeszcze bardziej dramatyczna.
Erupcja z 79 roku n.e. miała siłę 5 w skali VEI (Indeks Eksplozywności Wulkanicznej). Dziesięciokrotnie większa objętość materiału piroklastycznego przesunęłaby ją do skali VEI 6 (poziom erupcji wulkanu Krakatau). Taka erupcja wyrzuciłaby ogromne ilości dwutlenku siarki do stratosfery, co spowodowałoby odbijanie światła słonecznego i dalsze obniżenie temperatury planety o 1-2 stopnie Celsjusza na kilka lat.
Obniżenie temperatury ciała o 0,015°C jest dla nas praktycznie nieodczuwalne. Nasza ciepłota ciała waha się naturalnie o około 0,5°C w ciągu doby, więc taka zmiana nie wpłynęłaby na nasz metabolizm ani zdrowie.
Gdyby te wszystkie wydarzenia nastąpiły jednocześnie, Ziemia stałaby się miejscem skrajnie nieprzyjaznym. Z jednej strony mielibyśmy gigantyczną katastrofę klimatyczną spowodowaną brakiem CO2 i pyłem wulkanicznym (globalne zamarzanie), a z drugiej strony potężne zniszczenia mechaniczne po uderzeniu meteoru i zalanie wybrzeży.
Warto wiedzieć, że spadek CO2 o taką wartość, jaką podałeś, byłby paradoksalnie najbardziej zabójczym czynnikiem z całego zestawienia – bez tego gazu życie oparte na fotosyntezie po prostu przestaje istnieć w ciągu kilku tygodni.