Gość (37.30.*.*)
Wizja Europy, w której mroźne zimy z temperaturami spadającymi regularnie poniżej -20°C stają się normą, a lato trwa zaledwie kilka tygodni, brzmi jak scenariusz filmu postapokaliptycznego. Choć obecnie globalnie zmagamy się z ociepleniem, historia Ziemi uczy nas, że gwałtowne ochłodzenia są możliwe. Aby jednak taki scenariusz ziścił się w ciągu zaledwie pół wieku, musiałoby dojść do zdarzeń o skali planetarnej, które całkowicie zdestabilizowałyby obecny system klimatyczny.
Najbardziej prawdopodobnym (choć wciąż statystycznie rzadkim) zjawiskiem, które mogłoby wywołać natychmiastowe ochłodzenie, jest erupcja superwulkanu, takiego jak Yellowstone w USA, Campi Flegrei we Włoszech czy Toba na Sumatrze. Mechanizm ten nie polega jednak na samym "zasłonięciu" słońca przez pył, lecz na procesach chemicznych zachodzących w atmosferze.
Podczas gigantycznej erupcji do stratosfery dostają się ogromne ilości dwutlenku siarki ($SO_2$). Gaz ten reaguje z parą wodną, tworząc aerozole kwasu siarkowego ($H_2SO_4$). Te mikroskopijne kropelki działają jak gigantyczne lustro, odbijając promieniowanie słoneczne z powrotem w przestrzeń kosmiczną, zanim dotrze ono do powierzchni Ziemi. Zjawisko to nazywamy wzrostem albedo planety.
W historii mieliśmy już przedsmak takich zdarzeń. W 1815 roku erupcja wulkanu Tambora doprowadziła do tzw. „roku bez lata” (1816). W Europie i Ameryce Północnej w lipcu i sierpniu występowały mrozy i opady śniegu, co doprowadziło do klęski głodu. Erupcja superwulkanu byłaby tysiące razy silniejsza, mogąc obniżyć globalną temperaturę o kilka, a lokalnie nawet o kilkanaście stopni na wiele lat.
Europa cieszy się obecnie znacznie łagodniejszym klimatem, niż wynikałoby to z jej szerokości geograficznej. Dzieje się tak dzięki Prądowi Zatokowemu (Golfsztromowi), który działa jak gigantyczny grzejnik, transportując ciepłe wody z tropików na północny Atlantyk. Ten system nazywany jest południkową cyrkulacją wymienną (AMOC).
Naukowcy ostrzegają, że topnienie lodowców Grenlandii dostarcza do oceanu ogromne ilości słodkiej wody. Słodka woda jest lżejsza od słonej, co może "zablokować" mechanizm opadania wód w okolicach Arktyki, a tym samym zatrzymać cały oceaniczny pas transmisyjny.
Gdyby AMOC uległ całkowitemu załamaniu w ciągu najbliższych dekad, temperatury w Europie Północnej i Środkowej mogłyby spaść o 5–10°C w ujęciu średniorocznym. Zimy stałyby się ekstremalnie mroźne, a lód morski mógłby regularnie pojawiać się u wybrzeży Wielkiej Brytanii czy Francji. Lato w Polsce trwałoby krótko, ponieważ brak dopływu ciepła z oceanu uniemożliwiłby szybkie nagrzanie się kontynentu po mroźnej zimie.
Gwałtowne ochłodzenie Europy nie oznaczałoby, że reszta świata po prostu "odetchnie" od upałów. Klimat to system naczyń połączonych.
Zmiana klimatu o takiej amplitudzie w tak krótkim czasie byłaby dla współczesnej cywilizacji wyzwaniem bez precedensu.
Przy miesięcznym lecie tradycyjne rolnictwo w Europie przestałoby istnieć. Uprawa pszenicy, kukurydzy czy rzepaku stałaby się niemożliwa. Ludzkość musiałaby przestawić się na uprawy szklarniowe, zasilane energią jądrową lub geotermalną, co drastycznie podniosłoby koszty żywności. Systemy energetyczne byłyby przeciążone przez gigantyczne zapotrzebowanie na ciepło przez większość roku.
Ekosystemy nie potrafią adaptować się w tempie 50 lat do tak drastycznych zmian. Większość gatunków drzew liściastych w Europie (dęby, buki) mogłaby wyginąć, nie wytrzymując długotrwałych mrozów i krótkiego okresu regeneracji latem. Ich miejsce zaczęłaby zajmować tundra i tajga. Zwierzęta migrujące straciłyby swoje siedliska, co doprowadziłoby do masowego wymierania.
Prawdopodobnie doszłoby do największej w historii migracji ludności. Północna i Środkowa Europa stałyby się miejscami trudnymi do życia, co zmusiłoby setki milionów ludzi do poszukiwania schronienia w cieplejszych (ale wciąż borykających się z problemami) rejonach świata. To z kolei generowałoby ogromne napięcia geopolityczne i konflikty o zasoby wody oraz ziemi uprawnej.
Warto zaznaczyć, że choć zjawiska takie jak wybuch superwulkanu czy załamanie AMOC są fizycznie możliwe, ich wystąpienie w tak ekstremalnej formie w ciągu najbliższych 50 lat jest oceniane przez klimatologów jako mało prawdopodobne (choć nie niemożliwe). Obecnie głównym trendem pozostaje globalne ocieplenie, które paradoksalnie może być zapalnikiem dla niektórych z tych gwałtownych zmian (jak wspomniane topnienie Grenlandii).
Ciekawostka: Czy wiesz, że podczas ostatniego zlodowacenia, które skończyło się około 11 500 lat temu, średnie temperatury były tylko o około 5-6°C niższe niż dzisiaj? To pokazuje, jak niewielka zmiana średniej temperatury wystarczy, by całkowicie zmienić oblicze planety i pokryć pół Europy lądolodem. Scenariusz z pytania zakładający spadki o 15-20 stopni to zmiana znacznie gwałtowniejsza niż wejście w epokę lodowcową.