Gość (37.30.*.*)
Wielu z nas kojarzy ból z sygnałem ostrzegawczym – dotykasz gorącego czajnika, cofasz rękę, ból mija. Problem pojawia się wtedy, gdy ten sygnał nie chce zniknąć. Istnieje powszechne przekonanie, że do wszystkiego można się przyzwyczaić, również do cierpienia fizycznego. Niestety, nauka o bólu (algezjologia) maluje zupełnie inny obraz rzeczywistości. Zamiast „znieczulenia” na stały bodziec, organizm często reaguje procesem, który sprawia, że odczuwamy go jeszcze silniej.
Krótka odpowiedź brzmi: nie w taki sposób, jak nam się wydaje. O ile możemy nauczyć się pewnych strategii radzenia sobie z bólem na poziomie psychologicznym (tzw. koping), o tyle nasz układ nerwowy rzadko staje się obojętny na chroniczne cierpienie. Wręcz przeciwnie – zachodzi zjawisko zwane sensytyzacją centralną.
Można to porównać do alarmu samochodowego, który jest zbyt czuły. Na początku wyje tylko wtedy, gdy ktoś próbuje wybić szybę. Jednak z czasem system „psuje się” i zaczyna wyć, gdy obok przeleci mucha lub zawieje mocniejszy wiatr. W przypadku bólu przewlekłego neurony w rdzeniu kręgowym i mózgu stają się nadreaktywne. Bodźce, które wcześniej były ledwo zauważalne, zaczynają boleć, a ból, który był umiarkowany, staje się nie do zniesienia.
Jeśli ból przewlekły nie jest leczony, dochodzi do zmian strukturalnych i funkcjonalnych w mózgu. To nie jest tylko kwestia „złego samopoczucia” – to realna przebudowa układu nerwowego.
Stosowanie farmakologii zmienia zasady gry, ale nie zawsze w sposób oczywisty. Leki przeciwbólowe mają za zadanie przerwać błędne koło bólu, ale ich długotrwałe przyjmowanie niesie ze sobą konkretne konsekwencje:
Aby zrozumieć, z czym mierzy się chory, lekarze stosują konkretne podziały. Ból nie jest jednolitym zjawiskiem.
Czy wiesz, że można czuć ból w części ciała, której już się nie ma? Bóle fantomowe u osób po amputacjach to najlepszy dowód na to, że ból powstaje w mózgu. Nawet jeśli noga została usunięta, „mapa” tej nogi w korze mózgowej wciąż istnieje i może wysyłać sygnały o cierpieniu. Do leczenia takich stanów stosuje się czasem terapię lustrzaną, która „oszukuje” mózg, pokazując mu, że z kończyną wszystko jest w porządku.
Z biegiem czasu osoba cierpiąca na stały ból nie tyle się do niego przyzwyczaja, co uczy się z nim egzystować, często kosztem ogromnego wysiłku psychicznego. Fizjologicznie jednak jej układ nerwowy staje się zazwyczaj bardziej kruchy i podatny na bodźce. Dlatego tak ważne jest wczesne i wielokierunkowe leczenie bólu – nie tylko za pomocą tabletek, ale też fizjoterapii i wsparcia psychologicznego, aby zapobiec „utrwaleniu się” bólu w strukturach mózgu.