Gość (5.172.*.*)
Wyobraź sobie, że nagle gaśnie światło i już nigdy się nie zapala. Choć brzmi to jak scenariusz z filmu grozy, nauka ma dość konkretne odpowiedzi na pytanie, co stałoby się z ludzkim organizmem, gdyby oczy zostały trwale zasłonięte. Nasz mózg to niezwykle plastyczny organ, który nie znosi próżni. Gdyby dopływ bodźców wizualnych został całkowicie odcięty, w głowie zaczęłaby się prawdziwa rewolucja, zmieniająca sposób, w jaki postrzegamy świat wszystkimi innymi zmysłami.
Najbardziej fascynującym zjawiskiem jest tak zwana neuroplastyczność. Kiedy kora wzrokowa (część mózgu odpowiedzialna za przetwarzanie obrazu) przestaje otrzymywać dane z oczu, nie przechodzi w stan uśpienia. Zamiast tego, zaczyna być „kolonizowana” przez inne zmysły. Badania wykazały, że już po kilku dniach całkowitego zasłonięcia oczu, kora wzrokowa zaczyna reagować na dźwięki i dotyk.
W praktyce oznacza to, że osoba z trwale zasłoniętymi oczami mogłaby wykształcić nadludzki słuch lub niesamowitą precyzję w czytaniu alfabetu Braille’a. Mózg po prostu przekierowuje swoje moce przerobowe tam, gdzie są one aktualnie potrzebne. Ciekawostką jest fakt, że niektórzy ludzie w takiej sytuacji zaczynają doświadczać halucynacji wzrokowych. Jest to efekt zbliżony do syndromu Charlesa Bonneta – mózg, spragniony bodźców, zaczyna sam generować obrazy, aby wypełnić pustkę.
Oczy pełnią jeszcze jedną, kluczową funkcję, o której często zapominamy – synchronizują nasz zegar biologiczny. W siatkówce znajdują się specjalne komórki zwojowe, które nie służą do widzenia, ale reagują na natężenie światła niebieskiego. To one informują szyszynkę, kiedy ma produkować melatoninę (hormon snu).
Trwałe zasłonięcie oczu mogłoby doprowadzić do rozregulowania rytmu dobowego. Bez sygnału świetlnego organizm mógłby przejść w tak zwany rytm „wolnobiegający”, gdzie doba biologiczna nieznacznie się wydłuża, co prowadzi do problemów z zasypianiem, koncentracją i nastrojem. Choć skóra również posiada pewne mechanizmy reagowania na światło, to właśnie oczy są głównym „dyrygentem” naszego wewnętrznego zegara.
Przechodząc do kwestii praktycznych i medycznych, wybór między opaską na oko a specjalistycznym plastrem zależy przede wszystkim od przyczyny, dla której musimy zasłonić oko. Każde z tych rozwiązań ma swoje wady i zalety, które warto rozważyć w porozumieniu z lekarzem okulistą.
Plastry samoprzylepne są najczęściej stosowane w leczeniu niedowidzenia (tzw. leniwego oka) u dzieci oraz po zabiegach chirurgicznych. Ich główną zaletą jest szczelność. Plaster dokładnie przylega do skóry, co uniemożliwia „podglądanie” bokiem, co jest kluczowe w terapii wzrokowej.
Opaska na gumce to rozwiązanie bardziej komfortowe przy długotrwałym stosowaniu, o ile nie ma konieczności zachowania pełnej sterylności lub całkowitego odcięcia światła docierającego z boków.
Niezależnie od tego, czy wybierzesz plaster, czy opaskę, kluczowa jest higiena. Oko pod przykryciem szybciej się poci, a zbierająca się wilgoć to idealne środowisko dla bakterii. Jeśli nosisz plaster, pamiętaj o regularnej zmianie i przemywaniu okolic oka solą fizjologiczną. W przypadku opaski, należy ją regularnie prać lub wymieniać na nową.
Warto wiedzieć, że długotrwałe zasłanianie jednego oka u osoby zdrowej może prowadzić do przejściowych problemów z widzeniem przestrzennym (stereopsją) po odsłonięciu. Nasz mózg potrzebuje czasu, aby ponownie nauczyć się składać dwa obrazy w jedną, trójwymiarową całość.
Czy wiesz, że osoby, które straciły wzrok lub mają go trwale zasłonięty, mogą nauczyć się echolokacji? Podobnie jak nietoperze, potrafią one wydawać krótkie dźwięki (np. mlaśnięcia językiem) i na podstawie echa odbitego od przedmiotów określać ich położenie, wielkość, a nawet gęstość. To kolejny dowód na to, jak niesamowicie potrafi zaadaptować się ludzki mózg, gdy jedno z „okien na świat” zostanie zamknięte.