Gość (37.30.*.*)
Budynki z zewnętrznymi galeriami, potocznie zwane „galeriowcami”, przez lata kojarzyły się w Polsce głównie z budownictwem socjalnym lub tanimi blokami z okresu PRL. Jednak nowoczesna architektura coraz częściej sięga po ten układ, próbując wyeliminować jego największe wady: brak prywatności i problemy z izolacją termiczną czy akustyczną. Propozycja zastosowania poliwęglanowej obudowy, specyficznego układu okien oraz bufora w postaci przedpokoju to intrygujący miks technologii i funkcjonalności. Sprawdźmy, jak oceniają go profesjonaliści i sami mieszkańcy.
Z punktu widzenia architekta, takie rozwiązanie to próba stworzenia „strefy przejściowej”, która chroni mir domowy. Zastosowanie poliwęglanu na galerii jest zabiegiem odważnym. Materiał ten świetnie rozprasza światło, co sprawia, że klatka schodowa nie jest ciemnym tunelem, a jasną, estetyczną przestrzenią.
Architekci chwalą przede wszystkim pomysł z przedpokojem i szafami od strony galerii. To tzw. strefa buforowa. Umieszczenie tam szaf i wysokich okien (naświetli) rozwiązuje odwieczny problem galeriowców – przechodniów zaglądających do talerza. Dzięki temu pokoje dzienne mogą być w pełni prywatne, a doświetlenie od strony galerii pełni rolę pomocniczą. Duże przeszklenia z drugiej strony budynku to z kolei standard „premium”, który zapewnia odpowiednią dawkę światła słonecznego i otwiera mieszkanie na widok, co równoważy bardziej zamkniętą stronę wejściową.
Dla kierownika budowy diabeł tkwi w szczegółach wykonawczych. Zastosowanie ściany z dodatkową izolacją akustyczną od strony galerii to strzał w dziesiątkę. Galeriowce bywają głośne – słychać kroki na betonie, rozmowy sąsiadów czy stukanie obcasów. Dodatkowa warstwa izolacji (np. z wełny mineralnej o wysokiej gęstości) znacząco podnosi standard życia.
Poliwęglan jako obudowa galerii budzi jednak pewne pytania o trwałość. Kierownicy zwracają uwagę, że poliwęglan musi być wysokiej jakości (z filtrem UV), aby po kilku latach nie zżółkł i nie stał się kruchy. Ważna jest też kwestia dylatacji i montażu – ten materiał mocno pracuje pod wpływem temperatury. Z kolei ogrzewanie podłogowe przy dużych przeszkleniach z drugiej strony budynku to rozwiązanie bardzo pożądane, ale wymagające precyzyjnego zaprojektowania pętli grzewczych przy samych oknach, aby zapobiec efektowi „zimnej szyby”.
Co o tym wszystkim myślą osoby, które mają tam mieszkać? Najemcy zazwyczaj obawiają się galeriowców ze względu na poczucie życia „na widoku”. Rozwiązanie z mlecznymi lub wysoko umieszczonymi oknami całkowicie eliminuje ten lęk. Fakt, że od strony korytarza znajduje się przedpokój z szafami, daje poczucie bezpieczeństwa i solidnego oddzielenia od części wspólnej.
Drzwi otwierane do środka to w tym przypadku standard funkcjonalny – nie blokują przejścia na galerii, co jest kluczowe dla bezpieczeństwa pożarowego i wygody innych sąsiadów. Najemcy doceniają też ogrzewanie podłogowe, które pozwala na dowolną aranżację ścian (brak grzejników) oraz duże okna z drugiej strony, które sprawiają, że mieszkanie wydaje się większe i bardziej luksusowe.
Czy wiesz, że poliwęglan jest aż 200 razy bardziej odporny na uderzenia niż szkło, a przy tym o połowę lżejszy? W architekturze nowoczesnej wykorzystuje się go nie tylko na zadaszenia, ale jako pełnoprawny materiał elewacyjny (np. w projektach słynnego biura Lacaton & Vassal), ponieważ pozwala na uzyskanie efektu „świecącego budynku” po zmroku, gdy światło z wnętrza galerii przebija przez mleczne panele.
Jeśli planujesz taką inwestycję lub rozważasz wynajem w takim budynku, oto krótkie zestawienie plusów i minusów tego konkretnego układu:
Taki model galeriowca to ewolucja, która bierze to, co najlepsze z układu komunikacyjnego (oszczędność miejsca na klatkach schodowych wewnątrz bryły), eliminując jednocześnie jego największe bolączki. To rozwiązanie, które godzi interesy dewelopera (optymalizacja powierzchni) z komfortem przyszłego użytkownika.