Gość (37.30.*.*)
Neapol. Miasto słońca, Wezuwiusza i… najbardziej namiętnych, a zarazem melancholijnych melodii na świecie. Pieśni neapolitańskie, czyli canzone napoletana, to coś więcej niż tylko muzyka. To esencja włoskiej duszy, która potrafi roztopić serce i porwać do tańca jednocześnie. Ich fenomen jest trwały i globalny, a historie, które opowiadają, są uniwersalne.
Choć spontaniczne śpiewy i muzyka ludowa w Neapolu mają korzenie sięgające nawet XIII wieku, a w XVI wieku popularność zdobyła satyryczna villanella i romantyczna serenata, to narodziny pieśni neapolitańskiej w dzisiejszym, klasycznym rozumieniu, datuje się na drugą połowę XIX wieku.
Kluczowym momentem był rok 1835, kiedy to w Neapolu odbył się pierwszy festiwal w Piedigrotta. To właśnie to wydarzenie, organizowane mniej lub bardziej regularnie aż do połowy XX wieku, stało się sceną dla premier najsłynniejszych utworów. Prawdziwym przełomem okazał się rok 1839 i utwór „Te voglio bene assaje” (Kocham Cię bardzo), który zdobył niewiarygodną popularność, stając się jednym z pierwszych masowych przebojów.
Złoty wiek pieśni neapolitańskiej przypada na przełom XIX i XX wieku. Wtedy to powstały utwory, które dziś zna cały świat, a ich popularność wykroczyła daleko poza granice Włoch.
Co sprawia, że te pieśni są tak wyjątkowe i rozpoznawalne?
Pieśni neapolitańskie są śpiewane w dialekcie neapolitańskim. Ten język, pełen dźwięcznych samogłosek i specyficznych akcentów, nadaje melodiom niepowtarzalny, autentyczny charakter. Nawet jeśli nie rozumiesz słów, emocje są przekazywane bezpośrednio.
Choć dziś wykonuje się je z towarzyszeniem orkiestr symfonicznych, klasyczne instrumentarium jest proste, ale niezwykle charakterystyczne. Króluje oczywiście mandolina i gitara, a towarzyszą im często instrumenty perkusyjne, takie jak tammorre (bębny) czy putipù (rodzaj bębna frykcyjnego). To właśnie mandolina nadaje tym melodiom ten słoneczny, skoczny, a zarazem nostalgiczny ton.
Pieśni neapolitańskie to żywe wyrazy miłości, namiętności, tęsknoty i wspomnień. Opowiadają o codziennym życiu, o pięknie Zatoki Neapolitańskiej, o słońcu, morzu, ale przede wszystkim o skomplikowanych relacjach międzyludzkich. Są pełne dramatyzmu i liryzmu, często balansując na granicy radości i głębokiego smutku.
Prawdziwy fenomen pieśni neapolitańskich polega na ich podwójnej naturze: lokalnej i globalnej.
Początkowo pieśni te były rozpowszechniane dzięki „copielle” — tanim ulotkom z tekstami i czasem nutami, sprzedawanymi przez wędrownych śpiewaków. To sprawiło, że muzyka stała się dostępna dla mas, pełniąc funkcję, którą później przejęły płyty. W ten sposób canzone napoletana stała się prototypem włoskiej muzyki rozrywkowej i konsumpcyjnej na początku ery przemysłowej.
Klucz do globalnej popularności tkwi w ich melodyjności i intensywności emocjonalnej. Pieśni te, choć zakorzenione w lokalnej kulturze, opowiadają o uniwersalnych uczuciach.
Najważniejszym „ambasadorem” tego gatunku stał się Enrico Caruso. Ten legendarny tenor był jednym z pierwszych, który na początku XX wieku wprowadził pieśni neapolitańskie na międzynarodowe sceny operowe, pokazując, że mają one taką samą wartość artystyczną jak arie klasyczne.
Od tego momentu pieśni neapolitańskie stały się stałym elementem repertuaru największych śpiewaków operowych i popularnych na całym świecie.
Wśród setek pięknych melodii, kilka zyskało status absolutnych ikon:
Oprócz Caruso, który przetarł szlaki, pieśni neapolitańskie były i są interpretowane przez całą plejadę gwiazd, co świadczy o ich ponadczasowości:
Ich ciągłe, powtarzane interpretacje przyczyniły się do tego, że kultura muzyczna Neapolu dotarła do każdego zakątka globu. Kiedy słuchasz tych melodii, czujesz ciepło włoskiego słońca, smak morza i intensywność życia, które w Neapolu jest zawsze na pierwszym planie. To właśnie ten ładunek emocjonalny jest prawdziwym, nieśmiertelnym fenomenem canzone napoletana.