Gość (83.4.*.*)
Zrozumienie własnej seksualności to fascynująca podróż, która pozwala nam lepiej poznać sygnały wysyłane przez ciało. Choć w potocznym języku pojęcia te bywają używane zamiennie, podniecenie i orgazm to dwa zupełnie inne etapy cyklu reakcji seksualnej. Można to porównać do wspinaczki na szczyt góry: podniecenie to cała droga pod górę, pełna wysiłku i ekscytacji, natomiast orgazm to ten krótki moment, w którym stajemy na samym wierzchołku i podziwiamy widoki.
Podniecenie seksualne to proces, który zaczyna się w głowie, ale błyskawicznie przenosi się na całe ciało. To stan gotowości, w którym organizm przygotowuje się do aktywności seksualnej. Może być wywołane dotykiem, zapachem, widokiem lub samą myślą.
Z fizjologicznego punktu widzenia, najważniejszym mechanizmem podniecenia jest przekrwienie narządów płciowych (tzw. wazokongestia). U mężczyzn objawia się to erekcją, a u kobiet nawilżeniem pochwy i powiększeniem łechtaczki. Jednak podniecenie to nie tylko "te miejsca". W całym ciele wzrasta ciśnienie krwi, tętno przyspiesza, a oddech staje się płytszy i szybszy. Skóra może stać się bardziej wrażliwa na dotyk, a u niektórych osób pojawia się tzw. rumieniec seksualny na klatce piersiowej czy szyi.
Co istotne, faza podniecenia może trwać bardzo długo – od kilku minut do wielu godzin. Jest to proces stopniowy, który może falować: narastać, nieco słabnąć i znów wracać z większą siłą.
Orgazm jest krótkotrwałym, ale niezwykle intensywnym punktem kulminacyjnym. Jeśli podniecenie było budowaniem napięcia, to orgazm jest jego nagłym rozładowaniem. Trwa zazwyczaj od kilku do kilkunastu sekund i angażuje zarówno układ nerwowy, jak i mięśniowy.
Główną cechą fizyczną orgazmu są rytmiczne skurcze mięśni dna miednicy, macicy (u kobiet) oraz cewki moczowej i nasieniowodów (u mężczyzn). Towarzyszy temu wyrzut prawdziwego koktajlu hormonów do krwiobiegu. Dominują tu dopamina (hormon nagrody), oksytocyna (hormon więzi) oraz endorfiny, które działają przeciwbólowo i relaksująco.
W przeciwieństwie do podniecenia, orgazm jest zjawiskiem typu „wszystko albo nic”. Gdy ciało przekroczy pewien próg stymulacji (tzw. punkt bez powrotu), reakcja następuje automatycznie i nie da się jej zatrzymać.
Choć oba te stany są elementami tej samej układanki, różnią się od siebie w kilku fundamentalnych kwestiach:
Tak i jest to sytuacja bardzo powszechna. Wiele osób czerpie ogromną satysfakcję z samej bliskości i pieszczot, nawet jeśli nie kończą się one szczytowaniem. Czasami napięcie seksualne jest tak duże, że po ustaniu stymulacji opada powoli, co może powodować lekkie uczucie dyskomfortu w podbrzuszu (u mężczyzn znane czasem jako "blue balls"), ale nie jest to groźne dla zdrowia.
Z drugiej strony, możliwe jest również przeżycie orgazmu przy stosunkowo niskim poziomie wstępnego podniecenia (np. poprzez szybką, mechaniczną stymulację), choć zazwyczaj jest on wtedy mniej intensywny pod względem emocjonalnym.
Badania przy użyciu rezonansu magnetycznego wykazały, że podczas orgazmu w mózgu "wyłącza się" kora przedczołowa – część odpowiedzialna za logiczne myślenie, ocenę sytuacji i samokontrolę. To dlatego w momencie szczytowania tracimy poczucie czasu i otoczenia. Jednocześnie aktywuje się ponad 30 różnych obszarów mózgu, co czyni orgazm jednym z najbardziej złożonych doświadczeń, jakie zna ludzka neurologia.
Po orgazmie następuje faza rezolucji, czyli powrotu organizmu do stanu wyjściowego. Krew odpływa z narządów płciowych, tętno wraca do normy, a mięśnie się rozluźniają. U mężczyzn pojawia się wtedy tzw. okres refrakcji (bezwzględnej niezdolności do kolejnego orgazmu przez pewien czas), podczas gdy wiele kobiet ma fizjologiczną zdolność do przeżywania orgazmów wielokrotnych, jeśli podniecenie zostanie utrzymane na odpowiednim poziomie.