Gość (37.30.*.*)
W dobie powszechnego dostępu do smartfonów i miniaturowych kamer, granica naszej prywatności w przestrzeni publicznej stała się wyjątkowo cienka. Jednym z najbardziej drastycznych i naruszających godność przykładów przekroczenia tej granicy jest zjawisko zwane upskirtingiem. Choć nazwa może brzmieć dla niektórych obco, problem jest realny, poważny i – co najważniejsze – coraz częściej brany pod lupę przez organy ścigania na całym świecie.
Upskirting to termin pochodzący z języka angielskiego (połączenie słów up – w górę oraz skirt – spódnica). Oznacza on praktykę robienia zdjęć lub nagrywania filmów pod ubraniem innej osoby bez jej wiedzy i zgody. Najczęściej ofiarami padają kobiety noszące spódnice lub sukienki, a sprawcy działają w zatłoczonych miejscach publicznych: w środkach komunikacji miejskiej, na schodach ruchomych, w kolejkach do kasy czy podczas koncertów.
Zjawisko to jest formą molestowania seksualnego i voyeurizmu (podglądactwa). Zdjęcia te często trafiają później na fora internetowe lub strony o charakterze pornograficznym, co potęguje krzywdę ofiary. Warto podkreślić, że upskirting nie jest „niewinnym żartem” ani „przypadkowym ujęciem” – to celowe działanie mające na celu naruszenie intymności drugiej osoby.
W polskim Kodeksie karnym nie znajdziemy konkretnego artykułu, który zawierałby słowo „upskirting”. Nie oznacza to jednak, że sprawcy są bezkarni. Tego typu zachowania są ścigane na podstawie przepisów dotyczących naruszenia intymności seksualnej oraz utrwalania wizerunku osoby nagiej lub w sytuacjach intymnych.
Kluczowym narzędziem w walce z upskirtingiem jest Art. 191a § 1 KK. Brzmi on następująco:
„Kto utrwala wizerunek nagiej osoby albo osoby w trakcie czynności seksualnej, używając w tym celu wobec niej przemocy, groźby bezprawnej lub podstępu, albo wizerunek nagiej osoby lub osoby w trakcie czynności seksualnej bez jej zgody rozpowszechnia, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”.
Choć osoba będąca ofiarą upskirtingu zazwyczaj jest ubrana, sądy interpretują ten przepis szeroko. Rejestrowanie bielizny czy miejsc intymnych pod ubraniem uznaje się za naruszenie sfery prywatności, która powinna pozostać ukryta. Kluczowym elementem jest tutaj „podstęp” – sprawca działa z ukrycia, wykorzystując nieuwagę ofiary.
W zależności od okoliczności, upskirting może być również rozpatrywany pod kątem:
Warto wspomnieć o przypadku Wielkiej Brytanii, ponieważ to tam walka z upskirtingiem nabrała największego rozgłosu. Przez lata brytyjskie prawo miało lukę, która utrudniała skazywanie sprawców, jeśli zdjęcie nie zostało zrobione w celu osiągnięcia korzyści seksualnej (co było trudne do udowodnienia).
Dzięki kampanii społecznej zainicjowanej przez Ginę Martin, która sama padła ofiarą upskirtingu na festiwalu muzycznym, w 2019 roku wprowadzono Voyeurism Act. Ustawa ta uczyniła upskirting odrębnym przestępstwem, za które grozi do dwóch lat więzienia oraz wpisanie na listę przestępców seksualnych. To wydarzenie stało się impulsem dla wielu innych krajów do zaostrzenia przepisów w tym zakresie.
Reagowanie na upskirting jest niezwykle ważne, choć w pierwszej chwili może wywoływać paraliżujący stres lub niedowierzanie. Jeśli zauważysz, że ktoś zachowuje się podejrzanie (np. trzyma telefon nisko pod dziwnym kątem w pobliżu innej osoby):
W niektórych krajach, np. w Japonii i Korei Południowej, problem upskirtingu był tak masowy, że producenci smartfonów zostali zobligowani prawnie do wprowadzenia stałego dźwięku migawki aparatu. Nawet jeśli telefon jest wyciszony, zrobienie zdjęcia zawsze generuje głośny dźwięk, co ma na celu uniemożliwienie dyskretnego fotografowania w miejscach publicznych.
Obecnie w Polsce walka z upskirtingiem opiera się głównie na interpretacji istniejących przepisów o ochronie intymności. Choć prawo ewoluuje wolniej niż technologia, świadomość społeczna rośnie. Każde takie zachowanie jest naruszeniem wolności i godności osobistej, a sprawcy nie mogą czuć się bezkarni w cyfrowym świecie. Jeśli spotkasz się z taką sytuacją, pamiętaj – prawo stoi po stronie ofiary, a nie "ciekawskiego" fotografa.