Gość (37.30.*.*)
Kwestia pracy na styku dwóch państw, takich jak Polska i Czechy, to temat, który zyskuje na popularności wraz z rozwojem pracy zdalnej. Wiele osób zastanawia się, czy istnieje magiczna granica procentowa, po przekroczeniu której „wpadamy” w czeski Kodeks pracy (zákoník práce). Odpowiedź nie jest tak prosta, jak w przypadku składek ZUS, ale opiera się na konkretnych unijnych fundamentach.
W Unii Europejskiej kwestię tego, jakie prawo stosuje się do umowy o pracę, reguluje przede wszystkim Rozporządzenie Rzym I (nr 593/2008). Zgodnie z jego przepisami, strony umowy (pracodawca i pracownik) mają dużą swobodę w wyborze prawa, które będzie ich obowiązywać. Jeśli w Twojej umowie z czeską firmą widnieje zapis, że podlega ona prawu czeskiemu, to co do zasady czeski Kodeks pracy będzie miał zastosowanie od pierwszego dnia i przy dowolnym wymiarze czasu pracy w Czechach.
Warto jednak wiedzieć, że ten wybór nie jest nieograniczony. Wybór prawa czeskiego nie może pozbawić pracownika ochrony, jaką zapewniają mu bezwzględnie obowiązujące przepisy państwa, w którym zazwyczaj wykonuje pracę (w tym przypadku Polski). Oznacza to, że jeśli pracujesz głównie z domu w Polsce, a Twoja umowa jest „czeska”, to w sytuacjach spornych polskie przepisy o np. płacy minimalnej czy normach czasu pracy i tak mogą mieć zastosowanie, jeśli są dla Ciebie korzystniejsze.
Jeśli umowa milczy na temat tego, czy stosujemy prawo polskie, czy czeskie, wchodzą w grę zasady kaskadowe określone w Rozporządzeniu Rzym I. Wtedy kluczowe staje się ustalenie, gdzie pracownik „zazwyczaj wykonuje pracę”.
W przeciwieństwie do ubezpieczeń społecznych, w prawie pracy nie istnieje sztywny próg procentowy (np. 25% czy 50%), który automatycznie zmienia „przynależność” Kodeksu pracy. Liczy się całokształt relacji zawodowej i to, co strony zapisały w kontrakcie.
Choć w przypadku Kodeksu pracy mamy pewną elastyczność, to w kwestii składek na ubezpieczenie społeczne (ZUS vs. czeskie OSSZ) przepisy są bezlitosne. Tutaj obowiązuje Rozporządzenie 883/2004, które wprowadza bardzo konkretny próg.
Jeśli mieszkasz w Polsce i wykonujesz tutaj znaczną część pracy (co najmniej 25% czasu pracy lub otrzymujesz tu co najmniej 25% wynagrodzenia), to podlegasz pod polski system ubezpieczeń społecznych. W praktyce oznacza to, że jeśli pracujesz zdalnie z Polski przez 2 dni w tygodniu (co daje ok. 40% czasu pracy), Twój czeski pracodawca musi zarejestrować się w polskim ZUS-ie i tam odprowadzać za Ciebie składki, nawet jeśli Twoja umowa o pracę podlega pod czeski Kodeks pracy.
Czeski Kodeks pracy jest w wielu miejscach zbliżony do polskiego, ale posiada swoje unikalne cechy. Przykładowo, w Czechach standardowy wymiar urlopu to 4 tygodnie, ale wiele firm w ramach benefitów oferuje 5. tydzień (tzw. "týden dovolené navíc"). Jeśli Twoja umowa podlega pod prawo czeskie, korzystasz z tamtejszych zasad dotyczących np. okresu wypowiedzenia, który standardowo wynosi 2 miesiące i zaczyna biec od pierwszego dnia kolejnego miesiąca po złożeniu wypowiedzenia.
Załóżmy, że chcesz, aby Twoja praca była jak najbardziej „czeska” pod kątem prawnym:
Podsumowując, aby podlegać czeskiemu Kodeksowi pracy, najlepiej zadbać o odpowiedni zapis w umowie o pracę. Jeśli jednak zależy Ci również na czeskim ubezpieczeniu zdrowotnym i emerytalnym, musisz pilnować, aby praca zdalna z Polski nie przekraczała 25% Twojego ogólnego czasu pracy w skali miesiąca czy roku. Każde przekroczenie tego progu przy zamieszkaniu w Polsce niemal automatycznie „ściąga” Twoje ubezpieczenie do polskiego ZUS-u.