Gość (83.4.*.*)
Greenwashing, czyli tzw. „ekościema”, to zjawisko, które w ostatnich latach przyciągnęło ogromną uwagę organów regulacyjnych. Firmy, które próbują budować swój wizerunek na nieprawdziwych lub wyolbrzymionych deklaracjach dotyczących ochrony środowiska, muszą liczyć się z poważnymi konsekwencjami prawnymi. W Polsce i Unii Europejskiej walka z tym procederem opiera się na kilku kluczowych aktach prawnych, które chronią konsumentów przed wprowadzaniem w błąd.
To podstawowy akt prawny, na który powołuje się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), walcząc z greenwashingiem. Zgodnie z tą ustawą, praktyka rynkowa uznawana jest za działanie wprowadzające w błąd, jeżeli w jakikolwiek sposób powoduje lub może powodować podjęcie przez przeciętnego konsumenta decyzji dotyczącej umowy, której by nie podjął w innych okolicznościach.
W kontekście ekologii naruszenie dotyczy najczęściej:
Podczas gdy poprzednia ustawa chroni głównie konsumentów, ta skupia się na relacjach między przedsiębiorcami. Greenwashing jest formą nieuczciwej konkurencji, ponieważ firma stosująca takie praktyki zyskuje nieuzasadnioną przewagę nad konkurentami, którzy realnie inwestują w ekologiczne rozwiązania.
Naruszenia w tym obszarze dotyczą przede wszystkim wprowadzającego w błąd oznaczenia towarów lub usług oraz nieuczciwej reklamy. Jeśli firma twierdzi, że jej proces produkcyjny jest „zeroemisyjny”, a konkurencja jest w stanie wykazać, że to kłamstwo, może ona wystąpić na drogę sądową, żądając zaniechania takich działań, usunięcia ich skutków, a nawet odszkodowania.
Unia Europejska zdecydowała się na radykalne zaostrzenie przepisów, wprowadzając tzw. Dyrektywę o oświadczeniach środowiskowych (Green Claims Directive). Choć proces jej wdrażania do krajowych porządków prawnych jeszcze trwa, wyznacza ona standardy, których firmy już teraz powinny przestrzegać, aby uniknąć problemów w przyszłości.
Zgodnie z nowymi wytycznymi:
Warto pamiętać, że greenwashing może naruszać również przepisy Kodeksu cywilnego, szczególnie w zakresie ochrony dóbr osobistych lub nienależytego wykonania zobowiązania (jeśli ekologiczny charakter produktu był istotnym elementem umowy). W skrajnych przypadkach, gdy dochodzi do celowego oszustwa na dużą skalę, w grę mogą wchodzić również przepisy Kodeksu karnego.
Kary finansowe za greenwashing mogą być dotkliwe. Prezes UOKiK ma prawo nałożyć na przedsiębiorcę karę w wysokości do 10% obrotu osiągniętego w roku obrotowym poprzedzającym rok nałożenia kary. W skali dużych korporacji mówimy o milionach złotych. Co więcej, organ może nakazać publikację decyzji na koszt firmy, co wiąże się z ogromnym kryzysem wizerunkowym, często trudniejszym do naprawienia niż same straty finansowe.
Aby nie narazić się na zarzuty o greenwashing, przedsiębiorcy powinni stosować zasadę transparentności. Każda deklaracja „eko” powinna być:
W dobie rosnącej świadomości ekologicznej konsumenci stają się coraz bardziej czujni, a organy kontrolne coraz skuteczniejsze. Prawo w tym zakresie będzie się tylko zaostrzać, promując autentyczne działania na rzecz planety zamiast czysto marketingowych zabiegów.