Gość (83.4.*.*)
Podejrzenie zdrady to jeden z najtrudniejszych momentów w życiu małżeńskim. Emocje biorą górę, a chęć poznania prawdy staje się priorytetem. Wiele osób, działając pod wpływem impulsu, decyduje się na „prywatne śledztwo”, nie zdając sobie sprawy, że niektóre metody zdobywania dowodów mogą wpędzić je w poważne kłopoty prawne. W Polsce granica między walką o sprawiedliwość w sądzie a naruszeniem dóbr osobistych i przepisów karnych jest bardzo cienka.
Jednym z najczęstszych pomysłów na przyłapanie partnera na gorącym uczynku jest zainstalowanie podsłuchu w domu lub ukrycie dyktafonu w samochodzie. Choć wydaje się to skuteczne, z punktu widzenia prawa jest to działanie ryzykowne. Zgodnie z art. 267 Kodeksu karnego, kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do informacji dla niego nieprzeznaczonej, posługując się urządzeniem podsłuchowym, wizualnym albo innym specjalistycznym oprogramowaniem, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
W praktyce oznacza to, że nie wolno nagrywać rozmów osób trzecich (np. współmałżonka i jego kochanka/kochanki), jeśli sami nie bierzemy udziału w tej rozmowie. Takie nagranie nie tylko może zostać odrzucone przez sąd jako dowód, ale może stać się podstawą do oskarżenia nas o przestępstwo.
W dobie smartfonów to właśnie tam szukamy dowodów zdrady w pierwszej kolejności. Czytanie SMS-ów, przeglądanie Messengera czy logowanie się na skrzynkę mailową partnera bez jego zgody to naruszenie tajemnicy korespondencji. Nawet jeśli znamy hasło do urządzenia, nie oznacza to, że mamy prawo do przeglądania prywatnych wiadomości w celu szukania haków.
Instalowanie tzw. programów szpiegowskich (spyware), które śledzą każdy ruch na telefonie, rejestrują znaki wpisywane na klawiaturze czy pozwalają na zdalny podgląd ekranu, jest surowo zabronione. Takie działanie wyczerpuje znamiona przestępstwa przeciwko ochronie informacji.
Śledzenie trasy przejazdu samochodu za pomocą nadajnika GPS to kolejna metoda, która budzi kontrowersje prawne. Jeśli samochód jest wyłączną własnością współmałżonka, zamontowanie w nim urządzenia śledzącego bez jego wiedzy jest nielegalne i narusza prawo do prywatności. Sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana w przypadku aut będących współwłasnością, jednak sądy coraz częściej stoją na stanowisku, że prawo do prywatności jednostki jest ważniejsze niż prawo własności do przedmiotu. Ciągłe monitorowanie lokalizacji drugiej osoby może zostać uznane za stalking lub nękanie.
Samodzielne śledzenie partnera, zaglądanie przez okna do cudzych mieszkań czy próby wejścia do pokoju hotelowego, w którym przebywa małżonek z inną osobą, mogą skończyć się interwencją policji. Naruszenie miru domowego (wtargnięcie na cudzy teren) lub uporczywe śledzenie, które wywołuje u drugiej osoby poczucie zagrożenia, to działania karalne.
Warto pamiętać, że zawodowi detektywi działają w oparciu o ustawę o usługach detektywistycznych, która daje im pewne uprawnienia do obserwacji w miejscach publicznych, których nie posiada przeciętny obywatel. Jednak nawet detektyw nie może łamać prawa, np. instalując podsłuchy.
W polskim procesie cywilnym (w tym w sprawach o rozwód) nie obowiązuje wprost zasada „owoców zatrutego drzewa”, znana z procesów karnych, która automatycznie odrzuca nielegalnie zdobyte dowody. Sędzia ma pewną swobodę w ocenie dowodów. Może się zdarzyć, że sąd dopuści nagranie z ukrytego dyktafonu, jeśli uzna, że interes społeczny lub ważny interes strony (wykazanie winy w rozpadzie małżeństwa) przeważa nad naruszeniem prywatności.
Trzeba jednak liczyć się z ogromnym ryzykiem:
Legalnym sposobem na zbieranie dowodów jest m.in. robienie zdjęć w miejscach publicznych (np. gdy partner spaceruje z kimś za rękę w parku), zbieranie rachunków, bilingów (jeśli mamy do nich dostęp jako współwłaściciele konta) oraz powoływanie świadków. Najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest jednak skorzystanie z usług licencjonowanego biura detektywistycznego, które sporządzi raport z obserwacji – taki dokument jest pełnoprawnym dowodem w sądzie i nie naraża nas na konflikt z prawem.
Pamiętaj, że powyższe informacje mają charakter ogólny i edukacyjny. Każda sytuacja jest inna, dlatego w sprawach dotyczących prawa rodzinnego i karnego zawsze warto skonsultować się z adwokatem, który oceni ryzyko i pomoże dobrać legalną strategię działania.