Gość (37.30.*.*)
Porównanie Azerbejdżanu do Arabii Saudyjskiej w kontekście Kaukazu to określenie, które od lat pojawia się w publicystyce politycznej i ekonomicznej. Choć na pierwszy rzut oka te dwa kraje dzieli niemal wszystko – od klimatu, przez kulturę, aż po historię – to łączą je fundamenty, które sprawiają, że to zestawienie ma sporo sensu. Chodzi przede wszystkim o ogromne bogactwo surowcowe, ambicje architektoniczne oraz specyficzny model sprawowania władzy.
Głównym powodem, dla którego Azerbejdżan bywa nazywany „Arabią Saudyjską Kaukazu”, są jego złoża ropy naftowej i gazu ziemnego. Podobnie jak państwa Zatoki Perskiej, Azerbejdżan zbudował swoją nowoczesną tożsamość i pozycję międzynarodową na „czarnym złocie”. Baku, stolica kraju, już na przełomie XIX i XX wieku było światowym centrum wydobycia ropy, a po odzyskaniu niepodległości w latach 90. wpływy z eksportu surowców z Morza Kaspijskiego stały się motorem napędowym gospodarki.
Dzięki rurociągom, takim jak Baku-Tbilisi-Ceyhan (BTC), Azerbejdżan stał się kluczowym graczem energetycznym, dostarczającym surowce do Europy z pominięciem Rosji. To daje mu ogromną siłę dyplomatyczną, podobną do tej, jaką dysponuje Rijad w ramach OPEC.
Jeśli odwiedzisz Baku, szybko zauważysz podobieństwa do luksusowych metropolii Bliskiego Wschodu. Azerbejdżan nie żałuje pieniędzy na projekty, które mają olśnić świat. Słynne Ogniste Wieże (Flame Towers), które dominują nad panoramą miasta, czy futurystyczne Centrum Hejdara Alijewa zaprojektowane przez Zahę Hadid, to symbole nowoczesności finansowanej z petrodolarów.
Podobnie jak Arabia Saudyjska czy Zjednoczone Emiraty Arabskie, Azerbejdżan inwestuje w wielkie wydarzenia sportowe i kulturalne, aby ocieplić swój wizerunek (tzw. soft power). Wyścigi Formuły 1 na ulicach Baku, finał Ligi Europy czy organizacja Konkursu Piosenki Eurowizji to działania mające na celu pokazanie kraju jako nowoczesnego, bogatego i otwartego na turystów.
Warto wiedzieć, że to właśnie w Azerbejdżanie, w 1846 roku, wywiercono pierwszy na świecie mechaniczny szyb naftowy (w osadzie Bibi-Heybat). Stało się to ponad dekadę przed słynnym odwiertem Edwina Drake’a w Pensylwanii, który często błędnie uznaje się za pierwszy.
Kolejnym punktem wspólnym jest struktura władzy. Azerbejdżan, podobnie jak monarchie arabskie, cechuje się dużą centralizacją i ciągłością rządów. Od dekad krajem kieruje rodzina Alijewów – najpierw Hejdar Alijew, a obecnie jego syn Ilham Alijew. Taki model zapewnia przewidywalność dla inwestorów zagranicznych w sektorze energetycznym, ale jednocześnie budzi kontrowersje w kontekście standardów demokratycznych i wolności obywatelskich, co jest cechą wspólną dla wielu państw żyjących z eksportu surowców.
Mimo wielu podobieństw, nazywanie Azerbejdżanu „Arabią Saudyjską Kaukazu” jest pewnym uproszczeniem. Istnieją fundamentalne różnice, o których warto pamiętać:
Podsumowując, określenie to jest trafne, jeśli patrzymy przez pryzmat portfela i ambicji. Azerbejdżan to bez wątpienia najbogatsze i najbardziej wpływowe państwo Kaukazu Południowego, które dzięki ropie i gazowi gra w zupełnie innej lidze finansowej niż sąsiednia Gruzja czy Armenia.
Jednak kulturowo i społecznie Azerbejdżan podąża własną ścieżką, łączącą turkijskie korzenie, radziecką przeszłość i nowoczesne aspiracje do bycia mostem między Wschodem a Zachodem. Czy jest to Arabia Saudyjska Kaukazu? Pod względem ekonomicznej dominacji – tak. Pod względem społecznym – zdecydowanie nie.