Gość (5.172.*.*)
To jest jedno z tych pytań, które brzmią jak science fiction, ale mają swoje korzenie w bardzo realnej technologii i historii! Odpowiedź brzmi: tak, istnieją samochody (a raczej prototypy i koncepcje) napędzane powietrzem, a dokładniej – sprężonym powietrzem.
Choć nie spotkasz ich masowo na ulicach obok Tesli czy spalinowych klasyków, idea pojazdów pneumatycznych jest rozwijana od lat, a nawet ma swoją bogatą historię.
Samochód na sprężone powietrze działa w oparciu o silnik pneumatyczny, który jest kuzynem silnika parowego, a nie spalinowego.
Ciekawostka: Podczas rozprężania, powietrze bardzo się ochładza. Wczesne tramwaje pneumatyczne miały z tym problem – wilgoć w powietrzu zamarzała i zatykała kanały. Ten problem rozwiązał polski konstruktor, Ludwik Mękarski, który w 1872 roku opatentował system podgrzewania powietrza w wymienniku ciepła.
Idea wykorzystania sprężonego powietrza nie jest nowa. Pojazdy pneumatyczne pojawiły się już w XIX wieku.
Pierwszymi pojazdami na powietrze, które zyskały popularność, były tramwaje we francuskim Nantes, a potem w Paryżu i Nowym Jorku. Technologię tę opracował właśnie wspomniany Ludwik Mękarski. Niestety, w latach 30. XX wieku zostały wyparte przez bardziej wydajne silniki spalinowe i elektryczne.
Najbardziej znaną współczesną firmą rozwijającą tę technologię jest luksemburska Motor Development International (MDI), założona przez byłego inżyniera Formuły 1, Guya Nègre.
MDI stworzyło serię prototypów, takich jak:
Firma MDI weszła nawet w partnerstwo z indyjskim gigantem Tata Motors (Tata Air Car), który wykupił licencję na produkcję pojazdów na sprężone powietrze. Docelowo pojazd miał kosztować niewiele i oferować zasięg 75-100 km na samym powietrzu.
Warto też wspomnieć o koncepcji hybrydowej. Koncern PSA (obecnie Stellantis) zaprezentował prototyp Citroena C4 Cactus Airflow z napędem spalinowo-pneumatycznym. W takim układzie sprężone powietrze mogłoby być wykorzystywane do jazdy miejskiej i ruszania, a silnik spalinowy w trasie.
Mimo obiecujących prototypów, samochody pneumatyczne nie weszły do masowej produkcji. Powody są złożone i dotyczą głównie efektywności energetycznej oraz infrastruktury.
Największą wadą silników pneumatycznych jest ich niska sprawność energetyczna. Choć sam silnik jest prosty i wydajny, cały proces jest energochłonny:
Pojazdy napędzane wyłącznie sprężonym powietrzem mają stosunkowo mały zasięg, często wynoszący zaledwie 75-120 km, co jest problematyczne w dłuższych podróżach. Prędkości maksymalne również są niższe w trybie czysto pneumatycznym (np. 60 km/h w MDI Air Car).
Brakuje infrastruktury stacji tankowania sprężonym powietrzem. Choć można naładować samochód w domu, podłączając go do sieci elektrycznej, proces ten jest bardzo długi – może trwać nawet 3,5 do 4 godzin. Tankowanie na specjalnej stacji kompresorowej jest znacznie szybsze (około 3 minut), ale takich stacji po prostu nie ma.
Samochody na sprężone powietrze są bezemisyjne lokalnie – podczas jazdy nie emitują żadnych zanieczyszczeń, ponieważ nie zachodzi w nich proces spalania. To ich ogromna zaleta, zwłaszcza w miastach.
Jednak, podobnie jak w przypadku samochodów elektrycznych, ekologiczność zależy od źródła energii użytej do sprężenia powietrza. Jeśli kompresor jest zasilany energią z elektrowni węglowej, to emisja następuje "u źródła".
Mimo wyzwań, technologia silników pneumatycznych wciąż jest rozwijana, zwłaszcza w niszach i zastosowaniach przemysłowych (np. wózki widłowe, narzędzia pneumatyczne), gdzie ich zalety, takie jak prostota, brak przegrzewania się i niewrażliwość na przeciążenia, są kluczowe.