Gość (37.30.*.*)
Wiele osób wpada w spiralę pomagania, która z czasem przestaje przynosić satysfakcję, a zaczyna być ciężarem. Pułapka koleżeńskich przysług to zjawisko społeczne, w którym granica między życzliwością a byciem wykorzystywanym zaciera się do tego stopnia, że otoczenie zaczyna traktować naszą pomoc jako coś oczywistego. To sytuacja, w której jedna strona inwestuje swój czas, energię i zasoby, a druga – często nieświadomie lub z wyrachowania – jedynie z nich korzysta, nie dając nic w zamian.
W psychologii społecznej istnieje silna zasada wzajemności: jeśli ktoś zrobi dla nas coś dobrego, czujemy wewnętrzny przymus, by się odwdzięczyć. Pułapka zaczyna się wtedy, gdy ta zasada przestaje działać w obie strony. Osoba, która ma trudności z odmawianiem, staje się „etatowym pomocnikiem”. Znajomi wiedzą, że zawsze można na nią liczyć – czy to przy przeprowadzce, pożyczaniu pieniędzy, czy darmowej korekcie tekstu po godzinach.
Problem polega na tym, że im częściej pomagasz, tym bardziej Twoja pomoc traci na wartości w oczach innych. Staje się standardem, a nie wyjątkowym gestem. Gdy w końcu spróbujesz powiedzieć „nie”, otoczenie może zareagować zdziwieniem, a nawet pretensjami, co tylko pogłębia poczucie winy u osoby pomagającej.
Określenie kogoś mianem „łatwego” w kontekście relacji koleżeńskich zazwyczaj nie odnosi się do sfery intymnej, lecz do łatwości, z jaką można taką osobę zmanipulować lub nagiąć do swojej woli. To ludzie, którzy są postrzegani jako pozbawieni twardego kręgosłupa asertywności. Mówi się o nich, że są „łatwym celem” dla osób szukających darmowej przysługi.
Taka opinia bierze się z obserwacji powtarzalnych schematów zachowań. Jeśli ktoś widzi, że dany kolega nigdy nie odmawia, nawet gdy jest ewidentnie przemęczony lub ma własne plany, zaczyna go postrzegać jako osobę o niskim poczuciu własnej wartości lub desperacko potrzebującą akceptacji. W oczach pragmatycznego (lub cynicznego) otoczenia, taka postawa jest sygnałem, że granice tej osoby są płynne i można je bezkarnie przesuwać.
Bez wątpienia tak. Etykietowanie kogoś w ten sposób jest formą stygmatyzacji, która uderza w fundamenty empatii. Osoby, które mają problem z odmawianiem, często zmagają się z lękiem przed odrzuceniem, niską samooceną lub wyniosły z domu wzorzec „grzecznego dziecka”, które musi zasłużyć na miłość poprzez posłuszeństwo.
Nazywanie kogoś „łatwym” sprowadza złożony problem psychologiczny do poziomu słabości charakteru. Jest to krzywdzące, ponieważ:
Co ciekawe, psychologia zna zjawisko odwrotne, zwane Efektem Bena Franklina. Głosi ono, że jeśli zrobimy komuś przysługę, będziemy tę osobę bardziej lubić. Dlaczego? Nasz mózg próbuje uzasadnić nasze działanie: „Skoro mu pomogłem, to znaczy, że musi być tego wart”. Niestety, w pułapce koleżeńskich przysług ten mechanizm często nie działa, bo pomoc staje się zbyt powszechna, by mózg biorcy uznał ją za coś wyjątkowego.
Wyjście z pułapki wymaga czasu i zmiany myślenia o własnej wartości. Nie chodzi o to, by stać się egoistą, ale by stać się partnerem w relacjach.
Pamiętaj, że asertywność to nie jest umiejętność mówienia „nie” w sposób agresywny. To umiejętność dbania o własne zasoby tak, abyś miał siłę pomagać wtedy, gdy naprawdę jest to potrzebne i doceniane. Szacunek otoczenia buduje się na granicach, a nie na ich braku.