Gość (37.30.*.*)
Współczesna psychologia rozwojowa nie ma wątpliwości: okres między 18. a 30. rokiem życia to jeden z najbardziej dynamicznych i kluczowych etapów w życiu człowieka. Choć prawo uznaje nas za dorosłych w dniu 18. urodzin, nasz mózg i psychika potrzebują znacznie więcej czasu, aby w pełni ukształtować to, co nazywamy dojrzałą tożsamością. Amerykański psycholog Jeffrey Arnett ukuł dla tego okresu termin „wchodząca dorosłość” (ang. emerging adulthood), podkreślając, że jest to faza zawieszona między beztroską młodością a pełną odpowiedzialnością wieku średniego.
Z punktu widzenia teorii Erika Eriksona, jednego z gigantów psychologii rozwojowej, młodzi dorośli znajdują się w fazie „intymność kontra izolacja”. Zanim jednak wejdą w głębokie, trwałe relacje, muszą najpierw domknąć etap „tożsamość kontra pomieszanie ról”. W praktyce oznacza to, że wiek 18–30 lat to czas wielkich testów. Młodzi ludzie sprawdzają różne ścieżki zawodowe, style życia, systemy wartości i formy ekspresji.
To poszukiwanie nie jest kaprysem – to biologiczna i psychologiczna konieczność. W tym wieku mózg, a konkretnie kora przedczołowa odpowiedzialna za planowanie, kontrolę impulsów i ocenę ryzyka, wciąż się rozwija (proces ten kończy się około 25. roku życia). Intensywna eksploracja relacji i intymności służy zrozumieniu własnych potrzeb, granic oraz tego, jakiego partnera lub partnerki potrzebujemy do budowania wspólnej przyszłości.
Często słyszy się opinię, że „dzisiejsza młodzież” po prostu korzysta z braku nadzoru rodziców. Choć poczucie wolności i mniejsza kontrola społeczna (np. wyprowadzka na studia, własne zarobki) sprzyjają eksperymentowaniu, przyczyny leżą znacznie głębiej.
Zachowania te wynikają z trzech głównych czynników:
Większa swoboda jest więc raczej „narzędziem”, które umożliwia realizację wewnętrznego przymusu rozwojowego, a nie jedynym powodem tych zachowań.
Intensywne poszukiwanie tożsamości i bliskości wiąże się z naturalną podatnością na zranienia. Brak życiowego doświadczenia w połączeniu z silną potrzebą przynależności może prowadzić do niebezpiecznych sytuacji.
Aby okres 18–30 lat był czasem bezpiecznego wzrostu, a nie traumatycznych doświadczeń, warto skupić się na kilku filarach wsparcia:
Kluczem jest nauka rozpoznawania własnych emocji i potrzeb. Młody dorosły, który wie, jakie ma wartości, rzadziej ulegnie presji otoczenia. Warto uczyć się kwestionowania „autorytetów”, które obiecują proste rozwiązania skomplikowanych problemów.
Zrozumienie, że „nie” jest pełnym zdaniem, to jedna z najważniejszych lekcji tego etapu. Dotyczy to zarówno sfery seksualnej, zawodowej, jak i towarzyskiej. Umiejętność stawiania granic drastycznie zmniejsza ryzyko bycia wykorzystanym.
Młodzi dorośli potrzebują „bezpiecznej bazy”. Może to być rodzina, ale też grupa sprawdzonych przyjaciół czy mentorów. Świadomość, że ma się do kogo zwrócić w razie błędu, daje odwagę do mądrego eksperymentowania.
Wiedza o tym, jak działają techniki wywierania wpływu (np. love bombing w toksycznych związkach czy reguła wzajemności), działa jak tarcza. Im więcej wiemy o tym, jak inni mogą próbować nami sterować, tym trudniej nas oszukać.
Zjawisko „kryzysu ćwierćwiecza” (ang. quarter-life crisis) jest obecnie uznawane przez psychologów za realny fenomen. Dotyka on osoby około 25. roku życia, które czują przytłoczenie możliwościami i lęk przed podjęciem „ostatecznych” decyzji. To dowód na to, że proces kształtowania tożsamości jest dziś znacznie trudniejszy niż w pokoleniach naszych dziadków, gdzie ścieżki życiowe były bardziej odgórnie narzucone.