Gość (37.30.*.*)
„Powrót posła” Juliana Ursyna Niemcewicza to nie tylko klasyka literatury oświeceniowej, którą wielu z nas kojarzy ze szkolnych ław, ale przede wszystkim niezwykle błyskotliwa i cięta komedia polityczna. Napisana w 1790 roku, w samym środku obrad Sejmu Wielkiego, miała konkretny cel: przekonać szlachtę do reform państwa. Niemcewicz nie bawił się w subtelności – stworzył utwór, który w lekki, a czasem prześmiewczy sposób pokazuje starcie dwóch zupełnie różnych wizji Polski.
Fabuła utworu kręci się wokół tytułowego powrotu Walerego, młodego posła na Sejm, do rodzinnego domu Podkomorostwa. Walery wraca w czasie przerwy w obradach, pełen zapału do naprawy ojczyzny. Jednak, jak to w komediach bywa, wątek polityczny przeplata się z miłosnym. Walery kocha Teresę, córkę Starosty Gadulskiego, i chce się o nią starać.
Problem w tym, że o rękę Teresy zabiega również Szarmancki – typowy fircyk, który bardziej niż Polską interesuje się zagraniczną modą, plotkami i własnym wyglądem. Starosta Gadulski, ojciec dziewczyny, woli Szarmanckiego, bo ten nie wymaga posagu i wydaje mu się „światowcem”. Tak zaczyna się rywalizacja, która jest pretekstem do pokazania głębszych podziałów społecznych.
To, co w „Powrocie posła” najciekawsze, to galeria postaci, które reprezentują konkretne postawy polityczne tamtych czasów. Niemcewicz zastosował tu wyraźny podział na bohaterów pozytywnych i negatywnych.
Obóz reform (Podkomorzy i Walery):
To wzory cnót obywatelskich. Podkomorzy to mądry, doświadczony szlachcic, który szanuje tradycję, ale rozumie, że świat idzie do przodu. Jego syn, Walery, to nowoczesny patriota. Dla nich wolność nie oznacza robienia „co się komu podoba”, ale odpowiedzialność za kraj. Popierają zniesienie liberum veto, wprowadzenie dziedziczności tronu i poprawę losu chłopów.
Obóz konserwatywny (Starosta Gadulski):
Gadulski to postać komiczna, ale i przerażająca w swoim zacofaniu. Jest gadułą (stąd nazwisko), który nie ma pojęcia o polityce, choć uwielbia o niej mówić. Sprzeciwia się wszelkim zmianom, bo uważa, że „dawniej było lepiej”. Jego argumenty są absurdalne, a jedynym celem jest zachowanie własnych przywilejów i świętego spokoju.
Fircyk (Szarmancki):
To postać reprezentująca bezmyślne zapatrzenie w obcą modę. Szarmancki gardzi wszystkim, co polskie, mówi mieszanką polskiego i francuskiego, a jego jedyną wartością jest pieniądz i zabawa. Dla Niemcewicza tacy ludzie byli równie szkodliwi dla kraju co zacofani konserwatyści.
Choć głównym tematem jest naprawa Rzeczypospolitej, wątek miłosny trzyma całą akcję w ryzach. Teresa, choć początkowo wydaje się bierną postacią, ostatecznie staje po stronie Walerego. Ich związek ma symbolizować nową, zdrową Polskę, opartą na wzajemnym szacunku i wspólnych wartościach, a nie na układach finansowych czy pustej modzie.
Szczęśliwe zakończenie, w którym Walery i Teresa mogą być razem, a Szarmancki zostaje odprawiony z kwitkiem, miało dawać widzom i czytelnikom nadzieję, że reformy Sejmu Wielkiego również zakończą się sukcesem.
Czy wiesz, że „Powrót posła” był wystawiany w Teatrze Narodowym w Warszawie w czasie, gdy ważyły się losy najważniejszych ustaw sejmowych? Julian Ursyn Niemcewicz sam był posłem i aktywnie uczestniczył w pracach nad Konstytucją 3 maja. Napisał tę sztukę w zaledwie kilka tygodni, by uderzyć w przeciwników reform. Można powiedzieć, że był to jeden z pierwszych tak skutecznych przykładów „politycznego PR-u” w polskiej kulturze. Publiczność na premierze reagowała bardzo żywiołowo, a zwolennicy reform bili brawo przy każdej patriotycznej kwestii Walerego.
Mimo że od napisania „Powrotu posła” minęło ponad 230 lat, mechanizmy, które opisuje Niemcewicz, są zaskakująco aktualne. Konflikt między pokoleniami, spór o to, jak bardzo powinniśmy czerpać z wzorców zagranicznych, a jak bardzo trzymać się tradycji, czy wreszcie problem polityków, którzy dużo mówią, a mało wiedzą – to tematy, które wciąż pojawiają się w debacie publicznej.
Niemcewicz pokazuje, że patriotyzm to nie tylko wielkie słowa, ale przede wszystkim codzienna uczciwość, dbałość o edukację i umiejętność pójścia na kompromis dla dobra ogółu. Wszystko to podane jest w formie lekkiej komedii, którą – mimo archaicznego języka – wciąż czyta się z uśmiechem na ustach.