Jakie masz pytanie?

lub

Dlaczego wysoka popularność nordyckich kryminałów budzi kontrowersje i jest krytykowana za ignorowanie faktu, że w krajach nordyckich panuje niska przestępczość?

fenomen nordic noir kontrowersje wokół kryminałów obraz skandynawii w literaturze
avatar

Gość (83.4.*.*)



Odpowiedź:

Skandynawskie kryminały, znane na całym świecie jako nurt Nordic Noir, od lat nie schodzą z list bestsellerów. Autorzy tacy jak Jo Nesbø, Camilla Läckberg czy nieżyjący już Stieg Larsson przyzwyczaili nas do mrocznych, dusznych opowieści, w których brutalne morderstwa są na porządku dziennym. Jednak to właśnie to zestawienie – krwawych literackich wizji z jedną z najspokojniejszych rzeczywistości na świecie – budzi spore kontrowersje i staje się przedmiotem ostrej krytyki. Dlaczego fakt, że w Szwecji czy Norwegii jest bezpiecznie, sprawia, że niektórzy patrzą na ten gatunek krzywym okiem?

Paradoks bezpiecznego raju

Głównym punktem zapalnym w dyskusji o Nordic Noir jest ogromny rozdźwięk między statystykami a literacką fikcją. Kraje nordyckie regularnie zajmują czołowe miejsca w rankingach najszczęśliwszych i najbezpieczniejszych miejsc do życia. Wskaźniki zabójstw są tam jednymi z najniższych na świecie. Krytycy podnoszą więc argument, że masowa produkcja kryminałów tworzy fałszywy obraz tych społeczeństw, sugerując, że pod płaszczem dobrobytu kryje się powszechna deprawacja.

Dla osób postronnych, które czerpią wiedzę o Skandynawii głównie z książek, region ten może jawić się jako mroczne miejsce pełne seryjnych morderców i skorumpowanych polityków. To z kolei budzi irytację części socjologów i samych mieszkańców, którzy uważają, że gatunek ten żeruje na lękach, nie mając niemal żadnego oparcia w faktach.

Krytyka społeczna czy literacka przesada?

Warto zrozumieć, skąd w ogóle wzięła się ta mroczna tradycja. Fundamenty pod współczesny kryminał skandynawski położyli w latach 60. i 70. Maj Sjöwall i Per Wahlöö. Ich celem nie była czysta rozrywka, ale wykorzystanie gatunku do krytyki państwa opiekuńczego. Chcieli pokazać, że nawet w "idealnym" systemie istnieją ludzie wykluczeni, a zło nie znika wraz z wysokim PKB.

Dzisiejsza krytyka uderza jednak w to, że współcześni autorzy często porzucają głęboką analizę społeczną na rzecz epatowania przemocą. Zarzuca się im, że ignorują realne problemy (jak drobna przestępczość czy kwestie integracji), zamiast tego wymyślając coraz bardziej makabryczne zbrodnie, które w rzeczywistości w tych krajach niemal się nie zdarzają. To prowadzi do oskarżeń o komercjalizację strachu i tworzenie "turystyki kryminalnej" opartej na kłamstwie.

Ciekawostka: efekt turystyczny

Co ciekawe, mimo że kryminały pokazują mroczną stronę miast takich jak Ystad czy Fjällbacka, turystyka w tych miejscach... kwitnie. Fani z całego świata przyjeżdżają, by zobaczyć miejsca zbrodni, które nigdy się nie wydarzyły. Lokalne władze często mają z tym problem: z jednej strony cieszą się z zysków, z drugiej – obawiają się, że ich miasteczka zaczną być kojarzone wyłącznie z krwią i mrokiem.

Czy czytelnicy dają się oszukać?

Kolejnym argumentem krytyków jest wpływ tych treści na postrzeganie bezpieczeństwa publicznego. Choć większość czytelników potrafi oddzielić fikcję od rzeczywistości, długotrwałe obcowanie z literaturą, w której zło czai się za każdym rogiem, może budować nieuzasadnione poczucie zagrożenia. W krajach o tak niskiej przestępczości jak Islandia czy Dania, nagromadzenie literackich trupów wydaje się niektórym badaczom kultury wręcz groteskowe.

Krytycy często pytają: dlaczego kraje, które poradziły sobie z większością problemów społecznych, tak obsesyjnie konsumują historie o ich porażce? Niektórzy twierdzą, że to forma "bezpiecznego dreszczyku emocji" – czytamy o zbrodniach właśnie dlatego, że w naszym prawdziwym życiu ich nie doświadczamy.

Nordic Noir jako produkt eksportowy

Nie da się ukryć, że kryminały stały się jednym z najważniejszych towarów eksportowych Skandynawii. To właśnie ten komercyjny sukces budzi największy opór tradycjonalistów. Zarzucają oni wydawnictwom, że promują markę "Nordic Noir" jako egzotyczny produkt, ignorując fakt, że jest on całkowicie oderwany od codziennego życia w Sztokholmie czy Oslo.

Krytyka ta sprowadza się do obawy o utratę autentyczności. Kiedy literatura staje się jedynie kalką sprawdzonych schematów (zmęczony detektyw, mroźna zima, brutalny mord), przestaje być lustrem społeczeństwa, a staje się jedynie sprawnie działającą maszynką do zarabiania pieniędzy, która przy okazji psuje reputację regionu.

Podsumowując, kontrowersje wokół popularności nordyckich kryminałów wynikają z napięcia między literacką fantazją a spokojną rzeczywistością. Choć dla czytelnika to tylko wciągająca lektura, dla wielu obserwatorów to niebezpieczne zakłamywanie obrazu jednych z najbardziej stabilnych społeczeństw na świecie.

Podziel się z innymi: