Jakie masz pytanie?

lub

Kim jest zespół Błoto?

nowa fala jazzu polski jazz alternatywny improwizowany hip hop jazz
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Jeśli interesujesz się nową falą polskiego jazzu, nazwa Błoto na pewno obiła Ci się o uszy. To jeden z najciekawszych i najbardziej bezkompromisowych projektów muzycznych ostatnich lat, który udowadnia, że jazz wcale nie musi być grzeczny, ułożony i grany w filharmoniach. Błoto to brud, improwizacja i niesamowita energia, która czerpie garściami z hip-hopowej estetyki lat 90.

Skąd wzięło się Błoto?

Historia powstania zespołu jest niemal tak surowa jak ich brzmienie. Błoto to w rzeczywistości kwartet wyłoniony z większego składu – legendarnego już wrocławskiego zespołu EABS (Electro-Acoustic Beat Sessions). Wszystko zaczęło się dość przypadkowo w 2018 roku, podczas przerwy w trasie koncertowej. Muzycy, mając wolny dzień między koncertami, weszli do studia w Brzegu Dolnym i zaczęli po prostu grać.

Z tej spontanicznej, niemal pierwotnej sesji narodził się materiał, który nie pasował do bardziej złożonych, koncepcyjnych projektów EABS. Był zbyt surowy, zbyt "brudny" i zbyt mocno osadzony w hip-hopowym groovie. Tak powstało Błoto – projekt, który stał się osobnym bytem i szybko zyskał status kultowego na polskiej scenie alternatywnej.

Kto tworzy ten niezwykły skład?

Zespół tworzy czterech wybitnych muzyków, z których każdy wnosi do projektu unikalny charakter. Co ciekawe, w Błocie występują pod pseudonimami, co jeszcze bardziej podkreśla ich hip-hopowe korzenie:

  • Latarnik (Marek Pędziwiatr) – instrumenty klawiszowe i syntezatory. To mózg wielu operacji, znany z niesamowitego wyczucia harmonii.
  • Wuja HZG (Paweł Stachowiak) – gitara basowa i moog. Odpowiada za ten niski, "tłusty" dół, który sprawia, że muzyka Błota dosłownie wibruje w klatce piersiowej.
  • Cancer G (Marcin Rak) – perkusja. Jego styl to kwintesencja boom-bapu przeniesionego na żywe instrumenty.
  • OlafSuxx (Olaf Węgier) – saksofon tenorowy. Jego partie dodają całości jazzowego sznytu, ale często w bardzo drapieżnym wydaniu.

Brzmienie, czyli dlaczego to się nazywa Błoto?

Nazwa zespołu idealnie oddaje ich estetykę. Muzyka Błota jest gęsta, lepka i pełna niedoskonałości, które są tutaj w pełni zamierzone. To przeciwieństwo sterylnych nagrań studyjnych. Słychać tu trzaski, przestery i surowość. Inspiracją dla muzyków był tzw. "dirty sound" oraz produkcje legendarnego J Dilli czy Madliba.

To jazz, który spotyka się z hip-hopem na ciemnym podwórku. Zamiast skomplikowanych solówek, mamy tu transowe rytmy, powtarzalne motywy i niesamowitą chemię między muzykami. Błoto gra muzykę bardzo intuicyjną, opartą na wzajemnym słuchaniu się i reagowaniu na żywo.

Dyskografia pełna symboli

Zespół zadebiutował albumem "Erozje" (2020), który był zapisem wspomnianej sesji w Brzegu Dolnym. Płyta odniosła ogromny sukces, a winyle rozeszły się w błyskawicznym tempie. Kolejne wydawnictwa tylko potwierdziły ich pozycję:

  1. "Kwiatostan" – album bardziej dynamiczny, momentami taneczny, ale wciąż wierny brudnej estetyce.
  2. "Kwasy" – mroczniejszy materiał, który eksplorował jeszcze głębsze pokłady improwizacji.
  3. "Grzybnia" – najnowsze dokonania zespołu, które kontynuują ekologiczną i biologiczną metaforykę ich twórczości.

Warto zauważyć, że tytuły płyt i utworów często nawiązują do natury, ale w kontekście jej degradacji lub ukrytych procesów. To komentarz do stanu współczesnego świata, zmian klimatycznych i kondycji ludzkości.

Ciekawostka: Tempo pracy zespołu

Jedną z najbardziej imponujących rzeczy w przypadku Błota jest tempo ich pracy. Ich debiutancki album "Erozje" został zarejestrowany w zaledwie jeden dzień, bez wcześniejszych prób czy przygotowanych kompozycji. To, co słyszymy na płycie, to czysta improwizacja "tu i teraz". Muzycy często podkreślają, że Błoto to dla nich wentyl bezpieczeństwa – miejsce, gdzie mogą odrzucić akademickie zasady i po prostu cieszyć się wspólnym graniem.

Jeśli szukasz muzyki, która nie pozostawia obojętnym, świetnie sprawdza się zarówno na słuchawkach podczas spaceru po mieście, jak i na głośnym koncercie, Błoto jest pozycją obowiązkową. To dowód na to, że polski jazz ma się świetnie i potrafi mówić nowoczesnym, zrozumiałym językiem.

Podziel się z innymi: