Gość (83.4.*.*)
Wybór darmowego oprogramowania antywirusowego typu open source często sprowadza się do dwóch nazw, które brzmią niemal identycznie: ClamAV oraz ClamWin. Choć oba projekty wyrastają z tego samego korzenia, w praktyce służą do nieco innych celów i są skierowane do różnych grup użytkowników. Zrozumienie różnic między nimi jest kluczowe, aby nie narazić swojego systemu na niebezpieczeństwo, myśląc, że posiada się pełną ochronę.
ClamAV (Clam AntiVirus) to fundament, na którym opiera się cała rodzina tych narzędzi. Jest to wieloplatformowy silnik antywirusowy o otwartym kodzie źródłowym, który został zaprojektowany przede wszystkim z myślą o serwerach pocztowych. Jego głównym zadaniem jest skanowanie wiadomości e-mail w poszukiwaniu wirusów, trojanów i innego złośliwego oprogramowania bezpośrednio na poziomie bramki sieciowej.
To, co wyróżnia ClamAV, to fakt, że jest on sterowany głównie z poziomu wiersza poleceń (CLI). Nie posiada on własnego, graficznego interfejsu użytkownika (GUI) w swojej podstawowej wersji. Jest niezwykle popularny w środowiskach Linux i Unix, gdzie administratorzy wykorzystują go do zabezpieczania serwerów. Warto wiedzieć, że od 2007 roku projekt ten należy do Sourcefire, firmy, która później została przejęta przez giganta technologicznego – Cisco.
ClamWin to z kolei projekt, który powstał, aby przenieść moc silnika ClamAV do świata systemów Windows w sposób przystępny dla przeciętnego użytkownika. Można go określić mianem „opakowania” lub nakładki graficznej. Dzięki ClamWin nie musisz wpisywać skomplikowanych komend w terminalu – zamiast tego masz klasyczne okienko, przyciski i menu, które znasz z innych programów.
ClamWin jest całkowicie darmowy i również opiera się na licencji open source. Jest lekki, nie obciąża systemu tak bardzo jak komercyjne kombajny antywirusowe i świetnie sprawdza się jako narzędzie do okazjonalnego skanowania konkretnych plików lub folderów.
To punkt, w którym większość użytkowników popełnia błąd. ClamWin nie posiada wbudowanego skanera w czasie rzeczywistym. Co to oznacza w praktyce? Większość nowoczesnych antywirusów (jak Windows Defender czy Avast) działa w tle i sprawdza każdy plik w momencie, gdy go pobierasz lub otwierasz. ClamWin tego nie robi.
Jeśli pobierzesz zawirusowany plik, ClamWin nie ostrzeże Cię automatycznie. Musisz sam kliknąć na plik prawym przyciskiem myszy i wybrać opcję skanowania lub uruchomić pełne skanowanie dysku. ClamAV jako silnik może być skonfigurowany do pracy w czasie rzeczywistym (np. za pomocą dodatkowych modułów jak Clamuko lub integracji z systemem plików w Linuxie), ale w przypadku standardowej instalacji ClamWin na Windowsie, tej funkcji po prostu brakuje.
Mimo braku ochrony w czasie rzeczywistym, ClamWin ma swoje unikalne zalety. Jedną z najciekawszych funkcji jest integracja z Microsoft Outlook. Program potrafi automatycznie skanować załączniki w przychodzących wiadomościach e-mail, co znacznie podnosi poziom bezpieczeństwa osób intensywnie korzystających z poczty.
ClamWin jest również doskonałym rozwiązaniem jako „drugi lekarz”. Jeśli masz już jeden program antywirusowy, ale chcesz przeskanować podejrzany plik innym silnikiem, ClamWin nie będzie wchodził w konflikt z Twoim głównym zabezpieczeniem (właśnie dlatego, że nie działa w tle).
Jeśli brakuje Ci w ClamWin ochrony w czasie rzeczywistym, istnieje dodatkowe, darmowe narzędzie o nazwie ClamSentinel. Jest to oddzielny program, który współpracuje z ClamWin i dodaje mu funkcję monitorowania systemu w locie. Dzięki takiemu połączeniu można stworzyć całkiem solidny i całkowicie darmowy pakiet ochronny, który nie szpieguje użytkownika i nie wyświetla reklam.
Jeśli jesteś administratorem serwera i potrzebujesz potężnego narzędzia do filtrowania ruchu sieciowego lub pocztowego, Twoim wyborem jest ClamAV. Jeśli natomiast jesteś użytkownikiem Windowsa, który szuka prostego, darmowego narzędzia do ręcznego sprawdzania plików i nie przeszkadza Ci brak automatycznego skanera w tle, ClamWin będzie znacznie wygodniejszy. Pamiętaj jednak, że w dzisiejszych czasach poleganie wyłącznie na skanerze ręcznym bez ochrony w czasie rzeczywistym jest ryzykowne, dlatego warto traktować ClamWin jako uzupełnienie, a nie jedyną linię obrony.