Gość (37.30.*.*)
Wyobraź sobie sytuację, w której wracasz do domu, witasz się ze swoim partnerem, mamą lub dzieckiem i nagle ogarnia Cię przerażające przekonanie: „Ta osoba wygląda jak mój bliski, mówi jak on, ale to nie jest on. To oszust, sobowtór, który się pod niego podszywa”. Brzmi jak scenariusz filmu science-fiction lub mrocznego thrillera? Dla osób cierpiących na zespół Capgrasa to codzienna, bolesna rzeczywistość. To rzadkie zaburzenie psychiczne, znane również jako iluzja sobowtóra, jest jednym z najbardziej fascynujących i jednocześnie tragicznych zjawisk w neuropsychiatrii.
Zespół Capgrasa należy do grupy tzw. urojeniowych zespołów błędnej identyfikacji. Osoba nim dotknięta jest święcie przekonana, że bliska jej osoba (czasami też zwierzę domowe, a nawet przedmiot) została zastąpiona przez identycznie wyglądającego impostora. Co istotne, chory nie ma problemów z rozpoznawaniem twarzy – widzi rysy, kolor oczu i znaki szczególne, które pasują do znanej mu osoby. Problem leży głębiej: w sferze emocjonalnej.
Pacjent z zespołem Capgrasa patrzy na żonę i myśli: „Ona wygląda dokładnie jak moja żona, ale nie czuję wobec niej tego, co powinienem czuć”. Ponieważ brakuje mu emocjonalnego „kliku” towarzyszącego rozpoznaniu bliskiej osoby, mózg tworzy logiczne (z punktu widzenia chorego) wyjaśnienie: to musi być ktoś inny, sobowtór.
Aby zrozumieć zespół Capgrasa, musimy przyjrzeć się temu, jak nasz mózg przetwarza obrazy. Normalnie proces rozpoznawania twarzy przebiega dwutorowo:
W zespole Capgrasa dochodzi do „przerwania kabla” między tymi dwiema ścieżkami. Ścieżka wizualna działa bez zarzutu, ale sygnał nie dociera do ciała migdałowatego, które odpowiada za emocje. W efekcie chory widzi znajomą twarz, ale czuje do niej całkowity chłód. To wywołuje ogromny dysonans poznawczy, który mózg próbuje rozwiązać poprzez stworzenie urojenia o oszuście.
Zespół ten rzadko występuje jako samodzielna jednostka chorobowa. Najczęściej towarzyszy innym problemom zdrowotnym. Możemy je podzielić na dwie główne grupy:
Warto dodać, że czasami zaburzenie to może być wywołane przez poważne zaburzenia metaboliczne lub nadużywanie substancji psychoaktywnych, choć są to przypadki znacznie rzadsze.
Istnieje zaburzenie, które jest swego rodzaju „lustrzanym odbiciem” zespołu Capgrasa. Mowa o zespole Fregoliego. Osoba nim dotknięta wierzy, że różni ludzie, których spotyka (np. listonosz, sprzedawca w sklepie, przypadkowy przechodzeń), to w rzeczywistości jedna i ta sama osoba, która jedynie zmienia przebrania i charakteryzację, aby ją śledzić lub prześladować.
Głównym objawem jest oczywiście niezłomne przekonanie o istnieniu sobowtóra, ale towarzyszą mu inne symptomy, które mogą być bardzo obciążające dla rodziny:
Leczenie zespołu Capgrasa jest trudne i zależy przede wszystkim od przyczyny wyjściowej. Nie ma jednej „tabletki na sobowtóry”, ale stosuje się kilka metod:
W pracy z pacjentem często stosuje się trik polegający na komunikacji głosowej bez kontaktu wzrokowego (np. rozmowa przez telefon lub z innego pokoju). Ponieważ ścieżka rozpoznawania głosu jest zazwyczaj nienaruszona, chory często bez problemu rozpoznaje bliskiego, gdy go tylko słyszy, a nie widzi. Problem powraca jednak natychmiast po nawiązaniu kontaktu wzrokowego.