Gość (37.30.*.*)
Wychowanie dziecka to nieustanny balans między nauką posłuszeństwa a wspieraniem niezależności. Często wpadamy w pułapkę „systemu nagród” – naklejka za zjedzony obiad, cukierek za posprzątane zabawki, pochwała za bycie „grzecznym”. Choć krótkofalowo to działa, na dłuższą metę może nauczyć malucha, że jego zachowanie jest towarem wymiennym. Jak więc wytłumaczyć kilkulatkowi, że jego własne zdanie i wewnętrzne przekonania są ważniejsze niż zewnętrzna gratyfikacja? Kluczem jest rozmowa o emocjach i budowanie tzw. motywacji wewnętrznej.
Zanim przejdziemy do konkretnych słów, warto zrozumieć mechanizm, który zachodzi w głowie dziecka. Kiedy przedszkolak robi coś wyłącznie dla nagrody, przestaje zastanawiać się, czy dana czynność jest dobra, potrzebna lub czy sprawia mu frajdę. Skupia się tylko na celu, jakim jest „zapłata”. W przyszłości może to prowadzić do postawy, w której dziecko staje się podatne na presję rówieśników – zrobi coś głupiego lub niebezpiecznego tylko po to, by zyskać akceptację (która jest formą nagrody społecznej).
Nauka asertywności i słuchania własnego „brzuszka” (intuicji) to jedna z najważniejszych lekcji, jakie możemy dać dziecku. Chcemy przecież, aby nasz maluch wyrósł na dorosłego, który potrafi powiedzieć „nie”, gdy ktoś narusza jego granice, nawet jeśli ta osoba obiecuje mu „złote góry”.
Dzieci w wieku przedszkolnym myślą bardzo konkretnie, dlatego abstrakcyjne pojęcia warto zastąpić obrazowymi przykładami. Zamiast mówić o „autonomii”, porozmawiaj o „supermocy wyboru”.
Możesz zacząć tak: „Wiesz, każdy z nas ma w środku taki mały kompas. Czasami inni proszą nas o różne rzeczy, obiecując nagrody. Ale zanim coś zrobisz, warto zapytać swój kompas: czy ja naprawdę chcę to zrobić? Czy to sprawi, że będę się czuł dobrze?”.
Warto podkreślić, że robienie czegoś tylko dla naklejki czy zabawki jest jak jedzenie obiadu, który nam nie smakuje, tylko dlatego, że talerz jest ładny. Na koniec i tak będziemy czuć się źle.
Dobrym sposobem jest nauczenie dziecka rozpoznawania sygnałów z ciała. Zapytaj:
To uczy dziecko, że nagroda zewnętrzna nie zmaże nieprzyjemnego uczucia, które pojawia się, gdy robimy coś wbrew sobie lub swoim zasadom.
Jednym z najskuteczniejszych sposobów na ograniczenie pogoni za nagrodami jest zmiana sposobu, w jaki chwalimy dziecko. Psychologia nazywa to wzmacnianiem motywacji wewnętrznej. Zamiast oceniać efekt i dawać „łapówkę” za zachowanie, skup się na procesie i uczuciach dziecka.
Kiedy dziecko słyszy, że jego wysiłek ma wartość sam w sobie, przestaje szukać potwierdzenia swojej wartości w przedmiotach czy słodyczach.
Przedszkolaki często chcą przypodobać się starszym dzieciom lub dorosłym. Ważne jest, aby dziecko wiedziało, że ma prawo odmówić, nawet jeśli ktoś oferuje mu coś atrakcyjnego. Możesz użyć prostego scenariusza:
„Wyobraź sobie, że kolega mówi: 'Dam Ci mojego dinozaura, jeśli uderzysz kogoś innego'. Dinozaur jest super, prawda? Ale czy Twój brzuszek byłby szczęśliwy, gdybyś to zrobił? Nie. Pamiętaj, że Twoje dobre samopoczucie i to, że jesteś miły, jest warte więcej niż wszystkie dinozaury świata”.
W psychologii istnieje zjawisko zwane efektem nadmiernego uzasadnienia. Polega ono na tym, że jeśli zaczniemy nagradzać kogoś za czynność, którą ta osoba i tak lubi robić (np. rysowanie), to po pewnym czasie jej naturalna chęć do tej czynności spadnie. Dziecko zacznie rysować tylko „pod nagrodę”, a gdy nagród zabraknie – przestanie w ogóle sięgać po kredki. To doskonały dowód na to, że nadmiar nagród zabija naturalną pasję i ciekawość świata.
Nauka niezależności to proces. Oto kilka prostych kroków, które możesz wprowadzić do codziennej rutyny:
Tłumaczenie dziecku, że nie warto robić wszystkiego dla nagrody, to tak naprawdę nauka budowania poczucia własnej wartości. Dziecko, które wie, że jest ważne i mądre bez względu na to, ile naklejek zbierze, w przyszłości będzie znacznie odporniejsze na manipulacje i łatwiej odnajdzie własną drogę w życiu.