Gość (37.30.*.*)
Kultowa scena z filmu „Seksmisja” Juliusza Machulskiego, w której Maks i Albert stają przed komisją, na stałe zapisała się w pamięci widzów. Pytanie o to, gdzie i kiedy dokonano pierwszej sztucznej partenogenezy, nie było jedynie wymysłem scenarzystów na potrzeby komedii science-fiction. Choć filmowa odpowiedź brzmi: „W 1935 roku, w Bostonie, dokonał jej profesor Gregory Pincus”, rzeczywistość naukowa jest nieco bardziej złożona, choć postać Pincusa i jego badania są jak najbardziej autentyczne.
Gregory Pincus to postać historyczna, wybitny amerykański biolog i endokrynolog. W świecie nauki jest on znany przede wszystkim jako „ojciec pigułki antykoncepcyjnej”, jednak zanim zrewolucjonizował planowanie rodziny, zajmował się właśnie mechanizmami zapłodnienia.
W połowie lat 30. XX wieku Pincus pracował na Uniwersytecie Harvarda w Bostonie. To właśnie tam przeprowadził głośne eksperymenty na królikach. Udało mu się doprowadzić do rozwoju komórki jajowej bez udziału plemnika, stosując bodźce chemiczne i termiczne. W 1936 roku ogłosił, że dzięki sztucznej partenogenezie na świat przyszły żywe króliki. Choć jego wyniki były później kwestionowane przez część środowiska naukowego (zarzucano mu, że mogło dojść do przypadkowego zapłodnienia), dla twórców „Seksmisji” stało się to idealnym punktem wyjścia do stworzenia wizji świata bez mężczyzn.
Z punktu widzenia biologii ewolucyjnej i historii nauki, odpowiedź podana w filmie dotyczy konkretnie ssaków. Jeśli jednak zapytalibyśmy specjalistę o pierwszą sztuczną partenogenezę w ogóle, cofnąłby się on w czasie znacznie bardziej:
Zatem specjaliści mogliby doprecyzować: pierwsza sztuczna partenogeneza u zwierząt niższych to przełom XIX i XX wieku, natomiast ta u ssaków (najbardziej kontrowersyjna i medialna) kojarzona jest właśnie z Bostonem i rokiem 1935/1936.
Zjawisko to, zwane potocznie „dzieworodztwem”, polega na doprowadzeniu do rozwoju zarodka z niezapłodnionej komórki jajowej. W naturze występuje u niektórych owadów, ryb czy gadów, ale u ssaków jest procesem niezwykle trudnym do wywołania ze względu na tzw. imprinting genomowy (piętnowanie genetyczne).
Oto jak naukowcy podchodzą do tego procesu w warunkach laboratoryjnych:
Choć u królików Pincusa (według jego relacji) się udało, u ludzi i innych wyższych ssaków problemem jest wspomniane piętnowanie genetyczne. Niektóre geny niezbędne do rozwoju łożyska i płodu muszą pochodzić od ojca, a inne od matki. Bez „męskich” genów zarodek ssaka zazwyczaj obumiera na bardzo wczesnym etapie. Dopiero niedawne badania nad edycją genów (np. w Chinach w 2018 roku u myszy) pozwoliły na obejście tych barier, ale droga do ludzkiej partenogenezy jest wciąż zamknięta ze względów etycznych i biologicznych.
Warto wiedzieć, że badania Pincusa nad partenogenezą, o których mowa w filmie, kosztowały go karierę na Harvardzie. W latach 30. wizja tworzenia życia w probówce bez udziału ojca była tak szokująca i kontrowersyjna obyczajowo, że uczelnia nie przedłużyła mu kontraktu. Paradoksalnie, to właśnie to „wygnanie” z akademickiego świata pchnęło go w stronę pracy nad antykoncepcją hormonalną, co ostatecznie przyniosło mu światową sławę.
Podsumowując, filmowa odpowiedź jest poprawna w kontekście historycznych doniesień o ssakach, które najbardziej interesowały bohaterów „Seksmisji”. Specjalista dodałby jednak, że fundamenty pod to osiągnięcie kładziono już 35 lat wcześniej na znacznie prostszych organizmach morskich.