Gość (83.4.*.*)
Wielu z nas, oglądając amerykańskie filmy akcji, ma przed oczami obraz policjanta z dłonią na kaburze, krzyczącego do kierowcy, by ten wysiadł z samochodu z rękami nad głową. Nic więc dziwnego, że planując podróż do Stanów Zjednoczonych i wynajęcie auta, pojawia się pytanie: czy zwykła kontrola drogowa w USA zawsze kończy się aresztowaniem? Odpowiedź brzmi: zdecydowanie nie. W rzeczywistości większość interwencji kończy się mandatem lub pouczeniem, ale procedury różnią się znacząco od tych, które znamy z polskich dróg.
W amerykańskim systemie prawnym kontrola drogowa (tzw. traffic stop) jest traktowana jako tymczasowe zatrzymanie. Choć technicznie rzecz biorąc, w tym momencie nie jesteś wolny i nie możesz sobie po prostu odjechać, nie jest to tożsame z aresztowaniem. Policjant zatrzymuje Cię, ponieważ ma uzasadnione podejrzenie, że doszło do wykroczenia – może to być przekroczenie prędkości, jazda z przepaloną żarówką, czy niezapięte pasy.
Dla przeciętnego kierowcy kontrola przebiega spokojnie: funkcjonariusz sprawdza dokumenty, wypisuje mandat (citation) i puszcza Cię w dalszą drogę. Aresztowanie to zupełnie inny etap, który wymaga zaistnienia konkretnych okoliczności.
Choć standardowa kontrola to tylko formalność, istnieją sytuacje, w których funkcjonariusz ma prawo, a nawet obowiązek, dokonać aresztowania. Oto najczęstsze z nich:
To, co my często bierzemy za wstęp do aresztowania, w USA jest standardową procedurą bezpieczeństwa. Amerykańska policja zakłada, że każda kontrola niesie ze sobą ryzyko, ze względu na powszechny dostęp do broni palnej. Dlatego zachowanie funkcjonariuszy może wydawać się surowe.
Kiedy zobaczysz za sobą czerwone i niebieskie światła, powinieneś zjechać na pobocze, zgasić silnik i – co najważniejsze – zostać w samochodzie. W Polsce często wychodzimy do policjanta, by porozmawiać. W USA wyjście z auta bez polecenia jest traktowane jako zachowanie agresywne i może sprowokować funkcjonariusza do wyciągnięcia broni. Kluczowe jest trzymanie rąk na kierownicy tak, aby były widoczne. To nie oznacza, że jesteś aresztowany – to sygnał dla policjanta, że nie stanowisz zagrożenia.
Czy zauważyłeś kiedyś na nagraniach, że policjant podchodząc do auta, dotyka ręką jego tyłu lub bagażnika? To nie jest przypadek ani tik nerwowy. Robią to, aby zostawić swoje odciski palców na pojeździe. W razie, gdyby kontrola zakończyła się tragicznie, a sprawca uciekł, odciski na karoserii są dowodem łączącym konkretny radiowóz z konkretnym samochodem.
Warto wiedzieć, że mimo rygorystycznych procedur, jako kierowca w USA masz swoje prawa wynikające z Konstytucji:
Podsumowując, kontrola drogowa w USA to zazwyczaj stresujące, ale rutynowe zdarzenie. Dopóki przestrzegasz poleceń, trzymasz ręce na widoku i nie prowadzisz pod wpływem używek, szanse na aresztowanie są bliskie zeru. Amerykańscy funkcjonariusze cenią spokój i współpracę – im mniej gwałtownych ruchów, tym szybciej wrócisz na trasę ze swoim mandatem (lub, przy odrobinie szczęścia, tylko z ostrzeżeniem).