Gość (83.4.*.*)
Patriotyzm to pojęcie, które większości z nas kojarzy się z dumą, szacunkiem do tradycji i gotowością do poświęceń dla dobra wspólnego. To jedna z tych wartości, które spajają społeczeństwo. Jednak historia i współczesne prawo pokazują, że granica między szlachetnym porywem serca a naruszeniem przepisów bywa zaskakująco cienka. Czasami to, co jednostka postrzega jako akt najwyższego oddania ojczyźnie, w świetle kodeksu karnego staje się po prostu przestępstwem. Warto zrozumieć, gdzie kończy się obywatelska postawa, a zaczyna konflikt z prawem.
Jednym z najczęstszych obszarów, w których dochodzi do nieporozumień, jest traktowanie symboli narodowych – flagi, godła czy hymnu. W Polsce ochrona tych symboli jest zapisana wprost w Kodeksie karnym (art. 137). Choć wydaje się, że patriota nigdy by ich nie znieważył, rzeczywistość bywa bardziej skomplikowana.
Zdarza się, że osoby chcące zamanifestować swoje przywiązanie do barw narodowych, modyfikują je w sposób niedozwolony. Umieszczanie na fladze napisów, rysunków czy symboli grup politycznych, nawet jeśli mają one wydźwięk patriotyczny, może zostać uznane za jej znieważenie lub naruszenie zasad jej eksponowania. Podobnie rzecz ma się z „ratowaniem” starych flag – publiczne palenie zniszczonej flagi, nawet jeśli intencją jest jej godne zutylizowanie, może zostać źle zinterpretowane przez organy ścigania, jeśli nie odbywa się w ściśle określonych, prywatnych warunkach.
Poczucie odpowiedzialności za bezpieczeństwo kraju to cecha godna pochwały, ale tylko do momentu, gdy nie wchodzi ona w kompetencje służb państwowych. W sytuacjach kryzysowych, takich jak niepokoje społeczne czy napięcia na granicach, niektórzy obywatele decydują się na tworzenie „straży obywatelskich” lub grup patrolujących okolice.
Jeśli takie grupy zaczynają legitymować ludzi, stosować przymus bezpośredni lub ograniczać czyjąś wolność, ich członkowie narażają się na zarzuty karne. W państwie prawa monopol na stosowanie siły ma policja i wojsko. Działanie na własną rękę, nawet z głębokim przekonaniem, że robi się to dla dobra ojczyzny, może skończyć się oskarżeniem o bezprawne pozbawienie wolności, naruszenie nietykalności cielesnej, a nawet udział w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym, jeśli formacja ta posiada broń bez zezwolenia.
Często mylimy patriotyzm z nacjonalizmem, a ten drugi może łatwo osunąć się w stronę ksenofobii i nienawiści. Wyrażanie miłości do własnego narodu nie daje przyzwolenia na atakowanie innych grup etnicznych, wyznaniowych czy narodowościowych.
W polskim prawie (art. 256 i 257 Kodeksu karnego) publiczne propagowanie faszyzmu lub innego totalitarnego ustroju państwa oraz nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych jest surowo karane. Osoba, która podczas manifestacji patriotycznej wznosi hasła obraźliwe dla innych narodów, może uważać się za patriotę chroniącego „czystość” swojej kultury, ale w oczach prawa jest sprawcą przestępstwa. Granica przebiega tam, gdzie kończy się duma z własnych osiągnięć, a zaczyna pogarda i agresja wobec drugiego człowieka.
To jeden z najbardziej kontrowersyjnych tematów, znany na całym świecie dzięki sprawom takim jak ta Edwarda Snowdena czy Juliana Assange’a. Whistleblowerzy (sygnaliści) często argumentują, że ich działanie – polegające na wycieku tajnych dokumentów – jest aktem najwyższego patriotyzmu, ponieważ obywatele mają prawo wiedzieć o nadużyciach władzy.
Z perspektywy państwa i obowiązujących przepisów, ujawnienie informacji niejawnych, które mogą zagrozić bezpieczeństwu kraju, jest traktowane jako szpiegostwo lub zdrada tajemnicy państwowej. Nawet jeśli intencją sprawcy było naprawienie błędów systemu, prawo zazwyczaj nie uznaje „patriotycznej motywacji” za okoliczność wyłączającą winę, choć może ona wpłynąć na wymiar kary.
Wielu pasjonatów historii uważa się za wielkich patriotów, poświęcając wolny czas na poszukiwanie pamiątek z czasów wojennych. Problem pojawia się, gdy robią to bez odpowiednich pozwoleń od Konserwatora Zabytków. W Polsce od 2018 roku nielegalne poszukiwanie zabytków przy użyciu urządzeń elektronicznych (np. wykrywaczy metali) jest przestępstwem, a nie tylko wykroczeniem.
Osoba, która wykopuje z ziemi stary hełm czy odznaczenie, może czuć, że ratuje historię przed zapomnieniem. Jednak z punktu widzenia archeologii i prawa, takie działanie niszczy kontekst historyczny znaleziska. Przywłaszczenie sobie takich przedmiotów zamiast oddania ich do muzeum jest traktowane jako kradzież dobra o szczególnym znaczeniu dla kultury.
Warto wiedzieć, że nawet w warunkach wojny, gdzie patriotyzm jest wystawiany na najcięższą próbę, obowiązują zasady (np. Konwencje Genewskie). Żołnierz, który z miłości do ojczyzny dopuszcza się okrucieństwa wobec jeńców lub ludności cywilnej przeciwnika, nie jest bohaterem, lecz zbrodniarzem wojennym. Prawo międzynarodowe stoi na straży humanitaryzmu, który jest wartością nadrzędną nad interesem narodowym w sytuacjach ekstremalnych.
Podsumowując, patriotyzm staje się przestępstwem w momencie, gdy jednostka stawia własną interpretację „dobra ojczyzny” ponad obowiązujący porządek prawny i prawa innych ludzi. Prawdziwa miłość do kraju objawia się również w szacunku do jego praw, nawet jeśli w danej chwili wydają się one nam ograniczające.