Gość (37.30.*.*)
Termin „genderograf” nie odnosi się do powszechnie znanego zawodu czy oficjalnej dyscypliny naukowej, którą znajdziemy w klasyfikacji zawodów. W polskim kontekście słowo to zaistniało przede wszystkim jako nazwa konkretnego projektu i narzędzia internetowego. Jeśli spotkałeś się z tym określeniem, najprawdopodobniej dotyczy ono inicjatywy monitorującej aktywność organizacji pozarządowych oraz edukatorów w placówkach oświatowych.
Genderograf to system monitoringu i mapa interaktywna, która została stworzona przez Fundację Głos dla Życia. Głównym celem tego narzędzia jest zbieranie i udostępnianie informacji na temat działań prowadzonych w szkołach i przedszkolach, które twórcy projektu utożsamiają z tzw. ideologią gender.
W praktyce narzędzie to służy rodzicom oraz opiekunom do sprawdzania, jakie organizacje zewnętrzne współpracują z daną placówką edukacyjną. Na mapie nanoszone są punkty odpowiadające konkretnym wydarzeniom, warsztatom czy programom edukacyjnym, które zdaniem autorów projektu mogą budzić kontrowersje światopoglądowe lub naruszać prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami.
Mechanizm działania Genderografu opiera się na zgłoszeniach oraz analizie danych publicznych. Można go podzielić na kilka kluczowych elementów:
Warto zauważyć, że termin „genderograf” bywa też używany ironicznie lub potocznie w dyskusjach publicznych na określenie osób, które zajmują się tropieniem wpływów teorii gender w przestrzeni publicznej.
Jak każde narzędzie o charakterze światopoglądowym, Genderograf budzi skrajne emocje. Z jednej strony środowiska konserwatywne i pro-life widzą w nim niezbędne narzędzie ochrony rodziny i transparentności systemu edukacji. Podkreślają oni, że rodzice mają konstytucyjne prawo do decydowania o tym, jakie treści są przekazywane ich dzieciom, zwłaszcza w sferze moralności i płciowości.
Z drugiej strony, organizacje zajmujące się prawami człowieka oraz edukatorzy antydyskryminacyjni często krytykują to rozwiązanie. Argumentują, że takie mapowanie może prowadzić do stygmatyzacji placówek, ograniczenia dostępu do rzetelnej wiedzy o zdrowiu i bezpieczeństwie, a nawet do wywierania presji na dyrektorów szkół, by rezygnowali z ważnych programów profilaktycznych.
Słowo „genderograf” to neologizm powstały z połączenia angielskiego słowa gender (oznaczającego płeć kulturową/społeczną) oraz greckiego przyrostka -graphos (piszący, opisujący). Konstrukcja ta sugeruje „opisywanie płci” lub „mapowanie zjawisk związanych z płcią”. Choć brzmi naukowo, w polskim dyskursie jest ściśle powiązana z konkretną linią ideologiczną i nie funkcjonuje jako termin akademicki w socjologii czy psychologii.
Choć najczęściej mówi się o projekcie, czasem mianem „genderografa” określa się osoby zaangażowane w tworzenie tych zestawień lub aktywistów analizujących programy szkolne pod kątem treści ideologicznych. Nie jest to jednak określenie formalne. Jeśli szukasz informacji o kimś, kto zajmuje się naukowym badaniem ról płciowych, właściwym terminem będzie socjolog płci lub badacz (researcher) z zakresu gender studies.
Podsumowując, jeśli słyszysz o genderografie, niemal na pewno chodzi o monitoring szkół prowadzony przez organizacje konserwatywne, mający na celu informowanie rodziców o obecności edukacji seksualnej i antydyskryminacyjnej w placówkach oświatowych.