Gość (83.4.*.*)
Porównywanie afery Amber Gold do upadków gigantów takich jak Credit Suisse czy Silicon Valley Bank (SVB) często pojawia się w dyskusjach publicznych, ale eksperci finansowi i prawni szybko wytykają błędy w takim zestawieniu. Choć we wszystkich tych przypadkach mówimy o ogromnych pieniądzach i stratach, diabeł tkwi w szczegółach – a konkretnie w systemach prawnych i regulacjach, które obowiązują w Unii Europejskiej, a których nie ma w Szwajcarii czy USA.
Zanim przejdziemy do kwestii Unii Europejskiej, trzeba wyjaśnić fundamentalną różnicę w naturze tych podmiotów. Amber Gold nie było bankiem. Była to firma prywatna, działająca jako tzw. parabank, która w rzeczywistości okazała się klasyczną piramidą finansową. Nie posiadała licencji bankowej, nie podlegała nadzorowi finansowemu w takim stopniu jak banki i – co najważniejsze – depozyty w niej nie były gwarantowane przez państwo.
Z kolei Credit Suisse i Silicon Valley Bank to były pełnoprawne, licencjonowane instytucje finansowe. Ich problemy nie wynikały z oszustwa polegającego na wypłacaniu pieniędzy starym klientom z wpłat nowych, ale z błędów w zarządzaniu ryzykiem, gwałtownych zmian stóp procentowych i utraty płynności. To zupełnie inna kategoria problemu ekonomicznego.
Kluczowym argumentem krytyków jest fakt, że Polska jako członek Unii Europejskiej funkcjonuje w ramach bardzo rygorystycznego i ujednoliconego systemu nadzoru finansowego. UE po kryzysie w 2008 roku wprowadziła szereg dyrektyw (m.in. pakiet CRD IV/CRR), które narzucają bankom w całej wspólnocie surowe wymogi kapitałowe.
Szwajcaria, mimo że leży w sercu Europy, nie jest członkiem UE. Ma własny nadzór (FINMA) i własne zasady, które choć często podobne, pozwalają na większą autonomię. W przypadku Credit Suisse Szwajcarzy mogli pozwolić sobie na specyficzne rozwiązania ratunkowe (jak przymusowe przejęcie przez UBS), które wewnątrz Unii mogłyby zostać uznane za niedozwoloną pomoc publiczną lub naruszenie unijnych procedur restrukturyzacji (BRRD).
W Stanach Zjednoczonych system regulacyjny jest znacznie bardziej zdecentralizowany. Silicon Valley Bank podlegał specyficznym przepisom stanowym i federalnym, które za czasów administracji Donalda Trumpa zostały nieco poluzowane dla banków średniej wielkości. To właśnie to poluzowanie przepisów (tzw. "deregulacja") jest wskazywane jako jedna z przyczyn, dla których SVB mogło podjąć zbyt duże ryzyko.
W Unii Europejskiej takie "wybiórcze" traktowanie banków jest znacznie trudniejsze ze względu na istnienie Europejskiego Urzędu Nadzoru Bankowego (EBA). Polska, będąc w UE, musi dostosowywać swoje prawo do standardów, które mają zapobiegać powstawaniu takich "szarych stref", w jakiej działało Amber Gold. Krytyka porównania polega więc na tym, że Amber Gold było porażką lokalnego systemu nadzoru, która dziś – przy obecnych unijnych mechanizmach wczesnego ostrzegania – byłaby znacznie trudniejsza do powtórzenia na taką skalę.
W Unii Europejskiej Twoje oszczędności w bankach są chronione do kwoty 100 000 euro przez krajowe fundusze gwarancyjne (w Polsce jest to Bankowy Fundusz Gwarancyjny). W przypadku Amber Gold klienci nie mieli takiej ochrony, ponieważ firma nie była bankiem. To najważniejsza lekcja, jaką wyciągnięto z tej afery: zawsze sprawdzaj, czy instytucja, której powierzasz pieniądze, znajduje się na liście ostrzeżeń publicznych KNF.
Zrównywanie tych spraw jest krytykowane, ponieważ sugeruje, że mechanizmy bezpieczeństwa w Polsce (unijnej) są tak samo dziurawe, jak w przypadku amerykańskich banków regionalnych czy szwajcarskich gigantów. Tymczasem:
Krytycy podkreślają, że Polska jako część UE korzysta z tzw. "Single Rulebook" – zbioru jednolitych zasad dla wszystkich instytucji finansowych w Unii. Szwajcaria i USA grają według własnych, osobnych zasad, co sprawia, że przyczyny ich problemów oraz metody ich rozwiązywania są nieprzystawalne do polskiej rzeczywistości prawnej.
Podsumowując, wrzucanie tych trzech przypadków do jednego worka pomija fakt, że Polska jest częścią potężnego mechanizmu regulacyjnego, jakim jest Unia Europejska, który ma na celu właśnie to, by takie sytuacje jak Amber Gold nigdy nie były mylone z funkcjonowaniem legalnego systemu bankowego.