Gość (37.30.*.*)
Temat Jednomandatowych Okręgów Wyborczych (JOW) powraca w polskiej debacie publicznej jak bumerang, zazwyczaj przy okazji wyborów lub dyskusji o kondycji naszej demokracji. Wiele osób zastanawia się, czy dałoby się wprowadzić ten system „tylnymi drzwiami”, bez konieczności żmudnej i trudnej politycznie zmiany Konstytucji RP. Odpowiedź na to pytanie nie jest czarno-biała, ponieważ zależy od tego, o jakiej izbie parlamentu lub szczeblu samorządu mówimy.
Aby zrozumieć, gdzie leży problem, musimy zajrzeć do najważniejszego dokumentu w państwie. Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej w artykule 96 ust. 2 wyraźnie określa zasady przymiotnikowe wyborów do Sejmu. Czytamy tam, że wybory do Sejmu są powszechne, równe, bezpośrednie i proporcjonalne oraz odbywają się w głosowaniu tajnym.
Kluczowym słowem jest tutaj „proporcjonalne”. System JOW ze swojej natury jest systemem większościowym – mandat zdobywa ta osoba, która w danym okręgu otrzyma najwięcej głosów, a głosy oddane na pozostałych kandydatów „przepadają”. Taka konstrukcja stoi w bezpośredniej sprzeczności z konstytucyjnym wymogiem proporcjonalności. Oznacza to, że pełne wprowadzenie JOW-ów do Sejmu bez zmiany Konstytucji jest po prostu niemożliwe.
Warto jednak zauważyć, że JOW-y nie są w Polsce całkowitą nowością. Funkcjonują one z powodzeniem w wyborach do Senatu. Dlaczego tam są legalne? Ponieważ artykuł 97 Konstytucji, dotyczący Senatu, nie zawiera słowa „proporcjonalne”. Dzięki temu ustawodawca ma wolną rękę w kształtowaniu ordynacji wyborczej do wyższej izby parlamentu. W 2011 roku zmieniono prawo i od tego czasu senatorów wybieramy właśnie w jednomandatowych okręgach.
Podobnie sytuacja wygląda w samorządach. W gminach niebędących miastami na prawach powiatu (czyli w mniejszych miejscowościach do 20 tysięcy mieszkańców) radnych wybiera się w systemie JOW. Tutaj również nie ma konstytucyjnej przeszkody, ponieważ zasady wyborów lokalnych reguluje Kodeks wyborczy, a nie sztywne zapisy o proporcjonalności zawarte w ustawie zasadniczej.
Skoro wiemy już, że „czyste” JOW-y w Sejmie wymagają zmiany Konstytucji, pojawia się pytanie o systemy mieszane, wzorowane np. na modelu niemieckim. W takim układzie część posłów mogłaby być wybierana w okręgach jednomandatowych, a część z list ogólnopolskich lub regionalnych.
Tutaj opinie konstytucjonalistów są podzielone, ale przeważa pogląd, że system mieszany mógłby zostać uznany za zgodny z Konstytucją pod jednym, bardzo ważnym warunkiem: ostateczny podział mandatów w Sejmie musiałby odzwierciedlać proporcjonalne poparcie dla poszczególnych komitetów wyborczych.
W praktyce oznaczałoby to, że JOW-y służyłyby jedynie do personalnego wskazania posłów, ale nie mogłyby zaburzać ogólnej proporcji sił politycznych wynikającej z sumy głosów w całym kraju. Taka „częściowa” implementacja JOW-ów jest teoretycznie możliwa drogą ustawową, ale technicznie byłaby niezwykle skomplikowana w realizacji.
W Niemczech wyborca ma dwa głosy: jeden na konkretnego kandydata w swoim okręgu (system JOW), a drugi na listę partyjną. To ten drugi głos decyduje o tym, ile miejsc w parlamencie otrzyma dana partia. Jeśli partia zdobędzie więcej mandatów bezpośrednich (z JOW), niż wynikałoby to z jej wyniku procentowego, stosuje się tzw. mandaty wyrównawcze, aby zachować proporcjonalność. To pokazuje, że da się połączyć oba światy, choć wymaga to precyzyjnego prawa.
Poza wymogiem proporcjonalności, konstytucjonaliści wskazują na jeszcze jeden problem: zasadę równości (w znaczeniu materialnym). W systemie JOW głos oddany na kandydata, który przegrał, nie ma żadnego wpływu na skład Sejmu. W skali kraju mogłoby dojść do sytuacji, w której partia zdobywająca np. 20% głosów nie otrzymuje ani jednego mandatu, bo w każdym okręgu zajęła drugie miejsce. Trybunał Konstytucyjny mógłby uznać taką sytuację za naruszenie zasady, że każdy głos powinien mieć zbliżoną siłę wpływu na wynik wyborów.
Podsumowując, obecny stan prawny w Polsce wygląda następująco:
Bez szerokiego konsensusu politycznego pozwalającego na zmianę ustawy zasadniczej, radykalna reforma ordynacji do Sejmu w kierunku JOW pozostaje w sferze teoretycznych rozważań prawnych.