Jakie masz pytanie?

lub

Czy techniki MGT w żywności to nowe GMO?

przyszłość inżynierii genetycznej nowoczesne techniki genomowe edycja genów roślin
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Temat nowoczesnych technologii hodowlanych budzi mnóstwo emocji, a skróty takie jak MGT (Modern Genetic Technologies) czy NGT (New Genomic Techniques) coraz częściej pojawiają się w debacie publicznej. Wiele osób zadaje sobie pytanie: czy to po prostu nowa, sprytniejsza nazwa dla starego, kontrowersyjnego GMO? Odpowiedź nie jest czarno-biała, ponieważ diabeł tkwi w szczegółach technicznych oraz w tym, jak definiujemy ingerencję w naturę.

Czym dokładnie są techniki MGT i NGT?

Techniki MGT, częściej określane w dokumentach unijnych jako NGT (Nowe Techniki Genomowe), to zestaw nowoczesnych narzędzi biologii molekularnej, które pozwalają na bardzo precyzyjne wprowadzanie zmian w materiale genetycznym organizmów. Najbardziej znanym przedstawicielem tej grupy jest słynna metoda CRISPR/Cas9, nazywana często „molekularnymi nożyczkami”.

W przeciwieństwie do tradycyjnych metod hodowli, które polegają na krzyżowaniu roślin i liczeniu na łut szczęścia, MGT pozwala naukowcom celować w konkretne miejsce w genomie. Można tam coś „wyciąć”, „wyłączyć” lub delikatnie zmodyfikować, aby uzyskać pożądaną cechę, np. odporność na suszę czy wyższą zawartość witamin.

Kluczowa różnica: transgeneza a edycja genomu

Aby zrozumieć, czy MGT to „nowe GMO”, musimy spojrzeć na to, co dzieje się wewnątrz komórki. Tradycyjne GMO, które znamy z lat 90., opiera się głównie na transgenezie. Polega ona na wprowadzeniu do organizmu fragmentu DNA pochodzącego od zupełnie innego gatunku (np. gen bakterii do kukurydzy), aby nadać jej specyficzne właściwości.

Techniki MGT/NGT często opierają się na mutagenezie celowanej lub cisgenezie. Co to oznacza w praktyce?

  1. Mutageneza celowana: Zmieniamy geny, które roślina już posiada. To proces naśladujący naturalne mutacje, które zachodzą w przyrodzie od milionów lat, ale dzięki technologii dzieje się to znacznie szybciej i precyzyjniej.
  2. Cisgeneza: Wprowadzamy geny, ale pochodzące od tego samego gatunku lub blisko spokrewnionego (np. gen dzikiego ziemniaka do ziemniaka uprawnego).

Z punktu widzenia biologicznego, efekt końcowy technik MGT często jest niemożliwy do odróżnienia od zmian, które mogłyby zajść naturalnie lub w wyniku tradycyjnej hodowli. To właśnie ten argument jest najczęściej używany przez zwolenników MGT, by odróżnić je od „starego” GMO.

Dlaczego niektórzy nazywają to "nowym GMO"?

Mimo różnic technicznych, organizacje ekologiczne i niektórzy konsumenci używają określenia „nowe GMO” (ang. GMO 2.0). Wynika to głównie z kwestii prawnych i etycznych. W 2018 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że organizmy uzyskane za pomocą nowych technik mutagenezy podlegają tym samym restrykcyjnym przepisom, co tradycyjne GMO.

Dla krytyków każda sztuczna ingerencja w kod genetyczny, niezależnie od metody, powinna być ściśle monitorowana, znakowana i poddawana długotrwałym badaniom pod kątem wpływu na ekosystem. Obawy dotyczą głównie monopolizacji rynku nasion przez wielkie korporacje oraz potencjalnych, nieprzewidzianych skutków środowiskowych.

Co może nam dać MGT w żywności?

Zwolennicy technologii wskazują na szereg korzyści, które w dobie zmian klimatycznych mogą okazać się kluczowe:

  • Odporność na ekstremalną pogodę: Rośliny, które przetrwają fale upałów i susze.
  • Mniej pestycydów: Odmiany naturalnie odporne na szkodniki i grzyby wymagają mniej oprysków chemicznych.
  • Lepsze wartości odżywcze: Np. pszenica o obniżonej zawartości glutenu lub pomidory z większą ilością przeciwutleniaczy.
  • Dłuższa świeżość: Owoce i warzywa, które wolniej się psują, co pomaga w walce z marnowaniem żywności.

Jakie są aktualne regulacje w Unii Europejskiej?

Obecnie sytuacja prawna jest w fazie dynamicznych zmian. Komisja Europejska zaproponowała nowe ramy prawne, które mają poluzować restrykcje dla niektórych roślin uzyskanych metodami NGT. Według propozycji, rośliny, których modyfikacje mogłyby wystąpić naturalnie (tzw. kategoria 1 NGT), miałyby być traktowane podobnie jak rośliny z tradycyjnych hodowli – bez konieczności skomplikowanego procesu autoryzacji typowego dla GMO.

Warto jednak zaznaczyć, że debata wciąż trwa, a rządy poszczególnych państw członkowskich mają podzielone opinie. Na ten moment (stan na połowę 2024 roku) w sklepach unijnych żywność z MGT nie jest jeszcze powszechnie dostępna bez odpowiednich oznaczeń, ale proces legislacyjny zmierza w stronę większego otwarcia na te technologie.

Ciekawostka: Czy wiesz, że jemy "mutanty" od lat?

Warto wiedzieć, że wiele produktów, które uważamy za „naturalne”, powstało w wyniku tzw. mutagenezy radiacyjnej lub chemicznej stosowanej od lat 50. XX wieku. Polegało to na naświetlaniu nasion promieniowaniem, aby wywołać losowe zmiany w genach. W ten sposób powstały tysiące odmian zbóż, owoców i warzyw (np. niektóre odmiany czerwonych grejpfrutów czy jęczmienia browarnego). Techniki te nie są uznawane za GMO i nie wymagają specjalnego znakowania, mimo że są znacznie mniej precyzyjne niż nowoczesne MGT.

Podsumowując, to czy uznamy MGT za „nowe GMO”, zależy od tego, czy patrzymy na mechanizm działania (który jest inny), czy na sam fakt ingerencji w geny (który pozostaje wspólny). Technologia ta ma ogromny potencjał, by zrewolucjonizować rolnictwo, ale jej przyszłość na naszych talerzach zależy od ostatecznych decyzji politycznych i akceptacji społecznej.

Podziel się z innymi: