Gość (83.4.*.*)
Fascynacja mroczną stroną ludzkiej natury towarzyszy nam od zawsze. Świadczy o tym chociażby gigantyczna popularność podcastów true crime, książek kryminalnych czy seriali dokumentalnych o seryjnych mordercach. Czytamy, słuchamy, dyskutujemy na forach internetowych i analizujemy najgłośniejsze sprawy. W tym miejscu pojawia się jednak intrygujące pytanie: czy samo poruszanie tematyki przestępstw, rozkładanie ich na czynniki pierwsze lub pisanie o nich w sieci może być uznane za przestępstwo?
Krótka odpowiedź brzmi: nie, samo rozmawianie o przestępstwach nie jest nielegalne. Granica między wolnością słowa a łamaniem prawa bywa jednak bardzo cienka. Istnieją konkretne sytuacje, w których dyskusja o czynach zabronionych może sprowadzić na nas poważne kłopoty prawne.
W demokratycznym państwie prawa wolność słowa i wyrażania opinii jest jedną z fundamentalnych zasad. Gwarantuje ją między innymi Konstytucja RP (art. 54) oraz międzynarodowe traktaty praw człowieka. Oznacza to, że każdy z nas ma prawo do:
Dziennikarze śledczy, autorzy kryminałów, podcasterzy oraz naukowcy (np. kryminolodzy i socjologowie) codziennie poruszają tematykę morderstw, kradzieży, oszustw czy cyberprzestępczości. Robią to w pełni legalnie, ponieważ ich celem jest informowanie, edukowanie, prowadzenie badań lub dostarczanie rozrywki.
Gdzie zatem leży haczyk? Prawo zaczyna interweniować wtedy, gdy dyskusja przestaje być czystą analizą lub relacją, a zaczyna aktywnie szkodzić, namawiać do złego lub utrudniać działanie wymiaru sprawiedliwości.
Polski Kodeks karny (k.k.) bardzo precyzyjnie określa sytuacje, w których słowa mogą zostać uznane za czyn zabroniony. Oto najważniejsze przypadki, w których poruszanie tematyki przestępstw łamie prawo:
To jedna z najważniejszych granic. Rozmawianie o zbrodni jest legalne, ale namawianie do jej popełnienia lub wyrażanie aprobaty dla niej już nie.
Samo opisywanie mechanizmu przestępstwa (np. jak działają oszuści metodą „na wnuczka”) w celach ostrzegawczych jest legalne i pożyteczne. Jednak publikowanie szczegółowych instrukcji krok po kroku, które mają ułatwić komuś złamanie prawa, może zostać uznane za pomocnictwo lub podżeganie.
Szczególnie rygorystycznie traktowane jest to w kontekście terroryzmu (art. 255a k.k. zabrania rozpowszechniania treści mogących ułatwić popełnienie przestępstwa o charakterze terrorystycznym, np. instrukcji budowy bomby) oraz cyberprzestępczości (udostępnianie narzędzi i instrukcji do hackingu z intencją wyrządzenia szkody).
Dziennikarze i twórcy true crime muszą bardzo uważać na to, skąd czerpią informacje. Publiczne rozpowszechnianie wiadomości z postępowania przygotowawczego (czyli zanim sprawa trafi do sądu), zanim zostaną one ujawnione w postępowaniu sądowym, bez zezwolenia osoby prowadzącej postępowanie, jest przestępstwem zagrożonym grzywną, karą ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat 2.
Czasami przestępstwem nie jest to, że o czymś mówimy, ale to, że mówimy o tym... niewłaściwym osobom. Jeśli posiadasz wiarygodną informację o przygotowaniu, próbie popełnienia lub popełnieniu najcięższych zbrodni (takich jak zabójstwo, zamach stanu, terroryzm czy pedofilia) i zamiast zgłosić to organom ścigania, jedynie dyskutujesz o tym ze znajomymi lub opisujesz to w internecie, popełniasz przestępstwo niezawiadomienia o czynie zabronionym.
Analizując niewyjaśnione sprawy kryminalne, łatwo wejść w rolę internetowego detektywa. Trzeba jednak pamiętać, że publiczne oskarżenie konkretnej, żyjącej osoby o popełnienie przestępstwa (np. „ten sąsiad na pewno zabił tę dziewczynę, widziałem jak dziwnie patrzył”), bez twardych dowodów i wyroku sądu, może skończyć się procesem o zniesławienie.
Jeśli prowadzisz bloga, nagrywasz podcasty, piszesz książki lub po prostu lubisz dyskutować o sprawach kryminalnych na grupach dyskusyjnych, warto trzymać się kilku złotych zasad, które zapewnią Ci pełne bezpieczeństwo prawne:
Poruszanie tematyki przestępstw jest całkowicie legalne i stanowi ważny element debaty publicznej, edukacji oraz kultury. Dopóki Twoje dyskusje służą analizie, przestrodze lub rozrywce, a nie namawianiu do zbrodni, ułatwianiu jej czy niszczeniu czyjejś reputacji – możesz spać spokojnie.