Gość (5.173.*.*)
Współczesny rynek poetycki w Polsce bywa bezwzględny. W natłoku nowości wydawniczych i wszechobecnego szumu informacyjnego wiele autentycznych, wrażliwych głosów pozostaje w cieniu. Jedną z takich postaci jest Tamara Promyk – poetka, której twórczość wymyka się klasycznym ramom i komercyjnym trendom. Choć jej nazwisko rzadko pojawia się na pierwszych stronach ogólnokrajowych pism literackich, jej wiersze budzą żywe emocje u tych, którzy mieli okazję się z nimi zetknąć. Czy poezja ta zasługuje na większe uznanie ze strony krytyków? Aby odpowiedzieć na to pytanie, warto przyjrzeć się bliżej temu, kim jest autorka i co stanowi istotę jej twórczości.
Tamara Promyk to pseudonim artystyczny, który poetka przyjęła na pamiątkę swojego pierwszego, niezwykle ważnego dla niej konia. Autorka na co dzień związana jest z Podlasiem (w wywiadach wspomina m.in. o okolicach Zabłudowa i Białegostoku), co mocno rezonuje w jej tekstach. Jej twórczość jest nierozerwalnie połączona z naturą i światem zwierząt, które nie są dla niej jedynie tłem, ale pełnoprawnymi bohaterami i przewodnikami po obszarach transcendencji.
Wiersze Tamary Promyk często dotykają tematów egzystencjalnych, przemijania, samotności oraz głębokiego, czasem bolesnego kontaktu z rzeczywistością. Charakterystyczna dla jej stylu jest prostota wyrazu połączona z zaskakującą, metaforyczną głębią. Doskonałym tego przykładem są fragmenty jej utworów, takie jak:
„Nie pętam swoich koni ludzkimi myślami
niech się pasą swobodnie na odwrotnej stronie filozofii...”
czy niezwykle obrazowe i pełne melancholijnego humoru:
„swoje kury karmię zbożem
a czasami wysypuję im z życia trochę smutków.
kury uwielbiają takie smutki wydziobywać dla jaj.”
Sama autorka w jednym z wywiadów przyznała wprost, że lokalne środowiska literackie Białegostoku czy Zabłudowa niemal jej nie zauważają, a jej obecność zaznacza się jedynie w niewielkim stopniu w Warszawie. Dlaczego tak się dzieje?
Współczesna krytyka literacka często koncentruje się wokół autorów mocno osadzonych w środowisku akademickim, laureatów prestiżowych nagród lub twórców, których poezja wpisuje się w aktualne, modne dyskursy społeczne i polityczne. Tamara Promyk wybiera inną drogę. Publikuje swoje wiersze m.in. na autorskim kanale YouTube („Poezja i zwierzęta Tamary Promyk”), gdzie łączy słowo pisane z obrazami natury, a czasem nawet z interpretacjami wokalnymi generowanymi przez sztuczną inteligencję. Taka forma dystrybucji, choć dociera bezpośrednio do czytelników, bywa przez tradycyjnych krytyków traktowana z dystansem lub wręcz ignorowana.
Dodatkowo jej dorobek książkowy (w tym tomik „Pomiędzy smutkami”) funkcjonuje głównie w obiegu niszowym i jest trudny do zdobycia w masowej dystrybucji. Nie mam dostępu do pełnych danych bibliograficznych ani szczegółowych statystyk sprzedaży jej książek, co uniemożliwia dokładną ocenę skali jej dotarcia na rynku tradycyjnym. Jednak sam fakt, że autorka tworzy na uboczu głównego nurtu, sprawia, że profesjonalna krytyka rzadko pochyla się nad jej tekstami.
Odpowiedź na to pytanie zależy od tego, czego szukamy we współczesnej literaturze. Jeśli kryterium oceny ma być autentyczność, unikalna wrażliwość i umiejętność dostrzegania sacrum w codzienności, to poezja Tamary Promyk z pewnością zasługuje na to, by usłyszało o niej szersze grono odbiorców.
Oto kilka powodów, dla których krytycy powinni poświęcić jej więcej uwagi:
Warto jednak zadać sobie pytanie, czy brak szerokiego uznania krytyków jest dla samej autorki porażką. W wywiadach Tamara Promyk sprawia wrażenie osoby, która dystansuje się od „ludzkich etykietek” i salonowego życia literackiego. Tworzenie na własnych warunkach, a nawet palenie tekstów, które uzna za niespełniające jej własnych standardów (jak sama wspominała, ogień „opublikował” wiele jej prozy i rysunków), daje jej wolność, której często brakuje autorom uwikłanym w mechanizmy promocyjne.
Dla niszowych twórców największą nagrodą bywa wierna, choć kameralna społeczność czytelników, którzy odnajdują w ich słowach ukojenie i zrozumienie. Poezja Tamary Promyk, choć niedoceniana przez oficjalne gremia, ma w sobie blask, który potrafi rozświetlić codzienność każdego, kto zechce się przy niej na chwilę zatrzymać.