Gość (83.4.*.*)
Sformułowanie, o które pytasz, to fascynujący przykład tego, jak internetowa popkultura miesza się z autentycznym dziedzictwem językowym. Choć na pierwszy rzut oka „Żodyń ini żni” może brzmieć jak czysty bełkot wymyślony na potrzeby memów z uśmiechniętym psem rasy Shiba Inu (znanym szerzej jako Pieseł lub Doge), prawda leży gdzieś pośrodku. Mamy tu do czynienia z klasycznym przypadkiem zapożyczenia gwarowego, które zostało „przepuszczone” przez filtr internetowej nowomowy.
Fundamentem tego wyrażenia jest słowo „żodyn”, które nie jest wymysłem internautów. To autentyczny regionalizm, występujący głównie w gwarze śląskiej oraz wielkopolskiej. W języku ogólnopolskim oznacza ono po prostu „żaden”.
W polskim internecie słowo to zyskało drugie życie około 2013-2014 roku dzięki memowi z pulchnym psem rasy Shiba Inu, który z ironicznym uśmiechem „wypowiadał” kwestię: „Żodyn nie wie...”. Mem ten służył do komentowania sytuacji, w których ktoś zachował coś w tajemnicy lub gdy nikt nie znał odpowiedzi na jakieś pytanie. Sukces tego mema sprawił, że wiele osób, szczególnie młodszych, zaczęło kojarzyć słowo „żodyn” wyłącznie z psami z internetu, całkowicie zapominając o jego dialektalnych korzeniach.
O ile „żodyn” ma silne podstawy w gwarze, o tyle dopisek „ini żni” (lub podobne warianty typu „ini wie”) to już czysty wytwór estetyki memów. W świecie Pieseła i innych zwierzęcych bohaterów internetu często stosuje się tzw. „dogespeak” (psiamowę). Polega ona na celowym zniekształcaniu słów, dodawaniu błędnych końcówek i zmiękczaniu głosek, aby nadać wypowiedziom infantylny, zabawny charakter.
„Ini żni” to prawdopodobnie fonetyczna, mocno przerysowana wariacja na temat frazy „i nie wie” lub „ani ani”. W tym przypadku autorzy memów poszli o krok dalej niż tylko użycie gwary – stworzyli hybrydę, która ma brzmieć jak „gwara piesełowa”.
Odpowiedź na pytanie, czy traktowanie tego jako slangu jest błędem, nie jest jednoznaczna:
Można więc powiedzieć, że mamy do czynienia z rekontekstualizacją. Internauci wzięli autentyczne słowo z gwary śląskiej, bo brzmiało dla nich egzotycznie i zabawnie, a następnie obudowali je własnymi, zniekształconymi strukturami.
To zjawisko nie dotyczy tylko „żodyna”. Polski internet uwielbia zapożyczenia z gwar (szczególnie śląskiej, góralskiej czy podlaskiej), ponieważ:
Warto dodać, że pies, który stał się twarzą mema „Żodyn”, to nie ten sam słynny „Doge” (o imieniu Kabosu), którego znamy z większości obrazków. W polskiej wersji mema „Żodyn nie wie” wykorzystano zdjęcie wyjątkowo okrągłego przedstawiciela rasy Shiba Inu, co dodatkowo potęgowało komizm – pies wyglądał na kogoś, kto nie tylko „żodyn nie wie”, ale też „żodyn mu nie zabierze kiełbasy”.
Podsumowując, „Żodyń ini żni” to językowy koktajl. Choć jego baza (żodyn) pochodzi prosto z polskich regionów, to sposób podania i dodatki (ini żni) są już czystym produktem kultury cyfrowej. Jeśli spotkasz kogoś, kto twierdzi, że to tylko slang z memów, możesz go wyprowadzić z błędu, wskazując na bogatą historię śląskiej godki.