Gość (37.30.*.*)
Wyobraźmy sobie na chwilę, że ludzka ewolucja potoczyła się nieco innym torem lub że projektujemy „człowieka przyszłości”, który ma sprostać zupełnie nowym wyzwaniom. Zmiany w budowie szkieletu, układzie nerwowym czy samej chemii krwi, o które pytasz, stworzyłyby istotę, która na pierwszy rzut oka wyglądałaby znajomo, ale jej możliwości fizjologiczne i fizyczne byłyby fascynującą mieszanką supermocy i nowych ograniczeń.
Dodatkowy, trzynasty kręg piersiowy (standardowo mamy ich dwanaście) znacząco wpłynąłby na proporcje tułowia. Taka zmiana prawdopodobnie wiązałaby się z posiadaniem dodatkowej pary żeber. Efekt? Dłuższy tułów i większa klatka piersiowa, co mogłoby zapewnić więcej miejsca na rozbudowane płuca lub większe serce. Z drugiej strony, dodatkowy kręg w tym odcinku mógłby nieco ograniczyć elastyczność rotacyjną kręgosłupa, ale za to zwiększyć stabilność całej konstrukcji.
Jeśli dodamy do tego nogi dłuższe o łącznie 5 cm (2,5 cm w udzie i 2,5 cm w podudziu), otrzymamy sylwetkę znacznie smuklejszą i predysponowaną do biegów długodystansowych. Dłuższe dźwignie w nogach oznaczają większy krok, co przy odpowiednim wytrenowaniu mięśni czyniłoby nas naturalnymi maratończykami.
Siedem dodatkowych kości w każdej dłoni i stopie to rewolucja w motoryce. Obecnie dłoń ma 27 kości. Zwiększenie tej liczby do 34 mogłoby oznaczać dodatkowe palce lub – co ciekawsze – dodatkowe stawy wewnątrz śródręcza. To, w połączeniu z dodatkową warstwą mięśni, dałoby nam chwyt o niespotykanej sile i precyzji. Moglibyśmy wykonywać prace manualne, które dziś wymagają specjalistycznych narzędzi.
Jednak prawdziwym wyzwaniem byłaby neurologia. Podwojenie liczby zakończeń nerwowych na podeszwach stóp i zewnętrznych stronach dłoni uczyniłoby nas niezwykle wrażliwymi na dotyk.
To najbardziej fantastyczny element tej układanki. Ludzka krew opiera się na hemoglobinie zawierającej żelazo, która transportuje tlen. Niebieskie krwinki wykorzystujące miedź (hemocyjaninę) spotykamy u niektórych mięczaków i stawonogów (np. u skrzypłoczy).
Gdyby 16,5% naszych krwinek zawierało miedź, nasza krew po zmieszaniu z czerwoną hemoglobiną mogłaby przybrać lekko fioletowy lub purpurowy odcień. Hemocyjanina jest zazwyczaj mniej wydajna w transporcie tlenu w wysokich temperaturach niż hemoglobina, ale świetnie radzi sobie w środowiskach o niskiej zawartości tlenu. Taka hybrydowa krew mogłaby sprawić, że stalibyśmy się bardziej odporni na niedotlenienie (hipoksję), co byłoby idealne dla alpinistów lub osób żyjących na dużych wysokościach.
Ciekawostką jest temperatura tych krwinek – 37,7°C. Jest ona o około 1,1°C wyższa od standardowej temperatury ciała zdrowego człowieka (36,6°C). Stała produkcja tak „ciepłych” komórek podniosłaby nasz ogólny metabolizm. Bylibyśmy istotami o wyższej temperaturze wewnętrznej, co mogłoby nas chronić przed wieloma infekcjami (wiele bakterii i wirusów nie lubi ciepła), ale wymagałoby dostarczania znacznie większej ilości kalorii każdego dnia.
Zapytałeś o wpływ poszerzenia naczyń krwionośnych o 0,004 mm (czyli 4 mikrometry). Choć wydaje się to wartością znikomą, w skali mikrokrążenia ma to ogromne znaczenie.
Analiza fizyczna i matematyczna:
Wynik: Opór naczyniowy w najmniejszych naczyniach spadłby o ponad 80%.
Co to oznacza w praktyce? Tak drastyczne obniżenie oporu przy zachowaniu tej samej siły skurczu serca doprowadziłoby do gwałtownego spadku ciśnienia tętniczego. Aby utrzymać krążenie, nasze serca musiałyby bić znacznie szybciej lub być znacznie większe, aby przepompować krew przez te „szersze autostrady”. Jednak w połączeniu z dodatkowymi krwinkami i wyższą temperaturą, szersze naczynia mogłyby ułatwiać termoregulację i szybsze dostarczanie składników odżywczych do mięśni.
Taka osoba byłaby prawdopodobnie wyższa i silniejsza, o bardzo ciepłej skórze i niezwykle zręcznych dłoniach. Musiałaby jednak nosić specjalistyczne obuwie ochronne ze względu na nadwrażliwość stóp i spożywać ogromne ilości pożywienia, by zasilić swój „podkręcony” metabolizm. Dzięki miedzi we krwi i szerszym naczyniom, jej wytrzymałość fizyczna mogłaby być fenomenalna, a odporność na zimno (dzięki wyższej temperaturze wewnętrznej) znacznie większa niż u nas.
Byłby to model człowieka przystosowanego do ekstremalnego wysiłku, ale jednocześnie bardzo wrażliwego na bodźce zewnętrzne.
Wspomniany wcześniej skrzypłocz (Limulus polyphemus) ma krew, która jest całkowicie niebieska dzięki hemocyjaninie. Jego krew jest tak cenna dla medycyny, że litr kosztuje około 15 000 dolarów. Wykorzystuje się ją do testowania czystości leków i szczepionek, ponieważ reaguje ona natychmiastowym skrzepnięciem w kontakcie z najmniejszą ilością toksyn bakteryjnych. Dodatek miedzi do ludzkiej krwi mógłby więc teoretycznie dać nam niesamowity system wczesnego ostrzegania przed infekcjami!