Gość (37.30.*.*)
Zapiekanka to niekwestionowana królowa polskiego street foodu, która mimo upływu lat i zalewu burgerowni czy kebabów, wciąż trzyma się mocno. Jej zapach – mieszanka pieczonych pieczarek, topionego sera i chrupiącej bułki – potrafi przywołać wspomnienia z dzieciństwa niemal każdemu, kto dorastał w Polsce. Choć dziś spotykamy wersje z szynką, szczypiorkiem, a nawet ananasem, to ta klasyczna, z pieczarkami i serem, pozostaje absolutnym wzorcem.
Historia tego kultowego dania sięga lat 70. XX wieku, a konkretnie dekady rządów Edwarda Gierka. Był to czas, kiedy do Polski zaczęły nieśmiało pukać zachodnie trendy, ale gospodarka niedoboru wymuszała ogromną kreatywność. Zapiekanka powstała jako polska odpowiedź na pizzę, dostosowana do ówczesnych realiów rynkowych. Ponieważ o prawdziwą mozzarellę czy włoską salami było niezwykle trudno, wykorzystano to, co było pod ręką: podłużne bułki pszenne, ogólnodostępne pieczarki oraz ser żółty (najczęściej typu edamski lub gouda).
Pierwsze budki z zapiekankami zaczęły pojawiać się na ulicach polskich miast w połowie lat 70. Największą popularność zdobyły w Warszawie i Krakowie. To właśnie krakowski Kazimierz i słynny „Okrąglak” na Placu Nowym stały się z czasem mekką miłośników tego dania, choć warto pamiętać, że zapiekanka narodziła się jako produkt masowy, dostępny w niemal każdym większym mieście przy dworcach i głównych traktach spacerowych.
Sukces zapiekanki tkwił w jej prostocie i dostępności. Był to jeden z niewielu posiłków „na szybko”, który można było zjeść na gorąco, stojąc przy metalowym stoliku lub idąc chodnikiem. W czasach PRL-u, gdy mięso było towarem reglamentowanym, jarska kompozycja oparta na grzybach była strzałem w dziesiątkę. Co ciekawe, pierwsze zapiekanki często nie miały nawet ketchupu – ten luksusowy dodatek pojawił się na szerszą skalę nieco później, stając się nieodłącznym elementem klasycznego zestawu.
Oryginalna bułka do zapiekanki nie była zwykłą bagietką. Musiała być to długa, pszenna bułka o dość miękkim miąższu, który pod wpływem temperatury i soku z pieczarek stawał się delikatnie wilgotny, podczas gdy skórka nabierała idealnej chrupkości.
Przygotowanie idealnej zapiekanki w domu nie jest trudne, ale wymaga trzymania się kilku zasad. Kluczem jest odpowiednie przygotowanie pieczarek – nie mogą być surowe, bo puszczą wodę w piekarniku i sprawią, że bułka będzie gumowata.
Choć tradycja jest ważna, w domu możemy pozwolić sobie na małe ulepszenia. Aby zapiekanka była jeszcze lepsza, warto wymieszać dwa rodzaje sera – np. tłustą goudę dla smaku i odrobinę mozzarelli (tej wiórkowanej) dla idealnej ciągliwości. Jeśli lubisz ostrzejsze klimaty, do pieczarek podczas smażenia możesz dodać szczyptę płatków chili.
Pamiętaj, że sekretem najlepszej zapiekanki jest proporcja. Farszu powinno być tyle, by dominował nad pieczywem, ale nie na tyle dużo, by bułka pod nim „utonęła”. Domowa wersja ma tę przewagę nad kupną, że nie oszczędzamy na składnikach, dzięki czemu każda kęs to idealne połączenie chrupiącego spodu i kremowej góry.