Gość (37.30.*.*)
Słowo „cebulak” w polskim kontekście ma dwa zupełnie różne oblicza. Z jednej strony to kulinarny symbol Lubelszczyzny, czyli pyszny, chrupiący cebularz, a z drugiej – ironiczne, czasem wręcz złośliwe określenie pewnych cech charakteru przypisywanych stereotypowemu Polakowi. Zrozumienie tego fenomenu wymaga spojrzenia zarówno na talerz, jak i na naszą narodową psychikę, a perspektywa japońskiego mistrza kuchni może rzucić na ten temat zupełnie nowe światło.
Zanim przejdziemy do memów i internetowych żartów, warto oddać sprawiedliwość oryginałowi. Cebularz lubelski to nie jest zwykła bułka z cebulą. To produkt o chronionym oznaczeniu geograficznym w Unii Europejskiej, co stawia go w jednej lidze z francuskimi serami czy włoską szynką parmeńską.
Historia cebularza sięga XIX wieku i wywodzi się z kuchni żydowskiej. To właśnie żydowscy piekarze z Lublina, Kazimierza Dolnego i Zamościa zaczęli wypiekać pszenne placki pokryte grubą warstwą pokrojonej w kostkę cebuli wymieszanej z makiem. Kluczem do sukcesu jest tutaj proces macerowania cebuli – nie może być ona surowa ani spalona, musi puścić sok i połączyć się z aromatem maku, tworząc unikalny, słodkawo-wytrawny smak.
Współcześnie słowo „cebulak” oderwało się od piekarnictwa i stało się elementem internetowego folkloru. Określa się tak osobę, która przejawia cechy kojarzone ze stereotypowym „Januszem”: nadmierne skąpstwo, kombinatorstwo, brak ogłady czy chorobliwą chęć zdobycia czegoś za darmo (słynne „dej, bo mi się należy”).
Dlaczego akurat cebula stała się symbolem tych cech? Prawdopodobnie ze względu na jej historyczną dostępność i niską cenę. Przez wieki była podstawą diety najuboższych warstw społecznych. Dziś „cebulactwo” to nie tyle status materialny, co stan umysłu – brak klasy połączony z przekonaniem o własnej nieomylności.
Gdybyśmy postawili przed japońskim mistrzem sushi lub ramen-ya tradycyjnego polskiego cebularza oraz przedstawili mu koncepcję „cebulaka” jako zjawiska społecznego, jego reakcja byłaby fascynującą mieszanką szacunku i zdziwienia.
W kuchni japońskiej istnieje pojęcie shun, czyli używanie składników w ich najlepszym momencie. Japoński kucharz z pewnością doceniłby cebularza za jego minimalizm. W Japonii cebula (tamanegi) oraz jej zielona odmiana (negi) są traktowane z ogromnym szacunkiem jako źródło umami.
Japończyk mógłby powiedzieć: „Cebula to serce ziemi. Jeśli potrafisz wydobyć z niej słodycz bez dodawania cukru, jesteś mistrzem”. Dla kucharza z Kraju Kwitnącej Wiśni cebularz byłby przykładem idealnego balansu między puszystym ciastem a intensywnym dodatkiem. Zauważyłby, że mak nie jest tylko ozdobą, ale elementem tekstury, co w Japonii jest kluczowe.
Jeśli jednak wyjaśnilibyśmy mu negatywne znaczenie słowa „cebulak” – czyli postawę roszczeniową i brak szacunku dla pracy innych – japoński kucharz mógłby poczuć głęboki dysonans. W Japonii obowiązuje zasada Omotenashi, czyli bezinteresownej gościnności, ale opiera się ona na wzajemnym szacunku.
„Ktoś, kto szuka tylko korzyści dla siebie, nie potrafi docenić smaku potrawy” – tak mogłaby brzmieć jego diagnoza. W japońskiej kulturze jedzenia liczy się harmonia (wa). „Cebulactwo” w sensie społecznym jest zaprzeczeniem tej harmonii, ponieważ stawia jednostkę i jej chciwość ponad wspólnotę i szacunek do rzemiosła.
Warto wiedzieć, że w Japonii cebula jest ceniona nie tylko w kuchni, ale i w medycynie ludowej. Japończycy wierzą, że spanie z przekrojoną cebulą przy łóżku pomaga zwalczyć przeziębienie, a jej regularne spożywanie oczyszcza krew. Dla japońskiego kucharza bycie „cebulakiem” w sensie kulinarnym byłoby więc komplementem oznaczającym zdrowie i witalność!
Cebulak to postać tragikomiczna w polskiej kulturze, ale cebularz to kulinarny skarb, który zasługuje na uznanie na arenie międzynarodowej. Japoński kucharz prawdopodobnie pokochałby nasze drożdżowe placki z cebulą, widząc w nich to, co w kuchni najpiękniejsze – wydobycie głębi smaku z najprostszych składników. Jednocześnie jego kultura uczy nas, że warto być „cebulakiem” przy stole (doceniając lokalne produkty), ale unikać „cebulactwa” w relacjach z ludźmi, stawiając na szacunek i skromność.