Gość (37.30.*.*)
Kiedy myślimy o szejkersach, przed oczami często stają nam minimalistyczne meble, proste drewniane krzesła i wnętrza, które wyglądają jak z katalogu nowoczesnego designu. Jednak za tą estetyką kryje się historia jednej z najbardziej radykalnych i fascynujących grup religijnych w historii Stanów Zjednoczonych. Szejkersi, czyli Zjednoczone Towarzystwo Wierzących w Powtórne Przyjście Chrystusa, to wspólnota, która próbowała stworzyć niebo na ziemi poprzez surową dyscyplinę, całkowitą równość i... rezygnację z prokreacji.
Ruch narodził się w XVIII-wiecznej Anglii jako odłam kwakrów. Ich nazwa – początkowo prześmiewcza – wzięła się od specyficznego sposobu modlitwy. Podczas nabożeństw członkowie grupy wpadali w religijny ekstazę, która objawiała się drżeniem ciała, tańcem, a nawet krzykami (ang. shaking). Z czasem sami zaczęli nazywać siebie szejkersami.
Kluczową postacią dla ruchu była Ann Lee, znana jako Matka Ann. W 1774 roku, uciekając przed prześladowaniami w Anglii, wyemigrowała wraz z grupą zwolenników do Ameryki. To tam, w okolicach Albany w stanie Nowy Jork, szejkersi zaczęli budować swoje unikalne osady, które w szczytowym momencie (połowa XIX wieku) liczyły około 6 tysięcy członków.
Życie w osadzie szejkersów nie przypominało niczego, co znali ówcześni Amerykanie. Ich świat opierał się na kilku fundamentalnych zasadach, które dla wielu postronnych obserwatorów były szokujące:
Motto szejkersów brzmiało: "Hands to work and hearts to God" (Ręce do pracy, serca dla Boga). Praca nie była dla nich przykrym obowiązkiem, lecz formą modlitwy. Wierzyli, że jeśli coś robią, muszą to robić najlepiej jak potrafią, bo ich praca jest darem dla Stwórcy. To właśnie to podejście zrodziło słynny styl szejkerski.
Ich meble i przedmioty codziennego użytku cechowały się brakiem zbędnych ozdób, czystością formy i niezwykłą funkcjonalnością. Uważali, że ornamenty są wyrazem pychy i oszustwa. Paradoksalnie, ta surowość stała się inspiracją dla współczesnego modernizmu i skandynawskiego designu.
Choć żyli w odizolowanych wspólnotach, szejkersi byli niezwykle innowacyjni. Chęć usprawnienia pracy doprowadziła ich do wielu odkryć. Choć nie zawsze dbali o patenty, przypisuje się im wynalezienie lub znaczne udoskonalenie takich rzeczy jak:
Przyczyna upadku szejkersów jest dość oczywista i wynika bezpośrednio z ich zasad. Skoro obowiązywał całkowity celibat, wspólnota nie mogła powiększać się naturalnie. Nowi członkowie musieli pochodzić z zewnątrz – byli to albo nawróceni dorośli, albo sieroty przyjmowane na wychowanie (które po osiągnięciu pełnoletności mogły zdecydować, czy chcą zostać).
Wraz z rozwojem przemysłu, urbanizacją i zmianami społecznymi w USA, coraz mniej osób decydowało się na tak surowe życie. Sierocińce państwowe zaczęły przejmować rolę opiekuńczą, więc dopływ "nowej krwi" wysechł. Dziś na świecie pozostała już tylko jedna aktywna wspólnota szejkersów w Sabbathday Lake w stanie Maine, licząca zaledwie kilka osób.
Mimo surowych zasad, szejkersi kochali muzykę. Ich najsłynniejsza pieśń, "Simple Gifts", stała się klasykiem amerykańskiej kultury ludowej i do dziś jest wykonywana na całym świecie. Ich taniec, choć początkowo chaotyczny, z czasem stał się bardzo uporządkowany – członkowie wspólnoty poruszali się w precyzyjnych liniach i kręgach, co miało symbolizować jedność i porządek królestwa niebieskiego.