Gość (83.4.*.*)
Pogoń za rekordami prędkości to fascynująca historia ludzkiej ambicji, inżynieryjnego geniuszu i walki z prawami fizyki. Jeśli interesujesz się motoryzacją w jej najbardziej ekstremalnym wydaniu, na pewno obiły Ci się o uszy nazwy Bloodhound SSC i Bloodhound LSR. Choć na pierwszy rzut oka mogą wydawać się tym samym pojazdem, w rzeczywistości reprezentują dwa różne etapy tego samego projektu – etap wielkich marzeń oraz etap twardej, biznesowej rzeczywistości.
Główna różnica między Bloodhound SSC a Bloodhound LSR nie tkwi w samej konstrukcji ramy czy kół, ale w strukturze właścicielskiej, finansowaniu i strategii operacyjnej. Bloodhound SSC (SuperSonic Car) to pierwotna wersja projektu, zainicjowana w 2008 roku przez Richarda Noble’a i Andy’ego Greena – ludzi, którzy już wcześniej bili rekordy prędkości. Ich celem było nie tylko pobicie istniejącego rekordu (763 mph), ale przekroczenie magicznej bariery 1000 mph (ok. 1609 km/h).
Niestety, ambitny projekt napotkał ogromne problemy finansowe, co doprowadziło do bankructwa firmy w 2018 roku. Wtedy na scenę wkroczył przedsiębiorca Ian Warhurst, który wykupił aktywa i uratował pojazd przed trafieniem do muzeum lub na złom. Wraz z nowym właścicielem przyszła nowa nazwa: Bloodhound LSR (Land Speed Record). Zmiana ta symbolizowała nowe podejście – bardziej skoncentrowane na etapowym osiąganiu celów i realnym zarządzaniu budżetem.
Najłatwiejszym sposobem na odróżnienie obu wersji jest ich wygląd zewnętrzny. Bloodhound SSC kojarzony jest przede wszystkim z charakterystycznym, niebiesko-pomarańczowym malowaniem, które przez lata gościło na renderach i podczas prezentacji statycznych. Były to barwy nawiązujące do tradycyjnych sponsorów i pierwotnej wizji zespołu.
Kiedy projekt przekształcił się w Bloodhound LSR, pojazd zyskał zupełnie nową szatę graficzną. Dominującym kolorem stała się biel z czerwonymi akcentami. Nie była to tylko zmiana estetyczna – czysta, biała powierzchnia kadłuba została przygotowana specjalnie po to, by łatwiej było nanosić logotypy nowych sponsorów, których projekt desperacko potrzebował do sfinansowania kolejnych etapów testów.
Bloodhound SSC od początku był promowany jako maszyna do przekroczenia 1000 mph. Cała kampania marketingowa i edukacyjna opierała się na tej imponującej liczbie. Jednak podejście to okazało się niezwykle kosztowne i trudne do zrealizowania za jednym zamachem.
Bloodhound LSR przyjął inną taktykę. Zespół pod wodzą Warhursta zdecydował się na metodę małych kroków. Zamiast od razu celować w 1000 mph, skupiono się na:
W 2019 roku Bloodhound LSR odniósł ogromny sukces, osiągając prędkość 628 mph (1010 km/h) podczas testów na pustyni. Był to kluczowy moment, który udowodnił, że aerodynamika pojazdu i silnik odrzutowy działają bez zarzutu.
Pod względem technicznym Bloodhound LSR to ewolucja SSC. Sercem pojazdu pozostaje silnik odrzutowy Eurojet EJ200 (używany w myśliwcach Eurofighter Typhoon). To on odpowiada za rozpędzenie maszyny do prędkości około 300-400 mph.
Kluczową różnicą w planach technicznych była kwestia napędu rakietowego. W wersji SSC planowano użycie silnika rakietowego zasilanego przez pompę napędzaną silnikiem V8 z Jaguara. W nowszych fazach LSR rozważano przejście na bardziej nowoczesne i ekologiczne rozwiązania, w tym napędy oparte na nadtlenku wodoru o wysokim stężeniu (HTP), co miało uprościć konstrukcję i zwiększyć bezpieczeństwo.
Przy prędkościach rzędu 1000 km/h żadna gumowa opona by nie przetrwała – siła odśrodkowa po prostu rozerwałaby ją na strzępy. Dlatego Bloodhound porusza się na specjalnych felgach wykonanych z litego aluminium. Każde z kół waży około 95 kg i przy maksymalnej prędkości obraca się 10 200 razy na minutę!
Obecnie projekt Bloodhound LSR znajduje się w fazie poszukiwania inwestora strategicznego. Ian Warhurst, po udanych testach w RPA, ogłosił, że doprowadził projekt do momentu, w którym technologia jest sprawdzona i gotowa na bicie rekordu, ale dalsze prace wymagają ogromnych nakładów finansowych, których on sam nie chce już w całości pokrywać.
Warto zaznaczyć, że choć nazwa się zmieniła, cel pozostaje ten sam: przesunięcie granic fizyki i zainspirowanie kolejnych pokoleń inżynierów. Bloodhound LSR to obecnie najbardziej zaawansowany "samochód" na świecie, czekający w garażu na swoją szansę, by stać się najszybszym obiektem, jaki kiedykolwiek poruszał się po ziemi.