Jakie masz pytanie?

lub

Ile prawdy jest w twierdzeniu, że zdrowa osoba może od czasu do czasu nie spać przez 60 godzin bez większych konsekwencji oraz czy mogłaby regularnie sypiać co 35–36 godzin i dlaczego?

zaburzenia rytmu dobowego skutki braku snu wpływ snu na organizm
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Wielu z nas, goniąc za terminami w pracy czy przygotowując się do ważnych egzaminów, zastanawiało się, ile tak naprawdę organizm jest w stanie wytrzymać bez snu. Twierdzenie, że zdrowa osoba może bez większych konsekwencji nie spać przez 60 godzin, jest jednak bardzo ryzykowne i – patrząc z perspektywy medycznej – po prostu nieprawdziwe. Choć jednorazowy incydent tego typu prawdopodobnie nie doprowadzi do trwałego uszkodzenia narządów u silnego, młodego człowieka, to określenie „brak większych konsekwencji” jest tu sporym nadużyciem.

60 godzin bez snu – co dzieje się z Twoim organizmem?

Już po 24 godzinach bez snu Twój mózg zaczyna funkcjonować tak, jakbyś miał we krwi około 1 promila alkoholu. Koordynacja ruchowa spada, czas reakcji drastycznie się wydłuża, a zdolność do oceny sytuacji zostaje zaburzona. Kiedy ten czas wydłuża się do 60 godzin (czyli dwóch i pół doby), wchodzimy w stan, który dla organizmu jest ekstremalnym stresem.

W tym czasie dochodzi do szeregu negatywnych zjawisk:

  • Mikrosen: Mózg zaczyna się „wyłączać” na kilka lub kilkanaście sekund bez Twojej wiedzy. Możesz mieć otwarte oczy, ale Twoja świadomość jest offline. To śmiertelne zagrożenie, jeśli w tym czasie prowadzisz samochód.
  • Zaburzenia poznawcze: Pamięć krótkotrwała praktycznie przestaje działać. Trudno jest sformułować logiczne zdanie czy wykonać proste obliczenia.
  • Halucynacje i paranoja: Po około 48–50 godzinach wiele osób zaczyna doświadczać omamów wzrokowych lub słuchowych. Świat staje się nierealny, a Ty stajesz się drażliwy i emocjonalnie niestabilny.
  • Obciążenie serca: Brak snu podnosi poziom kortyzolu (hormonu stresu) i ciśnienie tętnicze, co jest ogromnym wysiłkiem dla układu krwionośnego.

Twierdzenie, że można to zrobić „bez większych konsekwencji”, pomija fakt, że w trakcie tych 60 godzin jesteś zagrożeniem dla siebie i otoczenia, a Twój układ odpornościowy zostaje niemal całkowicie sparaliżowany.

Czy regularny cykl 35–36 godzinny ma sens?

Pomysł, aby na stałe przejść na system, w którym czuwamy np. 28 godzin i śpimy 8 (co dawałoby cykl około 36-godzinny), jest z biologicznego punktu widzenia skazany na porażkę. Ludzki organizm nie jest zaprogramowany do działania w takim trybie, a próba jego wymuszenia prowadzi do zjawiska zwanego desynchronizacją okołodobową.

Naszym życiem steruje rytm dobowy, nadzorowany przez jądra nadskrzyżowaniowe w podwzgórzu. Ten „wewnętrzny zegar” jest ściśle powiązany z cyklem światła i ciemności.

Rytm dobowy to nie sugestia, to instrukcja obsługi

Nawet jeśli zmusisz się do czuwania przez 28 godzin, Twoje hormony nie dostosują się do tego planu. Produkcja melatoniny (hormonu snu) nadal będzie wzrastać wieczorem, a temperatura ciała będzie spadać w nocy, niezależnie od tego, czy planujesz wtedy spać, czy pracować.

Regularne sypianie co 36 godzin spowodowałoby, że:

  1. Metabolizm uległby rozregulowaniu: Twoje ciało nie wiedziałoby, kiedy trawić, a kiedy magazynować energię. Prowadzi to szybko do insulinooporności, otyłości i cukrzycy typu 2.
  2. Gospodarka hormonalna by legła w gruzach: Zaburzeniu uległaby produkcja leptyny i greliny (hormonów głodu i sytości) oraz hormonu wzrostu, który regeneruje tkanki podczas snu.
  3. Mózg nie mógłby się oczyścić: Podczas snu działa układ glimfatyczny, który „płucze” mózg z toksyn, takich jak beta-amyloid (powiązany z chorobą Alzheimera). W cyklu 36-godzinnym proces ten byłby zbyt rzadki i niewydolny.

Dlaczego ewolucja nie polubiłaby takiego planu?

Ciekawostką jest fakt, że w latach 60. i 70. przeprowadzano eksperymenty (m.in. Michel Siffre), w których ludzie żyli w jaskiniach bez dostępu do światła słonecznego i zegarów. Okazało się, że niektórzy z nich naturalnie „przeskakiwali” na cykl około 48-godzinny (36 godzin aktywności i 12-14 godzin snu). Choć czuli się wtedy dobrze, ich organizmy nadal wykazywały pewne cechy rytmu 24-godzinnego w zakresie temperatury ciała.

Jednak w normalnych warunkach, przy dostępie do światła dziennego, taki tryb jest niemożliwy do utrzymania na dłuższą metę bez rujnowania zdrowia psychicznego i fizycznego. Chroniczne niewyspanie i walka z naturalnym rytmem dobowym są klasyfikowane przez WHO jako czynniki prawdopodobnie rakotwórcze (ze względu na wpływ na podziały komórkowe i naprawę DNA).

Podsumowując, choć zdrowy organizm potrafi przetrwać ekstremalne sytuacje, takie jak 60 godzin bez snu, to okupuje to ogromnym kosztem doraźnym i ryzykiem wypadku. Z kolei regularne życie w cyklu 36-godzinnym jest prostą drogą do przewlekłych chorób metabolicznych i neurologicznych. Nasza biologia jest nierozerwalnie związana z 24-godzinnym obrotem Ziemi wokół własnej osi i próba „zhakowania” tego systemu zazwyczaj kończy się porażką.

Podziel się z innymi: