Jakie masz pytanie?

lub

Dlaczego definicja zdrowia zawarta w konstytucji WHO, opisująca je jako stan pełnego dobrostanu fizycznego, psychicznego i społecznego, wywołuje kontrowersje?

kontrowersyjna definicja zdrowia problemy definicji who holistyczne podejście zdrowotne
avatar

Gość (83.4.*.*)



Odpowiedź:

Definicja zdrowia sformułowana przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) w 1948 roku była na tamte czasy prawdziwym przełomem. Brzmi ona: „Zdrowie jest stanem pełnego, dobrego samopoczucia (dobrostanu) fizycznego, psychicznego i społecznego, a nie tylko jej brakiem choroby lub niepełnosprawności”. Choć brzmi to pięknie i holistycznie, od dziesięcioleci budzi ogromne emocje wśród lekarzy, socjologów i etyków. Dlaczego coś, co wydaje się tak pozytywne, jest poddawane tak ostrej krytyce?

Pułapka słowa „pełny”

Największym zarzutem wobec definicji WHO jest użycie słowa „pełny” (ang. complete). Krytycy wskazują, że tak sformułowane kryterium czyni zdrowie stanem niemal niemożliwym do osiągnięcia. Jeśli zdrowie wymaga absolutnego dobrostanu na trzech płaszczyznach jednocześnie, to większość ludzkości przez większość czasu musiałaby zostać uznana za chorą.

Wystarczy gorszy dzień w pracy (brak dobrostanu społecznego), lekki ból zęba (brak dobrostanu fizycznego) lub chwilowe obniżenie nastroju (brak dobrostanu psychicznego), aby według tej definicji przestać być osobą zdrową. Takie podejście promuje utopijną wizję ludzkiego życia, która nie przystaje do rzeczywistości, w której ból, smutek czy trudności społeczne są naturalnymi elementami egzystencji.

Medykalizacja życia codziennego

Kolejnym poważnym problemem jest zjawisko zwane medykalizacją. Skoro zdrowie obejmuje „pełny dobrostan społeczny”, to czy problemy takie jak bezrobocie, brak mieszkania czy trudności w relacjach z partnerem powinny być leczone przez lekarzy?

Szeroka definicja WHO sprawia, że granica między problemami życiowymi a medycznymi zaciera się. Może to prowadzić do nadmiernego diagnozowania i przepisywania leków na problemy, które mają podłoże społeczne lub ekonomiczne, a nie biologiczne. W ten sposób systemy opieki zdrowotnej zostają obciążone zadaniami, którym nie są w stanie (i nie powinny) sprostać.

Problem starzejącego się społeczeństwa

W 1948 roku, kiedy powstawała ta definicja, świat zmagał się głównie z chorobami zakaźnymi. Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej – dominują choroby przewlekłe, takie jak cukrzyca, nadciśnienie czy artretyzm. Wiele osób żyje z tymi schorzeniami przez dziesięciolecia, pracując, wychowując dzieci i ciesząc się życiem.

Według definicji WHO osoba z dobrze kontrolowaną cukrzycą nigdy nie będzie „zdrowa”, ponieważ nie osiąga „pełnego dobrostanu fizycznego”. Jest to uznawane za stygmatyzujące i demotywujące. Współczesna medycyna skłania się raczej ku uznaniu, że można być zdrowym pomimo posiadania przewlekłej dysfunkcji, o ile potrafimy się do niej zaadaptować i zachować sprawność.

Ciekawostka: Czy wiesz, że definicja WHO nie zmieniła się ani o słowo od 1948 roku?

Mimo licznych konferencji i głosów krytycznych, tekst konstytucji WHO pozostaje nienaruszony. Organizacja argumentuje, że definicja ta ma charakter aspiracyjny – wyznacza cel, do którego ludzkość powinna dążyć, a nie sztywną normę diagnostyczną.

Nowe propozycje – zdrowie jako zdolność do adaptacji

W obliczu kontrowersji, w 2011 roku na łamach „British Medical Journal” zaproponowano nową interpretację zdrowia. Machteld Huber wraz z zespołem badaczy zasugerowała, by zdrowie definiować jako „zdolność do adaptacji i samodzielnego zarządzania” w obliczu wyzwań fizycznych, emocjonalnych i społecznych.

To podejście przesuwa akcent z pasywnego „stanu dobrostanu” na aktywną postawę człowieka. Zdrowie w tym ujęciu to nie brak problemów, ale umiejętność radzenia sobie z nimi. Taka zmiana pozwala osobom starszym lub przewlekle chorym czuć się ludźmi zdrowymi, jeśli tylko potrafią utrzymać swoją autonomię i jakość życia.

Dlaczego definicja WHO wciąż obowiązuje?

Mimo oczywistych wad, definicja WHO ma jedną ogromną zaletę: przypomina, że zdrowie to coś więcej niż tylko sprawne ciało. Zwrócenie uwagi na sferę psychiczną i społeczną wymusiło na rządach państw inwestowanie w higienę psychiczną, walkę z wykluczeniem i poprawę warunków życia. Bez tego szerokiego spojrzenia medycyna mogłaby pozostać jedynie „naprawianiem maszyn”, zapominając o człowieku jako całości.

Kontrowersje wokół definicji WHO są więc dowodem na to, jak bardzo ewoluowała nasza wiedza o człowieku. To, co w połowie XX wieku było rewolucyjnym manifestem humanizmu, dziś wymaga doprecyzowania, by lepiej służyć współczesnemu, starzejącemu się społeczeństwu.

Podziel się z innymi: