Gość (37.30.*.*)
Kiedy w 1996 roku na świat przyszła owca Dolly, świat nauki wstrzymał oddech. Był to pierwszy ssak w historii, którego udało się sklonować z komórek dorosłego osobnika. To wydarzenie zmieniło nasze postrzeganie biologii i genetyki, ale obok poważnych debat etycznych i naukowych, szybko pojawiło się pytanie znacznie bardziej przyziemne: dlaczego akurat „Dolly”? Odpowiedź na to pytanie jest zaskakująca i podszyta specyficznym, naukowym humorem.
Najsłynniejsza owca świata zawdzięcza swoje imię legendzie muzyki country – Dolly Parton. Choć może się to wydawać przypadkowym wyborem, za tą decyzją stała konkretna (i dość dosłowna) logika badaczy z Instytutu Roslin w Szkocji.
Kluczem do zagadki jest pochodzenie komórek, z których sklonowano zwierzę. Dolly nie powstała z komórki zarodkowej, lecz z komórki pobranej z gruczołu mlekowego sześcioletniej owcy rasy Finn-Dorset. Ian Wilmut, jeden z głównych twórców sukcesu, przyznał później z rozbrajającą szczerością, że naukowcy nie mogli wymyślić bardziej imponującego skojarzenia z gruczołami mlekowymi niż właśnie biust słynnej piosenkarki.
Decyzja o nadaniu imienia zapadła dość spontanicznie. Hodowca, który opiekował się owcą w jej pierwszych dniach, zasugerował, by nazwać ją Dolly, nawiązując właśnie do pochodzenia materiału genetycznego. Zespół badawczy uznał to za zabawny pomysł, który przy okazji ociepli wizerunek ich kontrowersyjnego eksperymentu.
Warto dodać, że sama Dolly Parton, gdy dowiedziała się o swojej nietypowej imienniczce, nie poczuła się urażona. Wręcz przeciwnie – piosenkarka z właściwym sobie dystansem stwierdziła, że jest to dla niej pewnego rodzaju komplement, a cała sytuacja bardzo ją rozbawiła.
Zanim Dolly pojawiła się na świecie, nauka uważała, że komórki dorosłego organizmu są już zbyt wyspecjalizowane, by móc „cofnąć się w czasie” i stworzyć nowy organizm. Klonowanie Dolly udowodniło, że jądro komórkowe z dorosłej tkanki (w tym przypadku z wymienia owcy) można przeprogramować tak, aby zachowywało się jak jądro zapłodnionej komórki jajowej.
Proces ten, zwany transferem jąder komórek somatycznych (SCNT), polegał na:
Choć Dolly była genetyczną kopią tylko jednej owcy (tej, od której pobrano komórkę wymienia), w procesie jej „tworzenia” brały udział aż trzy różne owce:
Dolly urodziła się z białą głową (charakterystyczną dla rasy Finn-Dorset), co od razu potwierdziło, że klonowanie się udało, ponieważ jej matka zastępcza miała czarny pysk.
Dolly przeżyła sześć i pół roku, co jest wynikiem krótszym niż średnia długość życia owiec tej rasy (zazwyczaj ok. 11-12 lat). Zmagała się z zapaleniem stawów i chorobą płuc, co wywołało liczne dyskusje na temat tego, czy klony starzeją się szybciej. Mimo przedwczesnej śmierci, Dolly pozostaje ikoną nauki. Dziś jej wypchane szczątki można podziwiać w Muzeum Narodowym Szkocji w Edynburgu, gdzie nadal przypomina o tym, jak jeden żart naukowców na stałe wpisał się do podręczników biologii.